Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Coś ciekawego dla dorosłych i dla dzieci (79)

Temat ograniczeń i zamkniętych instytucji zostawmy be komentarza. Większość wypożyczalni jakoś próbuje ratować wypożyczanie książek. Jest to fajna forma wsparcia wszystkiej grupy czytelników, w tym osób niepełnosprawnych. Pomimo pandemii wiele wydawnictw wypuszcza codziennie nowe tytuły na rynek wydawniczy. My jako portal chcemy polecić tytuły dla każdej z grup czytelniczych.

 Zaczynamy tym razem od współczesnego, duńskiego kryminału sensacyjnego Katrine Engberg „Stróż krokodyla”. Przesycony atmosferą starej Kopenhagi, pełen zaskakujących zwrotów akcji thriller o skutkach pomieszania fikcji z rzeczywistością.Pewnego dnia wczesnym rankiem starszy pan, Gregers Hermansen, idzie wyrzucić śmieci w nieco zaniedbanej kamienicy w centrum starej Kopenhagi. Na jednym z pięter zauważa uchylone drzwi. Zaniepokojony zagląda ostrożnie do środka, nagle potyka się i upada. Kiedy dochodzi do siebie, dociera do niego, że leży na zakrwawionym ciele młodej dziewczyny, która wynajmowała jedno z mieszkań wspólnie z współlokatorką.Tak zaczyna się koszmar mieszkańców kamienicy. Śledztwo w sprawie tajemniczego i z pozoru pozbawionego motywów mordu prowadzi dwoje policjantów z kopenhaskiego wydziału zabójstw, inspektorzy Jeppe Korner i Anette Werner. Wkrótce okazuje się, że mieszkająca w tej samej kamienicy właścicielka domu, Esther de Laurenti, pisze kryminał, w którym ofiara dziwnie przypomina zamordowaną dziewczynę. Policjanci stają przed nie lada zagadką do rozwikłania, tym bardziej, że tropy mnożą się i prowadzą w nieoczekiwanych kierunkach. Czy klucz do rozwiązania tajemnicy tkwi w przeszłości właścicielki domu? Dlaczego napisana przez nią powieść tak inspiruje mordercę?

Następny tytuł to coś z literatury kobiecej, a mianowicie romans obyczajowy Tomasza Kieres „Nie pozwól mu odejść”. Spotkali się w wakacyjnym kurorcie. Ona, kobieta z przeszłością, która wyruszyła w podróż, by spojrzeć na swoje życie z dystansem. On, mężczyzna zmuszony przez los do zerwania ze swoim dawnym życiem. Połączyło ich wielkie uczucie, którego nadejścia żadne z nich się nie spodziewało. Niechciane, nieplanowane, niepotrzebne. Wielka miłość, która jest wspaniałym darem, w tym przypadku obojgu przyniosła jeszcze więcej bólu. Bo miłość to wolność, a kochać znaczy pozwolić odejść. Nikt nie zasługuje na to, by zostać uwikłanym w związek bez przyszłości. W uczucie, które może zakończyć się tylko w jeden sposób. Do kogo jednak tak naprawdę należy decyzja? Wzruszająca powieść o przewrotności losu i jego nieuchronności. O tym, że życie czasami brutalnie weryfikuje nasze plany i o sytuacjach, z których nie ma dobrego wyjścia. Tomasz Kieres kolejny raz zabiera czytelników w podróż pełną wzruszeń, pytań o sens życia i o prawo do decydowania o losie ukochanej osoby.

Jako trzecią książkę polecam powieść obyczajową Anny Karpińskiej „Pozwól się uwieść”.
Marta, kobieta po czterdziestce, zostaje sama z dorastającymi bliźniakami, córką i synem. Rozstanie z niewiernym mężem jest dla niej dramatyczną decyzją, bo nigdy nie przestała go kochać. Jej życie rozsypuje się jak domek z kart, i tylko tajemniczy Szymon, znajomy z internetowego forum, zdaje się ją rozumieć. Okazuje jej wsparcie, pomaga pokonywać trudności, podejmować wyzwania zawodowe i rodzinne. Marta staje się silniejsza i pewniejsza siebie. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i uwolnić się od rodziny, która nie stanęła po jej stronie, zrobić wreszcie coś dla siebie. Znajduje piękny dom i marzy, by kiedyś zamieszkać w urokliwej orłowskiej willi.
Marta wiąże nadzieje na przyszłość z Szymonem. Internetowy ideał odwleka jednak termin spotkania. Kto kryje się po drugiej stronie sieci? Czy wiara w tę ulotną znajomość jest naiwnością? A może marzenie o wielkiej miłości się spełni?

Jak co tydzień w tym miejscu mam problem co polecić. Znalazłem książkę Anny Onichimowskiej „Prawie się nie boję…”.  Wszyscy się czegoś boimy, niezależnie od wieku. I wszyscy staramy się jakoś ze swoim strachem uporać. O tym właśnie jest ta książka, pierwsza z cyklu „Bulbes i Hania Papierek”. Opowiada o Olafie, zwanym Bulbesem, i jego nieśmiałej koleżance Hani, ale także o ich rodzicach. Anna Onichimowska przedstawia swoją historię z różnych punktów widzenia, wprowadzając Czytelnika w świat dziecięcych marzeń, uczuć i lęków, tych codziennych, które powstają w konfrontacji ze światem dorosłych, i tych wynikających z wyjątkowej wrażliwości młodych bohaterów.

Moje propozycje wydawnicze nie muszą odpowiadać Państwa upodobaniom ale główny cel to namówienie do czytania lub słuchania audiobooków.

AK

źródło: ox.pl
dodał: red

Komentarze

27
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2020-11-21 08:54:43
donekT: W książce „O naturze ludzkiej” ceniony pisarz i filozof Roger Scruton przedstawia oryginalną i radykalną obronę ludzkiej wyjątkowości. Mierząc się z poglądami psychologów ewolucyjnych, moralnych utylitarystów i filozofów materialistycznych takich jak Richard Dowkins i Daniel Dennet, Scruton przekonuje, że ludzi nie można rozumieć jako bytów czysto biologicznych. Jesteśmy czymś więcej niż ludzkimi zwierzętami; jesteśmy również osobami, ze swej istoty wchodzącymi w relacje z innymi osobami oraz połączonymi z nimi siecią zobowiązań i uprawnień. Nasz świat jest wspólnym światem, w którym przejawia się wolność, wartości i odpowiedzialność. Aby zrozumieć ten świat, musimy zwracać się do innych ludzi twarzą w twarz, „ja” wobec „ja”. W rezultacie rozważań autora otrzymujemy wszechstronne spojrzenie na ludzką naturę, które podważa część spośród najmodniejszych dzisiaj poglądów na nasz gatunek.
2020-11-21 10:07:03
św. Patryk.: "Krystyna Zachwatowicz, polska aktorka i reżyserka, a także uczestniczka Powstania Warszawskiego w rozmowie z Onetem przyznaje, że wzruszyło ją wyrażenie solidarności z warszawiakami przez mieszkańców Krakowa. - Zobaczyłam te hasła: "Warszawo, nigdy nie będziesz szła sama!". Albo: "Warszawo, twój Kraków". Coś niesamowitego. Popłakałam się - mówi wdowa po Andrzeju Wajdzie, która choć urodziła się w stolicy, to większość swojego życia związała z Krakowem."
2020-11-21 10:08:27
św. Patryk.: "- To jest niebywałe, co się dzieje. Zachowanie policji przypomina czasem ZOMO i stan wojenny. To przecież ZOMO z nami w PRL w taki sposób postępowało!... Gdy ja widzę pana Kaczyńskiego... Mam same najgorsze myśli. Ostatnio występował z kotwicą Polski Walczącej w klapie marynarki. To było oburzające i bezczelne. - Niepokoi mnie także otoczenie Kaczyńskiego. Ci wszyscy młodzi ludzie zgromadzeni wokół pana Ziobry. Nie wierzę, że to się może dobrze skończyć. Oni są absolutnie przepełnieni nienawiścią"
2020-11-21 10:13:48
św. Patryk.: te dwa fragmenty powyżej to krótkie nawiązanie do aktualnej sytuacji w kraju - natomiast o genezie i źródłach tej sytuacji świetny tekst na stronach oko.press ☞☞☞ "Problem z Kościołem nie polega na tym, że piękną religię miłości niszczą pazerni księża zaangażowani w politykę. Przemoc, przekraczanie granic, to nie dewiacja, w którą wpadł główny nurt Kościoła, ale porządek wprost wynikający z dogmatów. ☞☞☞ To twoja wina, że tamten człowiek był torturowany. Nieważne, że masz siedem lat i nie miałeś szans zrobić niczego naprawdę złego. Popełniłeś zbrodnie, przez które komuś wbijali gwoździe w dłonie. Rytuał spowiedzi wyrabia to poczucie winy od ósmego roku życia. Nagle raz w miesiącu należy poddać swoje życie szczegółowej analizie i wymyślić wszystko, co powinniśmy byli zrobić lepiej, posługując się szczegółowymi listami grzechów. Źródłem największego zła i nieczystości jest twoje własne ciało. Ten niepokój i obrzydzenie zostaje w wyuczonych odruchach na lata."
2020-11-21 10:15:39
św. Patryk.: ☞☞☞ "Miłość w katolicyzmie jest przede wszystkim autodestrukcyjna. Nie ma większej miłości niż oddanie za kogoś życia, nie wolno opuszczać przemocowych relacji, poświęcenie i umniejszanie siebie prowadzą do świętości. Może to zabrzmi trywialnie, ale z Kościoła katolickiego wyszłam z przekonaniem, że coś ze mną nie tak, że nie umiem kochać” – napisała na FB Halszka Bezkurkow. Za jej zgodą publikujemy to bardzo osobiste i zarazem wnikliwe świadectwo wychowania katolickiego jakie odebrała, prób buntu i wreszcie wyjścia z Kościoła."
2020-11-21 10:18:03
św. Patryk.: ☞☞☞ "Wbrew głosom powszechnym wśród liberałów, problem z Kościołem katolickim nie polega na tym, że piękną religię miłości niszczą pazerni księża zaangażowani w politykę. Przemoc, przekraczanie granic, to nie dewiacja, w którą wpadł główny nurt kościoła w Polsce, ale porządek wprost wynikający z dogmatów tej instytucji. Dlatego moje doświadczenie wychowania religijnego nie jest z pewnością uniwersalne, ale nie jest też zupełnie wyjątkowe. Wynika z samego kanonu katolickiej doktryny i nie wierzę, żebym była jedyną osobą, która widzi je po latach jako przemocowe. Poniżej moja (niewyczerpująca tematu) lista siedmiu toksycznych praktyk i nauk w wychowaniu katolickim."
2020-11-21 10:19:33
św. Patryk.: ♝♝♝ 1. Patriarchat i hierarchia. Koloratka tylko dla mężczyzn ♝♝♝ Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, że Kościół katolicki jest największym strażnikiem patriarchatu w naszej kulturze. Zarówno w samym nauczaniu, często sprowadzającym kobietę do funkcji rozrodczych i wprost nakazującym poddanie się woli mężczyzny, jak i w strukturach władzy czy niemal niewolniczej, służebnej pracy sióstr zakonnych. Warto jednak pamiętać, że nawet na tym zupełnym marginesie Kościoła, gdzie pojawiają się krytyczne głosy o poniżaniu kobiet w tej instytucji, nawet w tych bardzo rzadkich przypadkach, kiedy pyta się je o zdanie, kobieta nigdy nie staje w debacie o doktrynie, kwestiach społecznych czy nawet swojej roli i swoich prawach na równi z mężczyzną. Kobieta w Kościele katolickim nie ma mocy stanowienia prawa ani przekazywania bożego głosu. Tę rolę i autorytet a priori mają wyłącznie rozliczni mężczyźni niepotrzebujący żadnych kwalifikacji poza koloratką. Są oni przyzwyczajeni do wypowiadania ostatecznych sądów na tematy, które w żaden sposób ich nie dotyczą, i sprzeciw, w szczególności młodszych kobiet, traktują z emocją, którą można opisać jako coś między duszpasterską troską a pobłażaniem. Kościół katolicki jest strukturą ściśle hierarchiczną w najgorszym wydaniu. Nieważne jak głupim i podłym człowiekiem byłby lokalny ksiądz, wierni, nawet jeśli przemogą wyuczony respekt, nie mają żadnej mocy, aby zrzucić go ze stanowiska. Mogą jedynie kornie zwrócić się do mężczyzny wyższego od niego hierarchią, który, w zależności czy mamy do czynienia ze zwykłą podłością, czy przestępstwem ściganym z urzędu, zaleci wiernym wyrozumiałość lub dyskrecję i skieruje przestępcę do kolejnej parafii. Wychowanie w wierze katolickiej zawsze wiąże się ze zinternalizowaniem całego bagna patriarchatu, w którym potem grzęźnie się przez lata po opuszczeniu instytucji Kościoła.
2020-11-21 10:20:13
św. Patryk.: ♝♝♝ 2. Poczucie winy oderwane od kontekstu, spowiedź jako akt przemocy ♝♝♝ To twoja wina, że tamten człowiek był torturowany. Nieważne, że masz siedem lat i nie miałeś szans zrobić niczego naprawdę złego. Popełniłeś zbrodnie, przez które komuś wbijali gwoździe w dłonie. Wprawdzie był wszechmogący, więc sam wybrał tę powolną agonię, ale to jest twoja, dziecko, wina i powinnaś być mu dozgonnie wdzięczna, bo nigdy nie uda ci się tego długu za nie wiadomo co konkretnie spłacić. Poczucie winy jest jedną z najbardziej destrukcyjnych emocji. Odgrywa pewną rolę w regulowaniu relacji społecznych, kiedy przekroczymy czyjeś granice i powinniśmy, w konkretnej sytuacji, naprawić wyrządzoną szkodę. Ale poczucie winy oderwane od kontekstu, przekonanie, że nigdy nie postępujemy wystarczająco dobrze, jest toksyczne i wyniszczające psychiczne. A właśnie taką winą posługuje się Kościół. Obarcza nas grzechem pierworodnym zanim mogliśmy podjąć jakąkolwiek świadomą decyzję i nakazuje wdzięczność, że tę winę za zbrodnie, których nie popełniliśmy, z nas zdejmuje. Rytuał spowiedzi wyrabia to poczucie winy od ósmego roku życia. Bo nagle przepraszanie i zadośćuczynienie przestaje być aktem empatii kiedy wyrządziliśmy komuś krzywdę. Nagle raz w miesiącu należy poddać swoje życie szczegółowej analizie i wymyślić wszystko, co powinniśmy byli zrobić lepiej, posługując się szczegółowymi listami grzechów. I nie wolno stwierdzić „wszystko zrobiłam tak dobrze, jak mogłam, a jak coś nie wyszło, to trudno”, bo to już grzeszenie pychą. Jak można nie widzieć przemocy psychicznej w zmuszaniu kilkuletnich dzieci do opowiadania swoich osobistych spraw, swoich niby-zbrodni obcym mężczyznom? Oczywiście, osobom wierzącym rytuał spowiedzi nieraz przynosi ulgę, ale jest to ulga, która nigdy nie byłaby potrzebna bez wyuczonej winy. To znany mechanizm manipulacji. Wmówione poczucie winy, od którego uwolnić może tylko sam wmawiający, to typowy element przemocy zatrzymujący ofiary w toksycznych relacjach. Moja mama czasem wspomina, jakim byłam perfekcyjnym dzieckiem: „Tylko dom, szkoła, kościół”. A jakoś równo, w każdy pierwszy piątek miesiąca szłam wymienić tę samą listę wykroczeń, że byłam niedostatecznie miła, niedostatecznie pomagałam, niedostatecznie skupiałam się na modlitwie. Poczucia winy za absolutnie wszystko nie umiem się wyzbyć w swoich relacjach do dziś.
2020-11-21 10:20:55
św. Patryk.: ♝♝♝ 3. Afirmacja cierpienia. Święte tortury, praktyki umartwiania ♝♝♝ Już o tym pisałam, ale napiszę raz jeszcze, bo to moim zdaniem jeden z najbardziej toksycznych elementów katolickiego wychowania. Kościół katolicki fetyszyzuje cierpienie. Zbawienie w dogmacie katolickim przychodzi przez uświęcone tortury, które z niewiadomego powodu były wszechmogącemu bogu potrzebne, żeby wybaczyć nam niepopełnione jeszcze występki. Te święte tortury [Jezusa Chrystusa] stanowią absolutne centrum katolickiej wiary, to one są ostatecznym dowodem bożej miłości. Dlatego nie należy unikać cierpienia doświadczanego w życiu codziennym. Życiorysy świętych pełne są praktyk umartwienia, czyli celowego zadawania sobie cierpienia, które traktowane jest jako modlitwa i praktyka zbliżająca do boga. Przeraża mnie, że nie ma w przestrzeni publicznej głosów wskazujących jak toksyczna jest ta narracja z punktu widzenia zdrowia psychicznego. W cierpieniu nie ma nic chwalebnego. Odczuwanie cierpienia jest sygnałem obronnym, informacją, że ktoś albo coś robi nam krzywdę. Narracja Kościoła katolickiego wpajana od dziecka nie tylko niszczy naturalny mechanizm rozumienia własnych granic, dostrzegania, że dzieje się coś złego i trzeba powiedzieć „nie”. Zaburza też empatię jako intuicyjny fundament wyborów etycznych, bo czyjeś cierpienie też przestaje być dla nas sygnałem, że robimy coś złego, skoro może być nieuniknione w wypełnianiu boskiego planu. Ta afirmacja cierpienia kształtowała w dzieciństwie moją relację z moim ciałem i moją tożsamością. Podejmowanie wyborów wbrew sobie, tych, które intuicyjnie wydawały mi się najdalsze od tego, co chcę i czuję, wydawało mi się koniecznym elementem duchowego wzrostu. Żeby osiągnąć doskonałość, trzeba było klęczeć tak długo aż boli, w dni postne nie jeść nic, rezygnować z ulubionych rzeczy na rok, unikać dumy i satysfakcji ze swoich działań, wpajać sobie cechy, z którymi wewnętrznie się nie zgadzałam. Dwanaście lat po opuszczeniu Kościoła bardzo powoli uczę się rozpoznawać własne cierpienie jako sygnał doznawanej krzywdy i wyznaczać swoje granice, ale idzie mi to opornie.
2020-11-21 10:21:32
św. Patryk.: ♝♝♝ 4. Ciało. Obsesja na punkcie seksualności, budzenie obrzydzenia i niepokoju ♝♝♝ Kościół katolicki ma obsesję na punkcie seksualności. Stoi ona w absolutnym centrum jego nauk moralnych. Wszystkie najgorsze grzechy potencjalnie „zagrażające” katechizowanym dzieciakom i nastolatkom dotyczą ciała, i nigdy nie chodzi tu np. o wrażliwość na drugą osobę, ale zawsze o złamanie jednego z długiej listy seksualnych tabu, których znaczenie często poznaje się na lekcjach religii. Inne grzechy, te naprawdę dotyczące czyjejś krzywdy i cierpienia, wspominane są gdzieś na marginesie. Katecheza o seksie. „Uczeń uzasadnia zło antykoncepcji i in vitro. Pracuje nad sobą w trosce o czystość” Przeczytaj także: Katecheza o seksie. „Uczeń uzasadnia zło antykoncepcji i in vitro. Pracuje nad sobą w trosce o czystość” 17 SIERPNIA 2019 Walka z pogardą, biedą, nierównościami, to zadanie dla chętnych nie rozliczane podczas spowiedzi, traktowane niemal zawsze jak bonusowe akty miłosierdzia podszyte pobłażliwą troską o „maluczkich”, nie jak elementarna sprawiedliwość społeczna. Dlatego, niezależnie jak postępujesz w sytuacjach prawdziwej krzywdy, czy opowiadasz się za wyrównywaniem szans, czy budujesz relacje z poszanowaniem granic i tożsamości drugiej osoby, źródłem największego zła i nieczystości jest twoje własne ciało. Ten niepokój i obrzydzenie zostaje w wyuczonych odruchach na lata. Nieważne jak rozpracujesz temat na poziomie intelektualnym, ile potrafisz opowiedzieć o ciałopozytywności i świadomej zgodzie na seks. Może kiedyś będę wreszcie odczuwać przyjemność i bliskość nie ryzykując zapadnięciem się nagle w rozpieprzające poczucie „nieczystości”? Ale nie mam tej pewności, bo toksyczne nauki Kościoła wżerają się w ciało, sterują emocjami jako fantomowe czucia dawno amputowanych „wartości”.
2020-11-21 10:22:19
św. Patryk.: ♝♝♝ 5. Ale przynajmniej religia miłości, nie? ♝♝♝ O miłości w Kościele katolickim mogę powiedzieć tyle, że jest to rzeczywiście często używane słowo. Co więcej, Kościół ma u nas taki monopol językowy, że nikt znaczenia, które temu słowu nadaje, nie podważa. Co jednak nazywa się miłością w religii katolickiej? Co głosi najpopularniejszy slogan? Bóg jest miłością. Tak, ten bóg, który obarcza nas winą za jakieś grzechy sprzed tysiącleci, żeby potem miłosiernie nas zbawić przez przyjęcie na siebie niepotrzebnych tortur. A my powinniśmy być za to wdzięczni. Może to zabrzmi trywialnie, ale z Kościoła katolickiego wyszłam z przekonaniem, że coś ze mną nie tak, że nie umiem kochać. Dopiero po latach zorientowałam się, że ta niezdolność dotyczy toksycznego rozumienia miłości wpojonego mi przez Kościół, z którym od dawna się przecież nie zgadzam. Bo miłość w katolicyzmie jest przede wszystkim autodestrukcyjna. Nie ma większej miłości niż oddanie za kogoś życia, nie wolno opuszczać przemocowych relacji, poświęcenie i umniejszanie siebie prowadzą do świętości. A we mnie wciąż tliło się jakieś poczucie granicy. Skoro nie zniszczyłabym siebie dla drugiej osoby, to nie spełniam warunków. Kościół uczy miłości toksycznej. Miłości, w imię której wywołujesz cierpienie, bo chcesz dla bliskiej osoby zbawienia wymagającego porzucenia jej niezgodnej z wymaganiami religii tożsamości, jej przekonań, jej bliskich relacji. Tego, jak wyglądają prawdziwe, zdrowe uczucia nauczyłam się w środowisku queerowym. To tam zobaczyłam miłość opartą na radykalnym poszanowaniu tożsamości i granic drugiej osoby, na wyrażaniu własnych, na kochaniu tego, kim osoba jest zamiast przycinania jej według religijnych wzorców. I okazało się, że jednak umiem.
2020-11-21 10:23:47
św. Patryk.: ♝♝♝ 6. Gaslighting*, czyli wątpliwości to brak pokory ♝♝♝ Kiedy miałam 13 lat, pierwszy raz zaczęło mi się coś w doktrynie katolickiej poważnie nie zgadzać. Wtedy jeszcze nie w przemocowych postulatach społecznych, ale na fali pierwszych zainteresowań filozofią, w jednym z dogmatów na temat natury człowieka. Kiedy przedstawiłam swoje argumenty na spotkaniu grupy religijnej, nikt nie podjął ze mną dyskusji. Usłyszałam, że brakuje mi pokory. I chociaż czułam wewnętrzny bunt przeciwko takiej ocenie, jego zduszenie i praktykę korności przyjęłam jako zadanie duchowe na kilka kolejnych lat. W Kościele katolickim stosowanie psychicznej manipulacji dla utrzymania wątpiących członków jest codziennością. Pytania można zadawać tylko pretekstowo, jako praktykę w potencjalnych dyskusjach z niewierzącymi. Jeśli prowadzą do realnego zwątpienia, osobę próbuje się zatrzymać poprzez wywołanie poczucia winy (przypowieść o niewiernym Tomaszu mówi wszakże wprost, że najbardziej błogosławiona wiara to ta, która nie oczekuje oparcia w faktach), wykorzystanie emocji wywołanych załamaniem dotychczasowego światopoglądu, wmawianiem wiary. Kilka lat później po raz kolejny spróbowałam porozmawiać z księdzem (celowo wybrałam akademicki, apostolski zakon jezuitów!) na temat praktycznie już utraconej wiary, konfrontując go z pogańskimi źródłami poszczególnych sakramentów. Nie podjął dyskusji, spotkała mnie jedynie pobłażliwa, autorytarna ocena, że “skoro przyszłam z nim rozmawiać, to znaczy, że w głębi duszy wierzę”. To był mój ostatni dzień w Kościele katolickim, ale nie ostatni raz, kiedy członkowie Kościoła zaprzeczali moim wyrażonym wprost uczuciom i przekonaniom. Od bliskich osób usłyszałam, że w kościele byłam szczęśliwsza, że powinnam praktykować ze względu na szacunek dla pamięci moich nieżyjących już wtedy babć, że tak naprawdę wierzę, tylko sobie wymyślam. A utrzymywanie kogoś w toksycznym środowisku przez manipulację, wywoływanie poczucia winy i podważanie czyichś emocji i rozumowań leży niepokojąco blisko gaslightingu. [*Gaslighting to manipulacja psychologiczna, która polega na budzeniu w jakiejś osobie poczucia, że coś jest z nią nie tak, podważania jej przekonań, tak, by stopniowo przejmować kontrolę nad jej widzeniem rzeczywistości. Nazwa wywodzi się od nazwy sztuki teatralnej a potem filmu z Ingrid Bergman jako ofiarą przemocy „Gaslight” – w Polsce tłumaczonego jako „Gasnący płomień” – od red.]
2020-11-21 10:24:29
św. Patryk.: ♝♝♝ 7. Sacrum i tabu ♝♝♝ To mój trzeci post o Kościele w ostatnich miesiącach i za każdym razem przed publikacją czuję niepokój. Wszyscy w tym kraju zostaliśmy nauczeni, że Kościół można krytykować tylko w bardzo ostrożnych słowach, ponieważ uczucia religijne znaczą więcej niż odbieranie wolności, tożsamości i zdrowia psychicznego. W debacie publicznej Kościół zachowuje się jak dzieciak z osiedla, który kopie cię bez ostrzeżenia, a kiedy próbujesz się bronić, oznajmia, że mama zabroniła go popychać. I my pozostajemy w bezsilnej złości, bo tak jak w dzieciństwie było wiadomo, że nie wolno przeciwstawiać się czyimś rodzicom, tak teraz wiemy, że nie wolno naruszać czyjegoś sacrum, choćby nam tym sacrum łamali kości. Nie jest mi też łatwo mówić o swoich emocjach, bo taki głos w debacie publicznej nie istnieje. Nie mówimy o zwykłej przemocowości katolickich praktyk, ledwie udaje nam się czasem wypomnieć prawdziwe zbrodnie, jak systemowe ukrywanie przestępstw seksualnych. Ale chyba właśnie dlatego, jeśli ktoś z was czuje te doświadczenia i emocje, o których piszę, podejmijcie temat, puśćcie to dalej, napiszcie o swojej krzywdzie. Bo naprawdę nie wierzę, żeby moje doświadczenie było jednostkowe, bo czuję, że jeśli ja boję się mówić o nim w kategorii przemocy, to ten głos może być komuś jeszcze potrzebny.
2020-11-21 10:57:07
psychiatra: Lecz się! Albo przynajmniej uzupełnij deficyty wiedzy...
2020-11-21 11:21:12
jasper: Dla mlodziezy, ciekawy wpis w polityce - „ Jagoda 20 listopada o godz. 11:15 ***** *** 20 listopada o godz. 5:41 Patrząc na to, co się dzieje na ulicach, widzę siebie w marcu 1968. Dziewczyna niemal anorektyczna, metr pięć w kapeluszu, pałowana przez wypasionych byków. Pakowana do milicyjnej suki, wożona do milicyjnych koszar. Reszty zaoszczędzę. W IPN jest dokumentacja. Uratowali mnie prawnicy z uczelni. Jedyna różnica jest taka, że milicyjne i zomowskie pałki nie były poświęcone. Dzisiejsze z pewnością poświęcił policyjny kapelan.„
2020-11-21 11:27:29
donekT: Najpierw wyzwól się spod przesądu partyjniactwa krzy-sio+jasper-Q;) Co takiego ciekawego na temat pokory i cierpliwości pisał Erich Fromm, chociażby w „Patologii normalności”?
2020-11-21 11:30:06
jasper: [ ] „ Za czasow rzadow Prawa i Sprawiedliwosci my policji przeciwko manifestantom wyprowadzać nie będziemy „ - tak w grudniu 2015 roku o demonstracjach mowila Beata Szydlo, owczesna szefowa rzadu. Co mozna zrobic w sytuacji, w jakiej znalazla sie dzisiaj Polska pod rzadami pisbolszewii ? To, co w rewolucji jest oczywistym jej nastepstwem. Widzielismy to na Ukrainie, wczesniej obserwowalismy w Rumunii. Chyba juz czas na Polakow ! Strajk Kobiet winien miec wsparcie Strajkiem Mezczyzn, by stac sie ogolnopolskim Strajkiem Wolnych Ludzi !
2020-11-21 11:40:14
donekT: Błędnie utożsamiasz ze sobą kategorie polityczne, partyjne i moralne. Poszczególne pojęcia i kwestie należy postrzegać zgodnie z ich charakterem. Nie należy przekładać interesów i propagandy partyjnej ponad pozostałe sfery funkcjonowania człowieka. Podstawą postępu jest klasyfikacja i zachowanie właściwych proporcji pomiędzy różnymi polami działalności rodzaju ludzkiego.
2020-11-21 11:55:25
św. Patryk.: "Polska jest tym społeczeństwem na świecie, które sekularyzuje się najszybciej - mówi dr hab. Konrad Talmont-Kamiński z Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, nie jest oczywista. W uzyskaniu jej pomóc ma superkomputer za 250 tys. zł, który wkrótce zacznie działać na uczelni. Naukowiec otrzymał na to zadanie ponad 5,5 mln zł. " - to ja za friko panu drowi powiem dlaczego akurat w Polsce owieczki najszybciej z kościoła uciekają: bo na własnej skórze się przekonały, jak wybór K. Wojtyły na papieża wbił polski kler w szatańską wręcz pychę, obnażył przy tym tradycyjną pazerność i arogancję tej kapłańskiej kasty, fasadowość jej oficjalnych deklaracji, obłudę i zakłamanie kościelnych hierarchów i szeregowych funkcjonariuszy - i paradoksalnie to właśnie "polski" papież pozwolił rodakom zrozumieć, że cały ten kościół to jeden wielki pic na wodę fotomontaż, instytucja nastawiona jedynie na zdobywanie i utrzymywanie władzy oraz niepohamowane gromadzenie bogactw, zaś krzyż jest dla niej wyłącznie narzędziem walki o władzę i pieniądze, ewangelia służy za listek figowy i jak w przypadku aborcji, do wywoływania pożarów i podpalania stosów
2020-11-21 19:57:36
donekT: Mniej lub bardziej świadomie podcinasz sobie gałązkę, na której sam siedzisz. Przedstawiony przez Ciebie trend był już widoczny przeszło dekadę temu i na ten temat powstała już niejedna praca. Osobiście mogę polecić „Bez Boga, Kościoła i zasad” z wydawnictwa PETRUS, czy „Ostatnie rozmowy” Benedykta XVI. Problem badawczy powinien nie tyle dotyczyć przyczyn istniejącego już trendu, wbrew pozorom te są już dokładnie znane, tym bardziej, jeżeli już parę lat temu pisał na ten temat sam papież. Spora część winy leży po stronie samej hierarchii, która wychodzi z błędnego założenia, że dla nich jeszcze starczy i martwić powinni się ci młodsi, których ci hierarchowie nie wykształcili na kapłanów, tylko kościelnych urzędników, zamiatając przy okazji pod dywan liczne grzeszki, czasem nawet zbrodnie. Zresztą nie bez znaczenia są narzucane rozwiązania systemowe, zwłaszcza ze strony rządzących, a sam problem dotyczy nie tylko katolicyzmu, pozostałych wyznań również. Należy dodać, że na innych kontynentach sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
2020-11-21 19:58:52
donekT: Dobrze założony problem badawczy dotyczący przedstawionego trendu odpływu wiernych powinien zatem dotyczyć nie tyle znanych już przyczyn, ile jego konsekwencji. Przyroda nie lubi próżni, tym bardziej różnie rozumiany „rynek”, a ludzkość ze swej istoty odczuwa potrzeby wyzniowo-religijne, co stanowi fakt społeczny. Opróżnione po chrześcijaństwie miejsce nie zajmie nauka, ta z samej swej istoty ma charakter elitarny, tylko inne religie, a także magia, zabobon, gusła i tak nazywane nowe ruchy religijne, jak możemy obserwować na przykładzie społeczeństw zachodnich. Ruchy i zjawiska bez etosowej ograniczającej moralności, słabo zinstytucjonalizowane i przejawiające różnego rodzaju tendencje, często prowadzące do sekciarstwa. A tymczasem czy gospodarka w swej istocie nie odnosi się czasem do kwestii niematerialnych, takich jak zaufanie, które wywodzi się właśnie ze sfery wiary i wyznaniowości?
2020-11-21 20:00:18
donekT: Każda kultura wznosi się na pewnych filarach, takich jak nauka, wiara/religia, czy magia. Tylko utrzymanie należytych proporcji pomiędzy nimi prowadzi do rozwoju. Zachwianie każdej z tych podstawach powoduje upadek fundamentu cywilizacji i prowadzi do zbrodni oraz anarchii.
2020-11-21 20:00:52
donekT: Dla jasności sprawy, dla mnie każdy dopuszczający się przestępstwa powinien ponieść zasłużone konsekwencje swoich czynów, bez względu na wykonywany zawód, czy funkcję społeczną. To nie oznacza, iż należy stosować — ani przyzwalać na — ponoszenie odpowiedzialność zbiorowej uderzającej w osoby niewinne, tym bardziej w odniesieniu do płytkich i bezpodstawnych kryteriów.
2020-11-22 06:38:50
donekT: I jeszcze jedno krzy-sio+jasper-Q+ś.wir_us Patryk v2, Oddzielaj NAUKĘ CHRZEŚCIJAŃSKĄ od grzeszków obłudnych funkcjonariuszy Kościoła i pozostałych przyklaskujących im konformistów. Celowo nie użyłem sformułowania Duchowni i Wierni. Po owocach ich poznacie... To chadecy w odniesieniu do chrześcijańskiej nauki społecznej zbudowali potęgę wilhelmińskich Niemiec i odbudowali RFN po II wojnie. Taki niewygodny i często "zapominany" fakt.
2020-11-22 06:47:36
donekT: Tym bardziej, iż w przypadku Niemiec należało pozyskać poparcie ze strony ludzi z innych wyznań chrześcijańskich, również tych niechętnie i wrogo odnoszących się względem katolicyzmu.
2020-11-22 14:41:46
jasper: Kolejne Pisdum - dyrdum doneczka :)
2020-11-22 14:51:58
donekT: Najpierw wyzwól się spod przesądu partyjniactwa krzy-sio+jasper-Q...
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: