Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Skoczowskie priorytety

Dlaczego remontujecie niewielki przepust w Pogórzu a nie zajmiecie się kładką na Wiśle - pytała podczas wczorajszej sesji cześć skoczowskich radnych. Temat przeprawy przez rzekę powrócił podczas wczorajszych obrad. Zdaniem burmistrza Skoczowa - pieniądze na kładkę będą. Pytanie tylko kiedy - mówiła wczoraj Janina Żagan.

Wczoraj odbyła się przedostatnia, w tej kadencji, sesja Rady Miejskiej Skoczowa. Wśród tematów poruszanych podczas spotkania, wiele emocji wywołała kwestia remontu przejazdu na cieku wodnym w Pogórzu. Chodzi o rejon ulicy Kępki. Tam podczas majowej powodzi doszło do uszkodzenia przepustu.

Pierwszy o remont tego przepustu zapytał podczas sesji radny Rajmund Dedio. Jak pytał radny – jest to droga boczna, niewielka uliczka a podjęto decyzję o remoncie akurat tego mostka. Koszt prac będzie opiewał na około 700 tysięcy złotych.

Jest to przepust okularowy – tłumaczył zastępca burmistrza Skoczowa Piotr Rucki. Jak dodał – z takimi mostkami jest problem podczas większych opadów, w środku tego okulara zawsze gromadzą się gałęzie i się on zatyka. Woda rozlewa się na okoliczne tereny. Mostek ten został ujęty w protokole szkód powodziowych. Przeszedł pozytywną weryfikację, został zakwalifikowany do dofinansowania z budżetu państwa. Otrzymaliśmy promesę na dofinansowanie w wysokości 80% kosztów tej inwestycji.

Ale odpowiedź nie satysfakcjonowała części radnych. Radny Krystian Mróz dopytywał dlaczego tyle pieniędzy zostało skierowane na ten akurat mostek. Zaznaczył, że w mieście o wiele bardziej pilne są inne inwestycje, jak chociażby kładka nad Wisłą, która jednak w najbliższym czasie nie będzie remontowana. Tam w okolicach ulicy Kępki mieści się jedno przedsiębiorstwo, czy ono jest aż tak strategiczne dla naszej gminy, że aż tak bardzo mu sprzyjamy? - pytał Mróz.

Z całej listy szkód otrzymaliśmy dofinansowanie tylko na ten ten most oraz drogę przy ulicy Skrajnej. Te dwie inwestycje muszą być zrealizowane i rozliczone do końca roku. – odpowiadał Rucki. Jak zaznaczył, kładka nad Wisłą jest w tej chwili projektowana. Tłumaczył, że warunkiem przy otrzymaniu środków na usuwanie skutków powodzi jest to, że promesy muszą być rozliczone do końca roku. Sama kładka promesy nie otrzymała. Gdybyśmy przystąpili do tej inwestycji, to byśmy musieli wydać z własnych środków około dwóch milionów złotych. - tłumaczył Rucki. Jak dodał, jego zdaniem warto z budową nowej przeprawy czekać do przyszłego roku, wówczas być może inwestycja ta otrzyma dofinansowanie. Mam taką nadzieję, pewności nie mam, ale nikt z nas jej nie będzie miał, dopóki tej promesy nie otrzymamy – odpowiadał wiceburmistrz.

Ale odpowiedź ta nie usatysfakcjonowała radnej Teresy Papkali, jak mówiła podczas sesji – w sierpniu dyskutowaliśmy o remoncie kładki, wówczas była mowa o wydatkach rzędu pół miliona a budowa nowej wyceniano na 1,3 miliona. W tej chwili kwota jest jest w graniach 2,5 miliona. Jak dodała, to dlatego, że pojawiły się pomysły, by kładkę poszerzyć, by mogły nią przejeżdżać służby ratunkowe.

Spis wszystkich szkód powodziowych został zaakceptowany przez województwo, wszystkie szkody zostały sprawdzone przez komisje i wszystko już zostało zaakceptowane przez ministerstwo. Pieniądze będą, jest kwestia kiedy. Prosimy o to i wnosimy gdzie tylko się da, aby była to pierwsza inwestycja w przyszłym roku u nas - odpowiedziała Janina Żagan, burmistrz Skoczowa.

Jeśli ktoś nie mieszka po drugiej stronie Wisły, to może tego nie zrozumie, ale dla tych mieszkańców jest to na prawdę problem. To jest priorytet dla naszej gminy – dorzuciła radna Beata Branc-Gorgosz.

Jak dodał zastępca burmistrza, lepiej wybudować nową kładkę, niż remontować tę, która obecnie jest zamknięta. Jego zdaniem, dobrze by było gdyby powstała przeprawa bez podpór usadowionych w wodzie, na których w momencie dużych wezbrań wody, zatrzymują się płynące z wodą konary. Jak precyzował Piotr Rucki, projektowany obiekt – to kładka pieszo – rowerowa. Bierzemy pod uwagę to, że skoro już ją przebudowujemy, to w sytuacjach kryzysowych, kiedy np. zostanie zamknięty główny most, po tej nowej kładce będzie mogła przejechać karetka pogotowia, czy straż pożarna.

Jednak zdaniem radnej Teresy Papkali, mimo zapewnień burmistrz Janiny Żagan, w przyszłym roku mogą być problemy z uzyskaniem promesy na budowę kładki. O pieniądzach decyduje ministerstwo, najwcześniej czy one są będzie wiadomo w marcu. Ale nie ma na to gwarancji. Stąd moje wątpliwości, czy robić w gminie mniej czy więcej. Jak mówiła radna, dzwoniła do wydziału Zarządzania Kryzysowego przy Śląskim Urzędzie Wojewódzkim z pytaniem o możliwości przyszłorocznego wsparcia budowy kładki. Chcę mieć przekonanie, że robimy kładkę na miarę naszych możliwości. Nie chcę, by projekt się rozrósł do nie wiadomo jakich rozmiarów, a później będziemy musieli to pokryć z własnego budżetu. - tłumaczyła Teresa Papkala.

A ja chciałam pani Teresie bardzo za ten telefon podziękować, bo właśnie takie telefony powodują, że będą problemy – z ironią odpowiedziała Janina Żagan. Nie tłumacząc jakie problemy ma na myśli.

Kładka na Wiśle zamknięta została w maju bieżącego roku, po ulewnych deszczach. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj: Kładka może za rok. 

Jan Bacza

źródło: ox.pl
dodał: JB

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: