Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
wiadomości

Istebna też apeluje

W kolejnej gminie powiatu cieszyńskiego pojawia się apel o oszczędzanie wody. Susza daje się we znaki nie tylko rolnikom, ale zwykłym mieszkańcom.

Po Brennej – teraz Istebna apeluje

Jeszcze niedawno informowaliśmy o apelu władz Brennej w sprawie pogłębiającej się suszy [Pisaliśmy: Brenna: apel o oszczędzanie wody]. Dziś kolejne niepokojące sygnały dochodzą z innej gminy powiatu cieszyńskiego. Istebna również zmaga się z drastycznie rosnącym zużyciem wody i prosi mieszkańców oraz turystów o odpowiedzialne zachowanie.

W opublikowanym komunikacie Urząd Gminy Istebna za pośrednictwem Referatu Usług Komunalnych jasno stawia sprawę:

W związku z narastającą suszą i utrzymującymi się wysokimi temperaturami zapotrzebowanie na wodę w naszej gminie gwałtownie rośnie. Dlatego Referat Usług Komunalnych Urzędu Gminy Istebna zwraca się z apelem o racjonalne i odpowiedzialne korzystanie z wody pobieranej z gminnej sieci wodociągowej.

Władze przypominają, że woda powinna być wykorzystywana przede wszystkim do zaspokajania podstawowych potrzeb – takich jak przygotowywanie posiłków i codzienna higiena. Apel dotyczy natomiast ograniczenia zużycia w celach rekreacyjnych i gospodarczych.

Szczególnie prosi się o unikanie:

  • napełniania basenów i oczek wodnych,

  • podlewania ogródków, trawników i upraw,

  • mycia samochodów.

- Dziękujemy za zrozumienie i wspólne dbanie o nasze zasoby wodne. Razem możemy wiele! – podkreśla urząd w końcowej części apelu.

Susza coraz bardziej odczuwalna

Sytuacja w regionie zaczyna być poważna. Długotrwały brak opadów, coraz wyższe temperatury i wzmożony ruch turystyczny powodują ogromne obciążenie lokalnych sieci wodociągowych. Choć wodociągi działają sprawnie, istnieje ryzyko, że przy braku ograniczeń zasoby mogą nie wystarczyć dla wszystkich.

To już drugi publiczny apel w krótkim czasie na Śląsku Cieszyńskim. Jeśli trend się utrzyma, podobne komunikaty mogą wkrótce pojawić się w kolejnych gminach regionu.

 

NG/mat.pras.

źródło: ox.pl
dodał: NG

Komentarze

7
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2025-06-28 12:46:08
miriam11: A musicie se wiymcyj lifcioży powpuszczać to wom wody przibydzie.
2025-06-28 15:14:33
one: Najwyższy czas wprowadzić ograniczenia w ruchu turystycznym.
2025-06-28 15:43:40
romuald.saletra: Tym, co nas aktualnie naprawdę blokuje, jeśli chodzi o gospodarowanie wodą, jest rolnictwo (pomijając energetykę i przemysł, bo to osobny temat). I nim się powinniśmy przede wszystkim zająć. Rolnicy nie płacą za wodę i dopóki nie będą płacić, nie będą jej oszczędzać. Tym, co budzi moje największe przerażenie, są pomysły masowego nawadniania pól, bo to pozbawi nas wody zupełnie. Zwłaszcza jeśli będziemy ją czerpać ze zbiorników zaporowych. Dopóki będzie w nich woda, będzie ją można pompować, nawet wtedy, kiedy rzeki będą już wyschnięte. W ten sposób wyschło Jezioro Aralskie; w prymitywny sposób nawadniano pola bawełny zasilającymi je rzekami – zalewano pola wodą z kierowanych na nie rowów melioracyjnych. Aż się skończyła. Jeśli nasi rolnicy zastosują ten sam prymitywny patent, nie przeżyjemy tego.
2025-06-28 15:43:53
romuald.saletra: Powszechne opłaty za wodę bez żadnych wyjątków to jeden aspekt. A drugi – to dopłaty dla rolników za retencję naturalną. Powinni dostawać pieniądze za to, że woda stoi na ich polu na wiosnę i nie jest odprowadzana. Jeżeli naliczylibyśmy kwoty takiej dopłaty retencyjnej według kosztów retencji zbiornikowej, to wyszłyby nam dopłaty sięgające kilku tysięcy euro rocznie za hektar. Jeśli przestaniemy przekopywać rowy i rzeki, woda zostanie dłużej na polach i rolnicy będą musieli wyjść na nie później. W przypadku łąk to nie ma żadnego znaczenia, ale w przypadku pól uprawnych rolnik może ponosić z tego tytułu straty. Chociaż w perspektywie to mu się i tak opłaci, bo zmniejszy intensywność suszy w trakcie sezonu wegetacyjnego. Do niedawna ten problem częściowo rozwiązywał śnieg, ale jest go coraz mniej. Jeśli będziemy mieć porę wilgotną i porę suchą, większość deszczu będzie spadała i spływała do morza poza sezonem wegetacyjnym. W bilansie globalnym opadów nie będzie mniej. Będą nawet większe niż do tej pory, bo większe będzie parowanie. A to z kolei oznacza mniej wody do zagospodarowania. W porze wilgotnej deszcze nie zasilą pól, tylko woda, która z nimi spadła, spłynie do morza lub wyparuje, pozostawiając kraj suchy od wiosny do późnej jesieni.
2025-06-28 15:44:06
romuald.saletra: W przypadku miast, najprostsza rzecz, jaką można zrobić, to zlikwidować odpływ powierzchniowy, czyli zamknąć kanały deszczowe i wprowadzać wodę do gruntu i podziemnych zbiorników retencyjnych. W tej chwili, gdy pada, woda szybko spływa po wybetonowanych powierzchniach do studzienek kanalizacyjnych, a stamtąd do rzeki. Jeśli pozwolimy deszczówce powoli wsiąkać, podniesie się poziom wód gruntowych w miastach. Z tych wód w najtrudniejszych okresach możemy częściowo czerpać, a poza tym opóźniamy spływ wody do rzeki, co pozwoli utrzymać jej bardziej stały przepływ. W ten sposób ograniczymy te głębokie niżówki, czyli bardzo niskie stany rzek, które właśnie obserwujemy. Na terenach miast warto ulokować małe zbiorniczki, albo wgłębienia terenu z drenażem. W momencie, gdy pada, one się zapełniają, a potem opad wsiąka, zasilając wody gruntowe. Oczywiście na potrzeby deszczy nawalnych trzeba zachować kanalizację burzową, jednak ograniczać do minimum jej wykorzystanie.
2025-06-28 15:44:21
romuald.saletra: Po szczegóły odsyłam do wywiadu z dr. Andrzejem Mikulskim, który został udzielony tygodnikowy POLITYKA, którego treści w sporej części są zamieszczone w wypowiedzi. // https://www.polityka.pl/.../1956558,1,rozmowa-z-dr... //
2025-07-02 10:11:24
bolo 5064: Cześć.Polecam dla działkowców i innych rolników małoobszarowych HYDROŻEL.To są takie granulki które chłoną wodę.W wypadku jakichś nawalnych deszczów większość wody idzie do potoka albo kanalizacji burzowej.Hydrożel wchłania wodę, puchnie od wody.Potem jest z niego woda pobierana przez rośliny.Dlatego najlepiej wymieszać go przed sadzeniem,sianiem z glebą by znajdował się w okolicy korzeni.Posypywanie po górze nic nie daje. Ja swoje pelargonie, pomidory ,ogórki ,paprykę w szklarni podlewam raz na tydzień.Woda z skrzynek z pelargoniami,większość wycieka do podstawek.Hydrożel ją zatrzymuje. Dlatego można rzadziej podlewać. Barierą jest cena. Dlatego piszę o "małoobszarowych". Należy stosować się do instrukcji.Nie dawać go więcej,bo w skrajnych przypadkach może wysunąć roślinę z skrzynki .Pozdrawiam
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: