Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Weselne jedzonka

Rozpoczynało się śniada­niem, jak na dzisiejsze zwy­czaje skromnym. Podawano mianowicie kołacze, które ma­czano w rozpuszczonym ma­śle lub w miodzie. Do tego była kawa zbożowa. I tyle.

Za wystawny uznać nato­miast można weselny obiad, na który składało się kilka dań. Jadano z mis, których nie zmieniano w trakcie uroczy­stości. Nie używano też noży ani widelców, były natomiast do dyspozycji łyżki. Mięso brano z misy do ręki.

KOGO STAROSTA LUBIŁ...

Serwowano trzy rodzaje zup, mianowicie grochową, rosół wieprzowy z kaszą oraz rosół barani z ryżem. Do ziem­niaków były sosy chrzanowy i grzybowy, a kaszankę (jęlita) jadano z kapustą. Podawa­no ryby, mięsa wołowe, wie­przowe, baranie, cielęce. To ostatnie z gotowanym suszem owocowym (pieczkami).

Mięso gościom wydziela­no. Roznosił je w glinianej mi­sce, pokrojone na kawałki, sta­rosta. Temu, kogo lubił, dawał większy kawałek niż innym. W biedniejszych rodzinach były tylko dwa rodzaje mięsa i czarna polewka.

Po obiedzie wnoszono na stół trzy duże kołacze. Ich spo­życie też było limitowane, kro­ił je bowiem i obdzielał nimi, podobnie jak mięsem, starosta. Kolacja stanowiła nato­miast jakby powtórkę obiadu, z tymi samymi mniej więcej daniami. Pan młody (żynich) czę­stował gości białym winem, a drużba czerwonym. Ale to było na początku przyjęcia; potem polewano wódką. Czę­stował nią starosta, lecz miał też własną flachę każdy gość (wiesielowy). Trzymał ją w kieszeni. Nie trudzono się na­lewaniem trunku do kielisz­ków; wszyscy pociągali wprost z butelki.

Wspomnieliśmy już, że kołacze maczano w maśle lub w miodzie. Bo do wypieku tego ciasta nie stosowano na ogół nadzienia ani kruszonki; wyrabiano je z mąki pszennej z dodatkiem wody i soli. Mle­ka zaczęto używać dopiero z upływem czasu. Podobnie jak osypywanie ciasta twarogiem, bryndzą, powidłami, czy krajanymi jabłkami.

ZIEMNIAKI W JELITACH

Wypiekano kołacze nie na blachach, ale w "gołym" pie­karskim piecu. Podobnie jak chleb. W "piekarszczokach" pieczono także mięso, tyle że w rondlach.

Za przysmak uchodziły je­lita. Podstawowy surowiec stanowiły starte surowe ziem­niaki z dodatkiem smażonej słoniny (skwarek). Nadziewa­no nimi kiszki i zaraz smażo­no na rondlu, podlane rozto­pionym smalcem. U bogat­szych można się było uraczyć jelitami bardzo zbliżonymi do współczesnych. Zamiast ziem­niaków stosowano ugotowaną kaszę jęczmienną (pęcok), do której dodawano odpadki mię­sa, podroby i nieco krwi. Tego rodzaju jelit nie smażono, ale je gotowano. Kapustę doprawiano tar­tym ziemniakiem i smażoną słoniną. Nie znali natomiast jeszcze wówczas brenniacy zaprażki (zasmażki). Bogatsi stosowali zamiast tartych ziemniaków roztrzepaną w wodzie lub w śmietanie mąkę. Mięso i słoninę wędzono, stosując w tym celu aroma­tyczny jałowiec. Słoniny jed­nak najczęściej nie wędzono. Układano ją w drewnianym naczyniu warstwami posypu­jąc solą, pokrajanym czosn­kiem i pieprzem.

KAWA DO ZIEMNIAKÓW

W oryginalny sposób przygotowywano "kawę". Su­rowcem było żyto. Wkładano je po uprażeniu do płócienne­go woreczka, kładziono na kamień i tłuczono drugim ka­mieniem. Po rozdrobnieniu ziaren wrzucano ich nieco do wrzątku, przecedzano wywar przez płótno, poczerń dodawa­no trochę mleka lub śmietany. Cykorii nie stosowano, nie było również w brenneńskich chatach moździerzy ani młyn­ków.

Ten rodzaj napoju stanowił dodatek do placków z mąki (na zimno), bądź do ziemniaków (na ciepło).

Nie stosowano jeszcze przed dwustu laty w Brennej cebuli, szczypiorku, seleru, ani pietruszki. Aplikowano te przyprawowe dziś warzywa tylko w razie choroby, jako lekarstwo...

źródło: G.Z.C.
dodał: M.G.

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: