Idzie już 6 lat. Cieszynianin w podróży piechotą dookoła świata
2192 dni w podróży
Łukasz Podstada prowadzi projekt „Piechotą Dookoła Świata”. W trasie jest już od sześciu lat. Jak podsumował, to 2192 dni podróży i ponad 22 tysiące kilometrów pokonanych pieszo. Daje to średnio około 10 kilometrów dziennie, choć za tą liczbą kryją się nie tylko dni marszu, ale także przymusowe postoje, oczekiwanie na dokumenty i szukanie dróg przez kraje, w których podróżowanie bywa wyjątkowo trudne.
Do tej pory cieszynianin odwiedził 17 lub 18 krajów afrykańskich oraz łącznie 33 lub 34 kraje, licząc całą trasę od początku podróży przez Europę i Afrykę. Sam przyznaje, że zależy to od sposobu liczenia niektórych terytoriów, takich jak Sahara Zachodnia.
– Trochę zdziwiony, że nie dopadł mnie jeszcze jakiś kryzys. Wiadomo, że zdarzały się cięższe dni, ale nie były one wystarczająco ciężkie, by zacząć poddawać pod wątpliwość przedsięwzięcie - napisał Łukasz Podstada.
Z Cieszyna w świat
O podróży Łukasza pisaliśmy już wcześniej: Łukasz z Cieszyna idzie dookoła świata, Ponad 18 tys. km w nogach. Wyruszył z Cieszyna z ideą przejścia świata pieszo. Jak sam tłumaczył, jego marzeniem było wyjść z progu rodzinnego domu i po latach wrócić do niego „z drugiej strony”.
Pierwsze lata upłynęły głównie w Europie. Podróżnik szedł przez kolejne kraje, a po drodze pracował, by finansować wyprawę. Zatrzymywał się m.in. w Czechach, Niemczech, Holandii, Irlandii i Francji. Odkładał pieniądze, testował sprzęt i przygotowywał się do dalszych etapów.
Start przypadł jednak na wyjątkowo trudny czas. Gdy ruszał, świat mierzył się z pandemią COVID-19. Zamknięte granice, testy, obostrzenia i niepewność sprawiły, że wielu podróżników odkładało swoje plany albo rezygnowało.
– Pamiętam wielu podróżników jadących np. autostopem dookoła świata wtedy rezygnowało, a inni odkładali swoje plany na później, a ja trwałem, bo dlaczego nie? - wspomina.
Afryka wymaga cierpliwości
Po przejściu przez południową Francję, Andorę, Hiszpanię i Gibraltar Łukasz wszedł do Afryki. Tam zaczęły się problemy innego rodzaju: wizy, pozwolenia, rezydentury i konieczność zmiany trasy.
W poprzednich relacjach pisał m.in. o sytuacji w Kamerunie, gdzie nie pozwolono mu przejść przez tzw. strefę czerwoną. Zamiast zaakceptować „dziurę” w trasie, wrócił do Nigerii i wybrał inną drogę. Kosztowało go to miesiące, ale dla niego miało zasadnicze znaczenie.
Teraz podkreśla, że nie chce, aby jego marsz przez Afrykę był niepełny.
– Co mi po tym, że szybko znajdę się w Kapsztadzie, skoro moja trasa przez „Czarny Ląd” będzie niekompletna, dziurawa? Nie chcę tego! - zaznacza podróżnik.
Według jego podsumowania wymuszone postoje związane z Kamerunem i Kongo-Brazzaville kosztowały go łącznie ponad siedem miesięcy. Nie traktuje tego jednak jako porażki, lecz jako część drogi.
– Afryka to taki kontynent, który wymaga od ciebie cierpliwości. Sam marsz to za mało. Jeżeli nie jesteś w stanie się poświęcić, poczekać, wrócić, pójść naokoło, cokolwiek, by dojść do celu, to go nie przechodzisz. A ja chcę go przejść - pisze Łukasz Podstada.
„Nie może stracić sensu przez kilka gorszych dni”
Podróż Łukasza od początku nie jest klasycznym sportowym wyzwaniem z dokładnie rozpisanym planem. To raczej sposób życia, konsekwentnie realizowane marzenie i próba sprawdzenia siebie w długim czasie.
Cieszynianin przyznaje, że zdarzają się trudniejsze momenty, ale nie widzi w nich powodu, by rezygnować.
– Nie zadaję sobie pytań, po co to robię, bo doskonale wiem, dlaczego wyruszyłem w tę podróż. Jeżeli o czymś marzyłeś całe życie, to nie może stracić sensu w jeden albo kilka gorszych dni - podkreśla.
Nie brakuje też komentarzy od osób, które twierdzą, że w takim tempie będzie szedł „całe życie” albo że „nigdy nie dojdzie”. Podstada odpowiada na to spokojnie. Dla niego liczy się nie tylko liczba kilometrów, ale także ciągłość marszu, uczciwość wobec własnych zasad i gotowość do cofnięcia się, jeśli wymaga tego sytuacja.
Podróż możliwa dzięki wsparciu
Łukasz Podstada od początku starał się podróżować możliwie ekonomicznie. W Europie pracował po drodze, w Afryce jest to znacznie trudniejsze, dlatego korzysta ze wsparcia osób śledzących jego wyprawę.
Podróżnik ponownie podziękował wszystkim, którzy pomagają mu finansowo albo wspierają go dobrym słowem.
– Dziękuję wszystkim osobom wspierającym moją podróż. To dzięki wam jest ona możliwa - napisał.
Zbiórka na dalszą wędrówkę pod TYM LINKIEM. Relacje z trasy można śledzić na profilu „Piechotą Dookoła Świata”, gdzie Łukasz regularnie opisuje kolejne etapy swojej drogi, trudności, spotkania i przemyślenia z marszu przez Afrykę.
NG
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33