Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Istebna pamięta o zamordowanych

We wtorek (13.04) w Istebnej wspominana jest rocznica śmierci 12 mieszkańców Gminy, którzy zginęli w Jabłonkowie z rąk hitlerowców.

13 kwietnia 2021 roku przypada 76. Rocznica tragedii, do której doszło dosłownie w ostatnich dniach II wojny światowej. Trzy tygodnie przed wyzwoleniem w Jabłonkowie rozstrzelano młodych mężczyzn - W dniu dzisiejszym mija 76 rocznica tragicznych wydarzeń, jakie rozegrały się w ostatnich dniach II wojny światowej w Jabłonkowie. Wczesnym rankiem 13 kwietnia 1945 roku, na terenie jabłonkowskiego cmentarza żydowskiego niemieccy okupanci rozstrzelali 12 mieszkańców Istebnej i Jaworzynki. Przed śmiercią poddano ich bestialskim torturom. Wielu z nich miało zaledwie nieco ponad 20 lat…, niektórzy umierając śpiewali „Jeszcze Polska nie zginęła…” – wyjaśnia istebniański magistrat.

Wyzwolenie regionu nastąpiło w nocy z 1 na 2 maja. Wtedy też władze podjęły działania w celu sprowadzenia ciał poległych, aby znów mogli znaleźć się przy swoich bliskich. Dlatego też ich ciała spoczęły w zbiorowej mogile na cmentarzu w Istebnej - Zwykle by upamiętnić to wydarzenie odbywały się uroczystości przy pamiątkowej tablicy na terenie dawnego cmentarza żydowskiego w Jabłonkowie, gdzie dokonano mordu i przy pomniku ofiar faszyzmu w Jabłonkowie – dodają władze Istebnej, wyjaśniając, że w tym roku nie zorganizowano wspólnych uroczystości, jednak rocznica z pewnością nie została zapomniana.

źródło: ox.pl
dodał: JŚ

Komentarze

8
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2021-04-13 22:23:21
Waldo94: "Wyzwolenie" mogło nastąpić dużo wcześniej, gdyby nie opieszałość towarzyszy ze wschodu. Wojska 4 frontu ukraińskiego były beznadziejnie dowodzone i niezdyscyplinowane. Po zajęciu Bielska-Białej w połowie lutego front zatrzymał się praktycznie do końca wojny. Swołocz wolała gwałcić i rabować i niestety śmierć tych chłopaków była tego skutkiem. Garnizon niemiecki był dobrze ufortyfikowany, ale do pokonania. Było, minęło.
2021-04-14 00:10:52
donekT: Waldo94, Naciągasz fakty... Twoja wypowiedź równie dobrze mogłaby charakteryzować sytuację na zachodzie kontynentu. Opisane akty demoralizacji, zdaniem badaczy, zachodziły częściej w okresie powrotu z wojny w Europie (II wojna światowa nie zakończyła się kapitulacją wojsk niemieckich). Zresztą ów dobrze ufortyfikowany garnizon niemiecki zmagał się z aktami dezercji. Śląsk Cieszyński nie bez powodu nie stanowił priorytetu dla operacji wojskowych i to nie względów strategicznych, ale politycznych. Decydenci zdawali sobie sprawę z polsko-czechosłowackich sporów granicznych i otwarta pozostawała sprawa przynależności całego Śląska Cieszyńskiego (z wyjątkami) do Polski po zakończeniu II światowej, wedle granic z roku 1939. Zbyt szybkie wyparcie wojsk niemieckich z regionu groziło starciem zbrojnym pomiędzy siłami polskimi i czeskimi w ramach obozu "aliantów wschodnich" i wznowieniem wojny polsko-czechosłowackiej, co wówczas nie było Moskwie na rękę. Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona na terenie Śląska Cieszyńskiego pełniła również funkcję rozjemczą. Zaolziańska część Śląska Cieszyńskiego w pierwszej kolejności została zajęta przez polską administrację. Ostateczne wyznaczenie granic pomiędzy Polską a Czechosłowacją nastąpiło dopiero w 1958 r. Siły czeskie w 1945 (np. w czerwcu) dokonywały prowokacji granicznych, całkiem możliwy był konflikt zbrojny.
2021-04-14 00:22:18
Waldo94: @donek: Front zachodni praktycznie skończył sie po nieudanej ofensywie Wehrmachtu w Ardenach (grudzień 1944). Dezercje o których piszesz to nawet nie tyle dezercje co próby przeskoczenia na front zachodni i poddanie sie amerykanom. Niemcy nie chcieli poddawać sie czerwonoarmistom, woleli to zrobić amerykanom.
2021-04-14 00:26:16
donekT: Także ta, jak to określiłeś " Swołocz wolała gwałcić i rabować" spotkała się z represjami po powrocie z europejskiego teatru wojny. Władający w ZSRR uznali, iż powracający stanowią element niepewny w ramach radzieckiego społeczeństwa i na podobieństwo sił rosyjskich, które rozgromiły za czasów Napoleona Francuzów, mogą spowodować bunt, wzorem dekabrystów. W związku z tym wielu z nich trafiło do GUŁAGu.
2021-04-14 00:47:21
donekT: Waldo94, Ofensywa niemiecka w Ardenach faktycznie nie zrealizowała wszystkich pokładanych celów, zwłaszcza przez wzgląd na braki w zaopatrzeniu, co nie oznacza, iż nie zagroziła pozycji sił sprzymierzonych. Niemcy na froncie zachodnim stawiali silny opór także w 1945, choć przyznaję, iż ich walka na ówczesnych froncie wschodnim był dużo bardziej zacięta. Za najbardziej wyrazisty przykład może posłużyć obrona Wrocławia (II-V 1945), gdzie garnizon niemiecki poddał się po kapitulacji Berlina. Niemieckie kręgi polityczne, przynajmniej ich część, liczyła na nieuniknioną radziecko-aliancką konfrontację zbrojną, w której Niemcy miałyby wesprzeć Zachód. Stąd zamach w Wilczym Szańcu. Co do losu niemieckich dezerterów, sporo z nich zostało zadenuncjowanych przez miejscowych i skończyło tragicznie.
2021-04-14 09:35:27
Waldo94: Ale w 1945r na froncie zachodnim to już nie był zaciekły opór. Niemcy łatwo poddawali sie amerykanom, gdy tylko przyjmowali do wiadomości przytłaczającą przęwage sił US Army. Na wschodzie walczyli do końca. Poza tym byli lepiej obeznani w wojaczce w stosunku do hord czerwonoarmistów. Dla przykładu, w drugiej połowie 1941 roku po rozpoczęciu operacji "Barbarossa" na jednego zabitego żołnierza Wehrmachtu przypadało aż osiemnastu czerwonoarmistów !!! Do 1945r te proporcje znacznie sie zmniejszyły (Do wehrmachtu zaczęto wcielać kilkunastoletnich chłopców i mężczyzn w średnim wieku (tzw Volkssturm), ale to wciąż było pięciu zabitych rosjan na jednego niemca.
2021-04-14 11:54:05
św. Patryk.: waldusiu zwłaszcza w historii gdybanie to zajęcie dla literatów co najwyżej, zawsze można powiedzieć, że gdyby nie Stalin i Armia Czerwona to dziś flagi ze swastyką by powiewały na wszystkich okolicznych słupach, a na popiołach z twoich przodków rosłaby kapusta albo pokrzywy - więc daruj sobie te filozofie, podobnie jak obrzucaniem błotem tych co ten kraj z okupacji faszystowskiej wyzwolili, powielasz w ten sposób stereotypy rozsiewane właśnie przez faszystów
2021-04-14 18:08:01
donekT: Walduś, oczywiście, wedle twojej relacji Niemcy w '45 wobec aliantów stawiali podobny opór jak Czesi w '38 i '39, a może taki jak Austriacy nieco wcześniej. Dla Twojej informacji, w skład niemieckich sił zbrojnych w '45 wchodziły osoby wywodzące się z różnych narodowości (także Rosjanie) i klęska III Rzeszy oznaczała ich totalny koniec, i chociażby z tego powodu opór stawiany był do samego końca, także wobec aliantów. Wśród nazistów było sporo osób oddanych tej zbrodniczej ideologii, które na wieść o zbliżającym się końcu wojny popełniały samobójstwo, zgłaszały się do samobójczych misji, a także z dużo większą pilnością terroryzowały ludność, czego przykład został opisany w powyższym artykule. Byli świadomi, iż koniec wojny oznacza dla nich okres rozliczenia. Zdarzało się, że alianci przekazywali ZSRR poszczególne grupy jeńców, zatem poddanie się siłom alianckim nie zawsze oznaczało trafny wybór. Beneluksu i północnych Niemiec nie wyzwoliły poddające się siły niemieckie, Wilhelmshaven bronił się półtora tygodnia, pomijam już plany ufortyfikowania w Bawarii... Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona składa się nie tylko z Rosjan, ale osób różnych narodowości i pochodzenia. Byli tam Ukraińcy, Białorusini, Kazachowie, Kirgizi, Uzbecy, Gruzini, Ormianie, Tatarzy, a także Polacy i inni.
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: