Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
wiadomości

Z Zaolzia pieszo na Jasną Górę

W sobotę 19 lipca po mszy świętej w kościele Najświętszego Serca Jezusowego o godz. 6:00 kilkudziesięciu pielgrzymów wyruszyło na pielgrzymkę na Jasną Górę. Dziś, 24 lipca, po pokonaniu 160 km dotrą do celu.

Pielgrzymi z Zaolzia do Częstochowy wędrują już po raz 33. Podkreślają, że, te sześć, a dla niektórych uczestników siedem dni (dzień wcześniej wyruszają pielgrzymi z Jabłonkowa) pielgrzymowania to nie tylko sposób na aktywne spędzenie urlopu. To przede wszystkim czas pogłębienia życia duchowego. W trakcie marszu pielgrzymi uczestniczą w modlitwach, słuchają nauk głoszonych przez kapłanów, śpiewają pieśni religijne, korzystają z sakramentu spowiedzi lub mają możliwość rozmowy duszpasterskiej. To także okazja do zawarcia nowych znajomości z osobami idącymi obok. Zdecydowana większość treści programowych przekazywana jest w języku polskim lub w gwarze po naszymu.  

źródło: ox.pl
dodał:

Komentarze

8
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2025-07-24 20:15:39
AntyklerForte+: Komu w drogę temu trampki. PB bez wątpienia jest z was dumny i bije brawo. Żartuję.
2025-07-24 21:09:29
one: Żartujesz Suski jedynie z samego siebie.
2025-07-25 03:00:28
Marx.: Religia to opium dla ludu, o tym, wiedzieli już nawet starożytni górale z Jabłonkowa. Stawką religii jest dobre samopoczucie tych, którzy deklarują, że wierzą. Bóg staje się figurą zabezpieczającą dobrostan. Zapewnia poczucie zbawienia: od zła, śmierci, życiowego niepowodzenia. Jeśli na lekcjach religii pełno jest straszenia grzechem, złem i piekłem, to już nie jest tylko zapoznawanie tradycją i tworzącymi tożsamość kodami kulturowymi. To jest już indoktrynacja i psychiczne okaleczanie. Takie imprezy to tego okaleczenia efekty. Niech idą i modlą się o uwolnienie od religii. Na pewno zbiją nieco wagę, wzmocnią mięśnie nóg. Poznają paru podobnych im oszołomów. Nawiążą relacje, z pewnością także stosunki. Nie zastanawiać się, deptać. Z wyobrażeniem ludzkich zwłok rozpiętych na drewnianej konstrukcji wyglądają jak sekta demonicznego, krwawego kultu, którym w istocie są.
2025-07-25 14:47:09
koszor: Marxie - ło trzeci stowosz, żeby żółć wylywać? Idź sie wyspej, bo chesz zrobić krziwde inszym, a robisz sobie.
2025-07-25 16:31:54
Marx.: O trzeciej jeszcze się nie kładę. Ty o 14.47 powinieneś jak wszystkie zramolałe dziadki drzemać po obiedzie. A jak cię żółć zalewa kiedy czytasz coś co ci się nie podoba to nie czytaj bo robisz sobie krzywdę. Zamiast tego zdrowaśki zapodawaj. Będziesz miał zasługi w niebie. W zasadzie to co ty jeszcze robisz na tej ziemi.
2025-07-25 17:20:41
romuald.saletra: Sporadyczne zrywy buntownicze, z których największy w roku 1776 ogarnął 137 gmin, były pośrednią przyczyną, że chłop śląski powoli jakby przecierał oczy. Ponieważ jego wróg klasowy był Niemcem, Niemiec zaś przezywał go wzgardliwie „polnisches Gesindel”, przeto na tle owej odrębności klasowej jęło wyrastać poczucie odrębności narodowej, już nie „tutejszej”, ale polskiej. Ów proces przyśpieszały coroczne pącie, czyli pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej, ba, nawet do Częstochowy, gdzie śląscy pątnicy spotykali się z procesjami z całej Polski. Takie spotkania przyczyniały się walnie do rozbudzania świadomości narodowej. Chodziło tu przede wszystkim o język. Zdumieni śląscy pątnicy przekonywali się, że pielgrzymi z „Polski” (miano tu na myśli ówczesną Galicję) i z „Ruskij Polski” mówią tym samym językiem, jakim posługują się Ślązacy. - Po jakiemu wy mówicie? - pytali śląscy pątnicy. - A dyć po polsku! - To wyście Polakami? - A dyć Polakami! „No, to my chyba także jesteśmy Polakami?!” - świtała nieśmiała myśl w ich pobożnych umysłach.
2025-07-25 17:21:13
romuald.saletra: Zrodziła się ona wcześniej, zanim śląscy chłopi powędrowali do Panienki Marii w Kalwarii Zebrzydowskiej i w Częstochowie. Zakiełkowała chyba po raz pierwszy za czasów Napoleona. Chłop śląski bowiem, brany w rekruty do wojska austriackiego, znalazł się w Italii, gdy młody jeszcze, bo 27-letni Napoleon Bonaparte wiódł boje z Austrią w Lombardii. I ten rakuski „gemajne” ze Śląska Cieszyńskiego miał pobić jakiegoś tam Napoleona z piekła rodem, jego wąsatych wojaków gadających chyba po „egipcyjańsku”, oraz na dodatek jakiegoś generała Henryka Dąbrowskiego z jego nie mniej wąsatymi wojakami, gadającymi – o dziwo! Po polsku. Był to ten sam język, jakim mówiono koło Cieszyna, Strumienia, Skoczowa, Frysztatu i w Beskidzie, tylko jakby bardziej wypolerowany, ogładzony i trochę niby pański. Ale w każdym razie ten sam… Za G. Morcinek "Ziemia Cieszyńska".
2025-07-25 23:14:33
Marx.: Wszystkich pielgrzymujących proszę, by w swych modlitwach prosili PB o spokój duszy ubogiego bezdomnego zamordowanego wczoraj przez katolickiego księdza. Ewentualnie jeśli bardzo wierzący to będą także prosić o miłosierdzie PB dla tegoż księdza. Nie ma myślę takiego horroru jakiego ten kler nie byłby w stanie nam zafundować.
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: