Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Historia zabitego żołnierza ...

Kończyce Wielkie przysiółek Odnożka, w oknie jednego z domów stoi kobieta. Dyskretnie obserwuje, jak Niemcy do lasu prowadzą żołnierza. Jest rok 1945.

Żołnierz zaczyna sam sobie kopać grób, gdy kończy staje pod jednym z drzew. Pada strzał. - To drzewo do którego przywiązano żołnierza nadal rośnie w tym miejscu – mówi Michalina Parchańska mieszkanka Kończyc Wielkich – przez wiele lat stał tutaj brzozowy krzyż, jedyna pamiątka po tamtych wydarzeniach. Od kilku lat jego miejsce zajął nagrobek. Nikt już tego miejsca nie wyrówna z ziemią, nie przejedzie traktorem.

Historię zabitego żołnierza zna cala rodzina Parchańskich z Kończyc Wielkich i to dzięki nim pamięć wciąż jest żywa. - Historię znam z opowieści teściowej, która była świadkiem tych strasznych rzeczy. Teściowa słyszała huk wystrzału i widziała osuwającego się powoli na ziemię człowieka, wcześniej kazano mu wykopać swój własny grób, a potem odebrano mu życie – mówi Michalina Parchańska – żołnierz, który zginął był Włochem, prawdopodobnie nazywał się Gustaw de Gaspari.

Pierwotnie grobem opiekowała się kobieta, która była świadkiem egzekucji. Zanosiła kwiaty, czasem zapaliła znicz. Potem tą rodzinną „tradycję” przekazała swoim bliskim. – Mama poprosiła nas, żebyśmy jako spadkobiercy domu nie zapomnieli nigdy o tym żołnierzu – wspomina Bolesław Parchański.

Kiedy państwo Parchańscy zmieniali płytę na pomniku teściów, poprosili o odnowienie starej płyty i przekazanie jej właśnie na mogiłę żołnierza. - Nie stać nas było na zupełnie nową – tłumaczy Michalina Parchańska – zgłosiliśmy się do kamieniarza Sławomira Witalisa, który bezinteresownie postawił nagrobek. Dopiero po kilku dniach dowiedzieliśmy się, że na tablicy widnieje napis :”Pamiętamy M. B. Parchański”.

Nieraz usłyszeli opinię, że wzbogacili się na żołnierzu...

- Nawet pięciu groszy z tego nie mieliśmy – śmieje się pani Michalina – Próbowaliśmy szukać rodziny Włocha przez Polski Czerwony Krzyż, chcieliśmy, żeby jego bliscy dowiedzieli się o jego losie, odwiedzili grób. A ludzie... zawsze coś mają do powiedzenia. Dla nas nie liczy się kim był zabity, w jakim wojsku służył i co robił. Był człowiekiem, a człowiekowi należy się szacunek. Dlatego dopóki żyję będę o ten grób dbała, potem pod swoją opiekę weźmie go moja córka. Można powiedzieć, że to taki nasz rodzinny spadek...

 

BsK

źródło: ox.pl
dodał: BSK

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: