Cieszyn „miastem książek”? Książnica rozpoczęła cykl o kulturowym DNA miasta
Pierwszy z pięciu paneli odbył się 10 września pod hasłem „Żywe dziedzictwo czy zapomniany skarb? Najstarsze biblioteki Śląska Cieszyńskiego”. Spotkanie zainaugurowało cykl realizowany w ramach projektu „Książka – kulturowe DNA Cieszyna”. Dyskusja dotyczyła zarówno początków miejscowych bibliotek i wartości zachowanych zbiorów, jak i tego, dlaczego tak bogate dziedzictwo wciąż nie zajmuje bardziej widocznego miejsca w opowieści o mieście.
Do rozmowy zaproszono Jana Pawła Borowskiego z Muzeum Śląska Cieszyńskiego, dr Jadwigę Pichę, kierującą skoczowską Filią Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej, oraz Jolantę Sztuchlik, wieloletnią kierowniczkę Działu Zbiorów Specjalnych Książnicy Cieszyńskiej.
Nie jedna biblioteka, lecz cały krajobraz książki
Podczas spotkania nie próbowano tworzyć kompletnego katalogu wszystkich dawnych bibliotek regionu. Punktem wyjścia stały się cztery przykłady: biblioteka bonifratrów, Biblioteka im. Tschammera, księgozbiór Leopolda Jana Szersznika oraz Czytelnia Ludowa. Każda z tych kolekcji powstała w innym środowisku i pełniła odmienną funkcję.
Jak przypomina Dyrektor Książnicy, Krzysztof Szelong, na Śląsku Cieszyńskim istniały bowiem biblioteki klasztorne, parafialne, szlacheckie, mieszczańskie i szkolne, ale także księgozbiory organizacji społecznych, stowarzyszeń oświatowych czy urzędów. Szczególnie ciekawym zjawiskiem były udokumentowane już w XVIII wieku biblioteki chłopskie. Własny księgozbiór posiadał m.in. Jura Gajdzica z Cisownicy, który swoje książki oznaczał ekslibrisem. W Książnicy zachował się również księgozbiór cieszyńskiego Techniker-Clubu, pokazujący zainteresowania miejscowego środowiska technicznego.
Istotą cieszyńskiego fenomenu nie jest jednak sama liczba zachowanych zbiorów. Kolekcje te nie zostały sprowadzone do miasta po latach, by stworzyć historyczną ekspozycję. Powstawały właśnie tutaj i odpowiadały na potrzeby żyjących tu ludzi, środowisk oraz instytucji. W ich zawartości można więc śledzić kolejne etapy rozwoju społecznego, intelektualnego i kulturalnego regionu.
Książki mówią także o swoich właścicielach
Dawne woluminy są dla badaczy czymś więcej niż nośnikami tekstu. Na ich kartach i oprawach pozostają ślady kolejnych właścicieli: dedykacje, zapisy rodzinne, adnotacje, znaki własnościowe, ślady lektury czy napraw.
Podczas panelu pokazano m.in. inwentarz liczącej 567 pozycji biblioteki Jerzego Sobka z 1649 roku, dawne mapy księstwa cieszyńskiego oraz wyniki badań nad egzemplarzami „Cithara sanctorum” Jerzego Trzanowskiego i popularnej wśród śląskich ewangelików „Dambrówki”. Analiza wielu egzemplarzy pozwala odtwarzać ich drogę pomiędzy rodzinami i pokoleniami.
W ciągu ostatnich trzech dekad znaczną część tego dziedzictwa udało się zabezpieczyć. Powstanie Książnicy Cieszyńskiej oraz rozwój prac konserwatorskich, katalogowych i digitalizacyjnych sprawiły, że historyczne kolekcje mogą być coraz szerzej wykorzystywane przez badaczy i udostępniane publiczności.
„Zbiory pozostają w znacznej mierze przezroczyste dla mieszkańców”
To jednak, zdaniem dyrektora Książnicy Cieszyńskiej Krzysztofa Szelonga, nie rozwiązuje najważniejszego problemu: bogactwo historycznych zbiorów nadal nie jest powszechnie postrzegane jako jeden z fundamentów tożsamości Cieszyna.
– Pomimo wykonanej pracy zbiory pozostają w znacznej mierze przezroczyste dla mieszkańców. Fakt ich istnienie jest mniej lub bardziej znany, jednak rzadko łączy się je z dziejami całego miasta i współczesnym rozumieniem miejscowej tożsamości - podkreśla Krzysztof Szelong, dyrektor Książnicy Cieszyńskiej i zestawia tę sytuację z historią cieszyńskiego tramwaju. Choć kursował on zaledwie przez dziesięć lat – od 1911 do 1921 roku – a żaden oryginalny wagon nie przetrwał, stał się dziś jednym z rozpoznawalnych elementów miejskiej pamięci. Tymczasem zachowane autentyczne książki, rękopisy i całe biblioteki dokumentujące kilka stuleci historii Cieszyna są znacznie słabiej obecne w zbiorowej wyobraźni.
Co właściwie znaczy „miasto książek”?
Określenie to nie powinno, zdaniem Krzysztofa Szelonga, odnosić się wyłącznie do posiadania cennych historycznych kolekcji. Aby Cieszyn rzeczywiście stał się „miastem książek”, książka powinna być widoczna także we współczesnym życiu – w działalności szkół i uczelni, bibliotek, wydawnictw i mediów, a także podczas festiwali literackich, targów książki, konferencji czy debat.
– Zabezpieczenie księgozbiorów stanowi jego podstawę. Pełną treść zyska on wtedy, gdy książkowe dziedzictwo stanie się rozpoznawalnym składnikiem świadomości mieszkańców, współczesnego życia miasta oraz jego wizerunku prezentowanego na zewnątrz. Książkowej wyjątkowości Cieszyna nie wolno zmarnować - zauważa Krzysztof Szelong.
Pierwszy panel był dopiero początkiem rozmowy. Kolejne spotkania z cyklu „Kulturowy kod Cieszyna” będą poświęcone książce wyznaniowej, miejscowym tradycjom edukacyjnym, cieszyńskiemu bibliofilstwu oraz dziełom, które odegrały szczególną rolę w kształtowaniu regionalnej tożsamości.
„Kulturowy kod Cieszyna”:
10.09 | 17.00
„Żywe dziedzictwo czy zapomniany skarb? Najstarsze biblioteki Śląska Cieszyńskiego”
17.09 | 17.00
„Słowo, wiara, kultura: książka wyznaniowa na Śląsku Cieszyńskim”
08.10 | 17.00
„Książka, wiedza, edukacja: tradycje oświatowe regionu”
22.10 | 17.00
„Bibliofilstwo, pasja, tradycja: cieszyńskie tradycje gromadzenia książek”
06.11 | 17.00
„Biblioteka tożsamości: najważniejsze książki Śląska Cieszyńskiego”
Książnica Cieszyńska, ul. Mennicza 46
Wstęp wolny
NG/mat.pras.
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33