Kanadyjczyk w nadolziańskim „Piccolo mondo”. William John Rose i jego misja na Śląsku Cieszyńskim
11.11.2025 19:00
W dniach, gdy wspominamy odzyskanie Niepodległości, szczególnie donośnie przemawia do nas historia Śląska Cieszyńskiego – ziemi, która przez ponad sześć stuleci pozostawała poza granicami Polski, a mimo to przechowała jej język, kulturę i ducha i już w październiku 1918 r. zgłosiła swój akces do odradzającej się Ojczyzny. To właśnie wewnętrzna siła polskości, zespolona z umiłowaniem wolności i poczuciem przyrodzonej godności, sprawiła, że cieszyńscy Ślązacy potrafili w przełomowej chwili upomnieć się o swoją przynależność do Polski, przyciągając do swej sprawy także tych, którzy przybyli z daleka, a choć Polakami się nie urodzili – potrafili ich zrozumieć i pokochać
„Zaczęło się to około południa dnia 5 listopada 1918 r. Przyjechałem do Cieszyna z Ligotki Kameralnej i szedłem ulicą Głęboką od mostu do rynku, gdy natknąłem się na pana Górniaka, właściciela cegielni w części miasta położonej na zachód od rzeki Olzy. Spotykaliśmy się już nieraz przedtem – teraz zaś rozjaśnił się na mój widok.
– »Świetnie, właśnie Pana szukamy!« — przywitał mnie, biorąc mnie pod ramię. W ciągu kilku minut opowiedział mi, że utworzona właśnie Rada Narodowa dowiedziała się o przybyciu do Wiednia, nawet do Pragi, przedstawicielstw Aliantów. Byłoby rzeczą wielkiej wagi dla sprawy polskiej i w ogóle dla sprawy pokoju, gdyby ktoś znający sytuację w tym ważnym strategicznie zakątku Europy Środkowej wybrał się tam niezwłocznie, by przedstawić całą sprawę i prosić o pomoc. Czy nie podjąłbym się tego?
Wkrótce znaleźliśmy się w tymczasowych biurach Rady i zapoznano mnie z dwoma jej członkami, dr. Janem Michejdą i sekretarzem, prof. Szczurkiem. Myśleli oni poważnie o skorzystaniu z mych usług, o ile byłbym do tego skłonny. Potrzeba tego była oczywista.
Po kilkutygodniowych przygotowaniach przejęła Rada Narodowa miejscową władzę w Księstwie Cieszyńskim, a oficerom polskim udało się objąć władzę wojskową na tym obszarze. Tym sposobem znalazł się w rękach polskich 40-milowy odcinek kolei od Bogumina po dawną granicę węgierską pod Jabłonkowem. Odcinek ten stanowi część słynnej linii Berlin–Bagdad, której posiadanie miało dla Niemców ogromne znaczenie w potężnych ich wysiłkach opanowania Europy Środkowej […]. Dokonali więc Polacy rzeczy niesłychanie ryzykownej i potrzebowali teraz pomocy, jeżeli nie miały dla nich przepaść tym sposobem uzyskane korzyści. […] W tych warunkach było rzeczą ważną, by Mocarstwa Sprzymierzone wiedziały dokładnie, co się dzieje […]. W każdym razie można było – i trzeba było – przedsięwziąć coś, by zawiadomić Aliantów, że w sercu Europy modlą się Słowianie o ich zwycięstwo i w najwyższym napięciu nerwów starają się je przyśpieszyć […].
Wybrałem się do Cieszyna, mając na myśli całkiem inne sprawy […]. Nie zabrałem z sobą niczego prócz ubrania, które miałem na sobie. W kieszeni marynarki miałem swój stary paszport angielski z roku 1912 […] i kilka koron w kieszeni. Moja żona spodziewała się, że wrócę do domu pod wieczór. Co miałem teraz począć? […]
– »Damy Panu specjalny paszport i nasze pełnomocnictwo« – mówił sekretarz – „no i zaopatrzymy Pana w pieniądze. Pańska polszczyzna jest wystarczająco dobra, tak że żaden Niemiec austriacki nie zauważy różnicy. Niech Pan mówi po polsku wszędzie, gdzie będzie można i kiedy będzie można, a gdzie polszczyzna nie wystarczy, niech Pan mówi łamaną niemczyzną. A gdy nawiąże Pan kontakt z Aliantami, nie będzie Panu potrzebny ani jeden, ani drugi z tych języków […]. Lepiej, żeby Pan pojechał, niż ktoś z nas. Nie mamy nikogo mówiącego biegle po angielsku, a mamy nadzieję, że będzie Pan mógł dotrzeć gdzieś do Amerykanów. Oni będą mieli dla nas zrozumienie” […].
Mój nowy paszport przedstawiał się jako zwykły arkusz papieru i to wystarczało. Tekst na jednej stronie polski, na drugiej angielski, brzmiał następująco:
„Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, jako uznany organ Rządu Polskiego w Warszawie, wystawia niniejszą legitymację p. Williamowi Rosemu, docentowi uniwersytetu w Manitobie (Kanada), jako swemu mężowi zaufania, upoważnia go do przedstawienia życzeń Rady odpowiednim czynnikom wojskowo-politycznym Ententy i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i poleca gorąco przedstawione przezeń życzenia do uwzględnienia.”
Kanadyjski uczony, biegle władający polszczyzną, emisariusz Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego… Kim był William John Rose – zapomniana, a nietuzinkowa postać, serdecznie związana ze Śląskiem Cieszyńskim?
Urodził się w 1885 r. w rodzinie farmerskiej w pobliżu miasta Minnedosa w kanadyjskiej prowincji Manitoba. W 1900 r. rozpoczął studia klasyczne w kościelnej uczelni Wesley College w Winnipeg, które kontynuował w Oksfordzie. Po ukończeniu studiów w 1908 r. powrócił do Kanady, gdzie przez kilka lat wykładał w swej macierzystej uczelni, Wesley College. W 1912 r. ponownie udał się do Europy z zamiarem uzyskania doktoratu w Lipsku. Plan ten uległ jednak zmianie, co było związane z działalnością Rose’a w metodystycznym ruchu misyjnym. Jako członek Student Christian Movement (SCM) trafił w 1913 r. do Pragi, gdzie rozpoczął pracę z wolontariuszami zainteresowanymi problematyką społeczną.
O związku Kanadyjczyka ze Śląskiem Cieszyńskim zadecydował przypadek. Rose po raz pierwszy przybył nad Olzę wiosną 1914 r., by wziąć udział w międzynarodowej konferencji studentów w Ligotce Kameralnej, podgórskiej wsi położonej pomiędzy Cieszynem a Frydkiem, która – w dużej części za sprawą pracującego tam ks. Karola Kulisza – stanowiła w tym czasie ożywiony ośrodek ewangelickich inicjatyw społecznych. Kolejny pobyt Rose’a w Ligotce latem 1914 r. zbiegł się w czasie z wybuchem Wielkiej Wojny. Gdy w sierpniu 1914 r. przystąpiła do niej Wielka Brytania, Kanadyjczycy – jako obywatele kraju pozostającego w stanie wojny z Austrią – zostali internowani. Rose i jego żona Emily zostali zobowiązani do pozostania w miejscu ostatniego pobytu, a więc w Ligotce Kameralnej. Nie przypuszczali, że ich pobyt w Ligotce przedłuży się aż do czterech lat i wywrze wpływ na ich całe późniejsze życie.
William Rose zapamiętał ten czas jako okres idylliczny. Zintegrował się z miejscową społecznością, podjął współpracę z ks. Karolem Kuliszem przy organizacji życia religijnego w parafii ewangelickiej, a jego żona Emily, pianistka, udzielała lekcji gry na fortepianie i zaangażowała się w działalność charytatywną. Zafascynowało ich sielskie otoczenie, przypominające rodzinną farmę w Manitobie, i miejscowa ludność. „Poznaliśmy myśl i ducha tego prostego ludu wiejskiego, który w samym sercu Europy stanowi jakby odrębny „piccolo mondo”.”
Kanadyjski uczony w krótkim czasie biegle opanował język polski, a dzięki zasobom bogato wyposażonej biblioteki pastora Kulisza zapoznawał się z polską literaturą, historią, kulturą i myślą polityczną. Ogromne wrażenie wywarła na nim powieść „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza. Do tego stopnia zainteresował się mesjanistyczną filozofią Augusta Cieszkowskiego, że przetłumaczył na angielski fragmenty jego dzieła „Ojcze nasz”. Zafascynował się polskością i – jak sam przyznał – został zadeklarowanym polonofilem.
Nic dziwnego, że przez Radę Narodową uznany został za najbardziej odpowiedniego kandydata do jej reprezentowania na arenie międzynarodowej. Jego podróż na Zachód, odbyta w warunkach kończącego wojnę chaosu pierwszych dni listopada 1918 r., zasługuje na osobną opowieść. Z Bogumina Rose udał się pociągiem do Wiednia, tam jednak nie zastał jeszcze przedstawicieli aliantów. Nawiązał jednak kontakt z polskim poselstwem, z upoważnienia którego udał się do Lublany i Triestu, a przez Włochy dotarł do Paryża. Nawiązał tu kontakt z prominentnymi kręgami politycznymi i przedłożył przygotowany przez siebie memoriał na temat sytuacji na Śląsku Cieszyńskim, zwracając się z prośbą o wsparcie ze strony Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Na przełomie 1918 i 1919 r. przebywał w Wielkiej Brytanii, pozyskując zwolenników dla polskiej sprawy. W styczniu 1919 r. ponownie udał się do Paryża, by wspierać delegację Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego na rozpoczętej 20 stycznia 1919 r. konferencji pokojowej. Jako przedstawiciel Young Men’s Christian Association (YMCA) miał możliwość nawiązywania wielu międzynarodowych kontaktów; cenną okazała się jego znajomość z Edvardem Benešem i Tomášem Masarykiem, których poznał jeszcze przed wojną w Pradze. Niestety, mimo podejmowanych zabiegów dyplomatycznych, polskie postulaty nie zostały uwzględnione przez Radę Ambasadorów w podjętej w 1920 r. decyzji o podziale Śląska Cieszyńskiego.
William Rose przeniósł się do Polski, angażując się tu w organizowanie i rozbudowę Związku Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej (YMCA). Na dłużej związał się z Krakowem, gdzie w 1920 r. rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1926 r. obronił doktorat z historii literatury polskiej. W 1927 r. objął posadę profesora socjologii w amerykańskiej uczelni Dartmouth College w mieście Hanover, New Hampshire. W latach 30. osiedlił się w Wielkiej Brytanii, będąc jednym z nielicznych wówczas w świecie anglosaskim znawców problematyki polskiej i środkowoeuropejskiej. Został wykładowcą, a następnie dyrektorem Szkoły Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich (School of Slavonic and East European Studies) – pierwszej instytucji naukowej w Wielkiej Brytanii poświęconej badaniom nad Europą Środkową i Wschodnią. W 1939 r. został współzałożycielem Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Royal Institute of International Affairs), znanego również jako Chatham House. W 1950 r. powrócił do Kanady. Mimo przejścia na emeryturę pozostał aktywny, m.in. organizując badania slawistyczne na uniwersytecie w Vancouver. Zmarł w Vancouver w 1968 roku.
Opublikował sześć monografii, dziewięć broszur i prawie trzysta artykułów, a także przekłady, głównie z języka polskiego na angielski. Obszary jego zainteresowań naukowych stanowiły m.in. historia literatury polskiej, dzieje protestantyzmu, ruch ludowy w Polsce, Śląsk i stosunki polsko-niemieckie. Anglojęzycznym czytelnikom przybliżał dzieje Polski, m.in. jako współautor The Cambridge History of Poland (1941). W obszernej pracy The Rise of Polish Democracy (1944) przedstawił zarys rozwoju polskiej myśli politycznej. W publikacji Poland Old and New (1948), będącej efektem jego pobytu w Polsce w 1947 r., zaprezentował syntezę dziejów Polski oraz obraz powojennej odbudowy kraju. Wspomnienia z pobytu nad Olzą pt. „W obronie Cieszyńskiego. Ze wspomnień osobistych”, z których zaczerpnięto cytowane na wstępie fragmenty, opublikował w cyklu artykułów na łamach „Przeglądu Współczesnego” w 1939 roku.
Z niektórymi z publikacji W. Rose’a można zapoznać się w Książnicy Cieszyńskiej. Najwcześniejsza z nich, broszura Duch i praca Chrześcijańskiego Związku Młodych Ludzi w Ameryce (1920), popularyzująca na polskim gruncie założenia YMCA, pochodzi ze zbiorów Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Dwie kolejne to publikacje, jakie trafiły do Książnicy za sprawą Donacji im. Zbigniewa Michejdy. Pierwsza – The Drama of Upper Silesia (1935) – stanowi obszerne opracowanie przedstawiające angielskojęzycznym czytelnikom zarys dziejów Górnego Śląska oraz jego problematykę narodowościową, będące rezultatem pobytu badawczego Rose’a na Górnym Śląsku w latach 30. Kolejna publikacja, stanowiąca cenne źródło do poznania jego biografii, to wydane pośmiertnie pamiętniki The Polish Memoirs of William John Rose (1975) w opracowaniu Daniela Stone’a.
źródło: Książnica Cieszyńska/Małgorzata Szelong
Komentarze
0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz
regulamin
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły:
33