Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Dzieje ustrońskiego uzdrowiska. Pierwsi Kuracjusze w Ustroniu (cz.1)

Zapraszamy Was do zapoznania się z uzdrowiskową tradycją miasta, która sięga połowy XVIII wieku. Ustroń to dziś jedno z najbardziej znanych miejsc sanatoryjnych w naszym kraju, które co roku przyciąga tysiące kuracjuszy. Jak to się stało, że mówimy ''Ustroń'', a myślimy ''uzdrowisko''?

Już sama nazwa Ustroń ma rzekomo wskazywać, iż miejsce to jest ustronne, czyli spokojne, zaciszne, a może nawet idylliczne. Pierwsza wzmianka o Ustroniu pojawiła w 1305 roku w "Liber fundationis episcopatus Vratislaviensis", to jest w księdze uposażeń biskupstwa wrocławskiego. Średniowieczne dzieje osady nie wyróżniały się niczym szczególnym. Sytuacja zmieniła się w XVI wieku, bowiem od tego momentu nastąpił szybki rozwój miejscowości. Duży wpływ na taką sytuację miała emigracja wałaska. Wołosi przynieśli ze sobą nowa formę gospodarki, czyli hodowlę kóz i owiec, które oprócz mleka, serów i mięsa dostarczały także wełny na ubiór. Tak rozpoczęła się także działalność kuracyjna, ponieważ owcza serwatka, czyli żętyca, według współczesnych, miała uzdrawiające właściwości.

Uzdrawiający napój powstawał na górskich polanach, po udoju owiec. Wracano wtedy pod kolybę, gdzie tymczasem rozniecono już na środku „watrę”; tu również cedzono przez „szaty” mleko do „butyr”, wielkich okrągłych naczyń, zaprawiano je „klogiem” i zbierano ser, a żętycę gotowano w miedzianych kotłach pod watrą. Kiedy żetyca zaczęła „pukać”, zdejmowano kocioł z „kluki”, oddzielano „hurdę” (lepszą, wierzchnią warstwę żętycy) i dużą warzechą, której pojemność wynosi około 1,5 l, chłodzono żętycę, przelewając ją 60 razy. - tak opisywał ten proces na początku XX wieku, wybitny etnograf, Longin Malicki.

Pierwszy dokument historyczny, który potwierdza fakt, że do Ustronia zaczęli zjeżdżać pierwsi kuracjusze pochodzi z 1754 roku. Wystawił go, w imieniu cieszyńskiej Komory, Adam Józef Gotchalkowsky. Jest to zakaz zajmowania przez przyjezdnych, z powodu braku innych miejsc, ustrońskiego sierocińca. Napływ ludzi do malutkiej beskidzkiej miejscowości, musiał więc być ogromny.

Na początku zaopatrywaną się w „mulkę” bezpośrednio u baców. Następnie powołano specjalnych posłańców, którzy znosili serwatkę do ustrońskiej doliny. Jeszcze inni chodzili od szałasu do szałasu i skupowali żętycę. W XIX wieku otwarto pijalnię tego cudownego płynu. Było to wówczas bardzo modne. Z owczego specyfiku korzystali głównie cierpiący na dolegliwości przewodu pokarmowego, anemię i przemęczenie.

W 1854 roku można było już przeczytać w „Bibliotece Warszawskiej” - Na wierzchu potężnej Czantorii rozciąga się obszerna trawiasta równina: kilka szałasów na niej stojących dostarcza codziennie gościom ustrońskim świeżej żętycy, mającej nader cenne właściwości.

Cdn.

 

Bibliografia:

1. Ustroń 1305–2005, t. 1: 1305–1945, red. I. Panic, Ustroń 2005.

2. Ustroń 1305–2005, t. 2: 1945–2005, red. L. Szkaradnik i K. Szkaradnik, Ustroń 2007.

3. L. Malicki, Zarys kultury materialnej górali Śląskich. Materiały do kultury społecznej górali Śląskich, Katowice 2004.

 



Mateusz Bielesz

źródło: ox.pl
dodał: MB

Komentarze

2
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2016-05-29 10:20:02
ciamajda: Czy dziś można gdzieś kupić żętycę?
2016-07-10 07:20:10
wasiki: Owszem, bez problemu na Słowacji.<br />Co do artykułu, to, co widać na mapie to oczywiście nie SZAŁAS, a SAŁASZ! Różnica zasadnicza - szałas to nietrwała konstrukcja z gałęzi i gałązek, przypominająca namiot, a Sałasz - to podstawowa komórka organizacji wypasu owiec u Wałachów (Wołosów). Na Sałaszu, pasterz mieszkał w kolybie - i tę właśnie, oprócz pasterza z trombitą, psa, niedźwiedzia i owiec, widać na mapie. Na naszym terenie, nie używano określenia szałas.<br />Ponadto, zastanowiłbym się, czy to napływ ludzi do Ustronia był \&quot;ogromny\&quot; w 1754 r., czy miejsc dla przyjezdnych było tak mało. W tym czasie, mieszkanie u górali raczej nie wchodziło w grę, bo chałupy były tak liche i nieatrakcyjne (większość \&quot;kurnych\&quot;), że przyjezdni (których wcale nie musiało być wielu) prawdopodobnie i tak nie chcieli w nich mieszkać. Jestem przekonany, że sierociniec oferował możliwie niezłe warunki (skoro ludzie chętnie w nim przebywali), jako budynek zapewne państwowy.<br />Historyk musi opierać się na źródłach - jeśli nie mamy danych dot. liczby przyjezdnych w tym czasie (a założę się, że są one dostępne), nie możemy formułować kategorycznych wniosków, że liczba przyjezdnych była \&quot;ogromna\&quot; (i w ogóle, co to znaczy? ilu ich było?).<br />Historyk.
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: