Czarownice, panny i Lucki – dzień św. Łucji w ludowych wierzeniach
Św. Łucja i Skandynawia
Św. Łucja była chrześcijańską męczennicą żyjącą na początku IV wieku w Syrakuzach na Sycylii. Jej imię, wywodzące się z łaciny, oznacza „światło”. Dawniej jej wspomnienie przypadało w okresie zimowego przesilenia, co przetrwało w ludowym powiedzeniu: „Św. Łucja dnia przyrzuca”.
Według legend, po wizji przy grobie św. Agaty Łucja dowiedziała się o czekającym ją męczeństwie. Odrzuciła zaręczyny, rozdała majątek ubogim i złożyła ślub czystości. W czasie prześladowań chrześcijan miała potajemnie dostarczać żywność ukrywającym się w katakumbach, niosąc na głowie zapalone świece. Doniesiona przez niedoszłego męża, została skazana na śmierć. Według podań nie imał się jej ogień ani inne tortury, a ostatecznie została ścięta 13 grudnia.
Dzień św. Łucji szczególnie silnie zakorzenił się w Skandynawii. W krajach północnych, gdzie zimą dzień jest bardzo krótki, postać świętej stała się symbolem światła. Tradycja, przybyła tam z terenów Niemiec, jest żywa do dziś. W Szwecji, Norwegii i innych krajach regionu 13 grudnia organizuje się pochody św. Łucji. Najstarsza córka lub matka, ubrana w białą suknię z czerwoną wstążką i wieniec na głowie, symbolicznie przynosi rodzinie śniadanie z szafranowymi bułeczkami lussekatter. W miastach wybierana jest „Łucja”, której towarzyszą dziewczęta w białych strojach oraz chłopcy w tradycyjnych czapkach.
Św. Łucja wymiata zło
„Analiza literatury i wynika badań etnograficznych prowadzą nas do jednoznacznych wniosków. Treść obrzędowa tego dnia jest bardzo różnorodna i synkretyczna, ale tu [na pograniczu polsko-czesko-słowackim – przyp. red.] zwyczaje tego dnia nie nawiązują do chrześcijańskiego wizerunku życia św. Łucji.” – pisze Małgorzata Kiereś w ksiażce "Doroczna obrzędowość w społeczeństwach zróżnicowanych religijnie na pograniczu polsko-czesko-słowackim" Opis etnograficzny Cieszyn 2007.
Jak zauważa Kiereś najstarsze, archaiczne obrzędy związane z tym dniem tzw. Luc, Lucki znane są na słowackich wsiach, a nieznane po polskiej stronie. W zwyczaju biorą udział tylko panny, które moczą twarz w zimnej wodzie i posypują ją mąką, co tworzy na ich twarzach maski, zakładają białe, długie szaty, biorą do ręki gęsie skrzydło. Chodzą po domach i wymiatają wszelkie zło, mogą zabrać to, co nie zostało schowane. Czasami oznajmiają swoje przybycie bijąc drewnianymi warzeszkami w drzwi i okna.
Czarownice mają swoje prawa
Istotne w tym czasie było działanie sil czarownic. Mówiło się, że „w noc św. łucyje czarownice mają swoje prawa”. Istniał zwyczaj, że nie wolno było szyć ani prząść lnu czy wełny. Istniał zakaz pracy w polu i też pożyczania czegokolwiek. Jeśli kobieta przyszła coś w ten dzień pożyczyć, nieomylnie była czarownicą:
„Zowada, spiwok z Koniakowa opowiadali, że wdycki takóm babym, no niby tóm czarownicym poznowało się po tym, żie przyszła w tyn dziyń, w żiodyn inszy, cosik pożyczyć, człowiek ji nie chciał nic dać, ale ona se i ta sama wziyna, najradzy brała listek ze zogródki […] a potym wieczór narok krowy mlyka ni miały” [M.Kiereś, Obrzędowość..]
Istniał też przesąd, że czarownica, która uszyje od Łucyje do wilije koszulę to będzie miała moc czarowania cały rok.
12 drewienek
Od Łucyje odkładano 12 kawałków drewna, by nimi rankiem w wigilię napalić w piecu. Wierzono, że dym z tego spalonego drzewa ściągnie do domu tę osobę, która chce wyrządzić rodzinie jakąś krzywdę. To dym ze spalonych 12 drewienek miał moc przyprowadzenia do domu tej kobiety, która była czarownicą.
Z 12 drewienek robił też stołeczek do dojenia stolarz. Zabierał go na Jutrznię do kościoła i stawiał przed ołtarzem. Która kobieta na nim usiadła – ta najpewniej była czarownicą.
Dziewczyny i gałązka czereśni
W dzień św. Łucji panny, które chciały poznać swoja przyszłość chodziły prać ubrania nad potok, gdzie wypowiadały formułę magiczną mającą im dać powodzenie wśród chłopców.
W ten dzień wkładano również gałązkę czereśni do wody i dopiero w wigilię sprawdza się czy zakwitła. Jeśli tak, był to nieomylny znak, że nadchodzącym roku panna wyjdzie za mąż.
Innym sposobem wróżenia było przygotowanie 12 karteczek z imionami chłopców. Wkładało się je do gałuszek (klusek) i która pierwsza wypłynęła, ta przynosiła informację o imieniu przyszłego męża. W Wiśle Czarnym istniał np. też zwyczaj, że w św. Łucję wypisuje się 12 karteczek z imionami chłopców, by w wigilię je z pod poduszki wylosować.
12 dni do wigilii
Na całym pograniczu istniał zwyczaj zapisywania od Św. Łucji pogody – każdy dzień miał wróżyć pogodę w odpowiadającym mu miesiącu, i tak pierwszy mówił, jaka będzie pogoda w styczniu, drugi w lutym itd.
Wierzono też, że jeśli w Łucję pada, to krowy dają więcej mleka, a jeśli jest mróz – obiera krowom mleko.
Oprac. NG
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33