Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

To już ostatki

Ostatki w tradycji Śląska Cieszyńskiego były to ostatnie trzy, cztery dni karnawału ? niedziela, poniedziałek i wtorek. Czwartym dniem ostatków często nazywana była sobota przed Środą Popielcową. Ostatki mają ruchomą datę. Definitywnie kończą poświąteczny bożonarodzeniowy okres zwykły, a tym samym mięsopust, jak na naszym terenie mówiono na okres gdzie indziej zwany karnawałem. Koniec więc, według tradycji, zabaw, zaczyna się post.

Jak nasi przodkowie spędzali te ostatnie dni mięsopustu? „W ostatki tradycyjnie jadano dużo i tłusto, nie odmawiając sobie ostrzejszych trunków, że nie wspomnimy o piwie. Jadano przede wszystkim wieprzowinę przyrządzaną najprzeróżniejszymi, nawet wymyślnymi sposobami i chyba nie było u nas domu, w którym by brakowało w te dni kreplików” pisze Jan Szymik w wydanej przez Sekcję Ludoznawczą PZKO książce „Doroczne Zwyczaje i obrzędy na Śląsku Cieszyńskim”. Łatwo więc zauważyć, że nasze dzisiejsze zwyczaje mają swe źródło w zwyczajach naszych przodków, choć często są one zmodyfikowane. Jak choćby krepliki, które były pod strzechami naszych dziadków przez kilka dni ostatków, u nas królują jedynie w Tłusty Czwartek. Są jednak i takie zwyczaje, które przyszły do nas z innych regionów kraju czy Europy, a przez naszych przodków nie były znane. Na przykład śledź. „Śledź, zawsze uważany tutaj za jadło wybitnie postne, w ostatki nie był spożywany, a urządzanie, głównie przez młodzież, tzw. śledziówek zapoczątkowano u nas dopiero na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego stulecia. Zwyczaj ten do naszych tradycji ostatkowych wnieśli studenci kształcący się na uczelniach w głębi Polski. Przed tym nie był on tutaj znany”. – wyjaśnia Jan Szymik. 

Znawca kultury ludowej naszego regionu wskazuje natomiast na tradycję urządzania w okresie ostatków licznych i hucznych zabaw tanecznych, balów, często maskowych. Organizowały je głównie kobiety, związki, stowarzyszenia czy kluby kobiet. Stąd czasem zwano je babskimi balami. „Kobiety na tych balach bez żenady zapraszały mężczyzn do tańca. Niektóre tańce tańczyły same, nie dopuszczając mężczyzn do nich. Były to przeważnie polki, przy których wyskakiwały i wysoko podnosiły nogi. Tańczyły tak na urodzaj. Wierzono bowiem, że im wyżej kobieta w tańcu wyskoczy lub podniesie nogi, tym dorodniejszy będzie plon i tak wysoko wyrośnie zboże.” – pisze Jan Szymik

Ludoznawca w swej książce opisuje także zwyczaj „pogrzebu basów”, który od kilku lat w Cieszynie kultywuje Kazo „Nędza” Urbaś z zespołem „Torka” przy współpracy z Aliną Bańczyk prowadzącą niegdyś gospodę „Targowa” na Starym Targu, gdzie zorganizowano pierwsze po latach pogrzeby basów, a obecnie restaurację w KASS „Strzelnica” w Czeskim Cieszynie. Nie inaczej będzie w tym roku. Już jutro, 4.03 o 19.00 rozpocznie się tam „Pogrzeb basów”. 

(indi)

źródło: ox.pl
dodał: ID

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: