Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Zjeżdżali na byle czym w Wiśle

''Na śpiocha'', ''na kapustę'', ''na widlarza'', ''na Shreka'', ''na żabkę'', ''na zajączka'', ''na lodówkę'', ''na wc-kaczkę'' - a to tylko niektóre pomysły na zjazd, które prezentowano w miniony weekend w Wiśle. Uczestnicy ''Zjazdu na byle czym'' zjeżdżali na bardzo dziwnym sprzęcie prezentując różne style.

Już po raz piąty fani zimowych szaleństw na śniegu i jazdy dosłownie na byle czym mogli się spotkać w Wiśle obok wyciągu narciarskiego Siglany by wspólnie dać się ponieść sportowej rywalizacji i przede wszystkim dobrej zabawie. By zjechać na byle czym trzeba było po prostu zgłosić swój udział stosunkowo wcześniej.  Chętnych nie brakowało. Ilu uczestników tego nawet najstarsi górale nie wiedzą. To było nie do opanowania – komentowała zaraz po zakończeniu imprezy Dyrektor Wiślańskiego Centrum Kultury Maria Bujok, która prowadziła zabawę w przebraniu Myszki Minnie. 

Kiedy emocje już opadły okazało się, że w tym roku w zabawie wzięła udział rekordowa liczba uczestników, bo aż 101 osób. Na starcie pojawili się mieszkańcy z: Wisły, Zebrzydowic, Kończyc, Bełchatowa, Sosnowca, Zabrza, Bielska – Białej, Katowic, Bażanowic, Cieszyna, Chorzowa, Skoczowa, Tychów, Tarnowskich Gór, Radzionkowa, Ustronia, Bytomia, Świętochłowic, Przezchlebia, Łazisk Górnych, Gliwic i Lublińca.

Zabawa nie miała sztywnych reguł i zasad. Trzeba było po prostu zjechać na swoim sprzęcie, a nie każdemu to się udało. Niektórzy do mety nie dojechali, a stoczyli się ze stoku, sturlali się, czy dobiegli. Pomysłowość uczestników nie zna granic. Jednym z najdziwniejszych sprzętów tej edycji było drewniane łóżko z pierzyną. Pierzyna profesjonalnie przygotowana, wykrochmalona pościel. Był to z pewnością oryginalny pojazd – przyznała Maria Bujok.

Szefowa WCK co roku nie tylko prowadzi imprezę ale również zjeżdża. W tym roku postawiła na toaletę na nartach skokowych. Co roku staram się żeby to było coś innego. W zeszłym roku jechałam na podobnym sprzęcie ale teraz udoskonaliłam go z mężem. Do toalety na nartach doszła spłuczka – śmiała się Maria Bujok.

Zjazd na byle czym, to jak się okazuje, doskonała zabawa która integruje – mieszkańców, turystów, starszych i młodszych. Najmłodszą uczestniczką była 3 miesięczna Helenka Procner jadąca z mamą na laworze, a najstarszym był 86 letni Jerzy Cienciała, który trasę pokonał na drewnianych widłach. Najliczniejszą rodziną okazała się wiślańska rodzina Sikora-Czyż – wymieniała Bujok. Jak podkreśla Maria Bujok z roku na rok przybywa również kibiców. Specjalnie przyjeżdżają żeby się z nami bawić, a niekoniecznie są przygotowani do tego aby wystartować – dodała.

Oprócz przeróżnych, najdziwniejszych sprzętów mile widziane było również przebranie. Kiedy już każdy z uczestników zjechał z górki na pazurki, przyszedł czas na zabawę przy ognisku i pieczenie kiełbasek. O oprawę muzyczną zadbała zaś kapela góralska z Istebnej. Nie zabrakło również krótkiego podsumowania i wręczenia nagród, medali oraz dyplomów. Organizatorzy już zapraszają na kolejną edycję.

 

MSZ



źródło: ox.pl
dodał: MSZ

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: