Grypa australijska w natarciu? Na szczęście nie u nas

Jak donoszą zagraniczne media, jeszcze we wrześniu na terenie Australii pojawiła się epidemia grypy, okrzykniętej grypą australijską. Statystyki są niepokojące, zgodnie z danymi, udostępnionymi przez australijskie ośrodki epidemiologiczne, do kończ września na ten szczep grypy zachorowało ponad 140 tysięcy osób, pojawiły się też pierwsze ofiary śmiertelne.

Problem z grypą australijską polega na szybkich mutacjach wirusa H3N2, odpowiedzialnego za epidemię. Grypa zaatakowała różne regiony i w zależności od miejsca jej wersja nieco się różniła. Jedna z ofiar śmiertelnych, to australijska recepcjonistka z przychodni, która wcześniej została na grypę zaszczepiona. Oznacza to, że szczepionki mogą nie być, bądź nawet już nie są skuteczne na mutujący wirus, który staje się coraz bardziej odporny.

W dobie globalizacji i częstych podróży jest wielce prawdopodobne, że grypa wkrótce dotrze na inne kontynenty, w tym również do europy. Epidemiolodzy alarmują, że możemy mieć styczność z problemem na miarę epidemii grypy z 1968 roku, która zabiła około miliona osób. W tym wypadku szczególnie zagrożone są osoby starsze, dzieci oraz osoby z obniżoną odpornością.

Objawy grypy australijskiej są zbliżone do objawów innych szczepów grypy, jednak jej przebieg może być znacznie cięższy. Dodatkowo powikłania po tej grypie pojawiają się częściej i są zdecydowanie bardziej niebezpieczne – mogą stanowić nawet realne zagrożenie dla życia osób, które zostały zarażone grypą australijską.

- Na chwilę obecną nie ma powodu do obaw, w naszym regionie o żadnej epidemii nie ma mowy. W ubiegłym tygodniu zachorowań na grypę było 16. Nie jest to niepokojąca liczba – uspokaja Teresa Wałga, Powiatowy Inspektor Sanitarny w Cieszynie – dodatkowo nie powinniśmy obawiać się akurat grypy australijskiej. Jest to po prostu nazwa jednego z wirusów. W większości przypadków wirusy przychodzą do nas od strony Azji, w tym wypadku ośrodkiem jest Australia, jednak nie jest to nic nadzwyczajnego. Każdy wirus szybko mutuje, w związku z czym w tym przypadku nie ma nic niezwykłego.

Wirus aktualnie obecny jest na półkuli południowej, jednak epidemiolodzy przewidują, że dotarcie grypy do Europy jest tylko kwestią czasu. Najprawdopodobniej wirus dotrze najpierw do Wielkiej Brytanii. W związku z jego szybkimi mutacjami, szczepionki mogą już wtedy nie być na niego skuteczne. Szansą na zatrzymanie pandemii są szczepionki na grypę w postaci sprayu do nosa, popularne w Wielkiej Brytanii, jednak niedostępne w Australii.

- Aktualnie mamy dostępne szczepionki przeciwko grypie. Uodparniają one również na szczep H3N2 – mówi Teresa Wałga – szczepionki w żaden sposób nie przyczynią się do zachorowania, chociaż oczywiście po jej podaniu organizm jest nieco osłabiony. Aktualnie przeciwko grypie szczepi się zaledwie 3% społeczeństwa. Warto zwrócić uwagę, że sama grypa nie jest niebezpieczna dla życia, problemy pojawiają się w przypadku powikłań. Szczepionka zapobiega właśnie tym powikłaniom. Po podaniu szczepionki możemy zachorować na przykład na katar, czy się przeziębić. Przed tym szczepienie nie chroni, ale często jest to mylone z brakiem skuteczności szczepionki, gdyż przeziębienie mylimy z grypą.

 

źródło: ox.pl
dodał: JS

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
kontakt z redakcją