Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
wiadomości

Bioło Sobota, czyli czas malowania jajek i... oblewania się wodą z kapusty

Wielka Sobota, nazywana na Śląsku Cieszyńskim także Biołą, była dniem wyciszenia, ale i intensywnych przygotowań do Wielkanocy. W tradycji kościelnej to czas święcenia pokarmów, ognia i wody, jednak w obrzędowości ludowej znaczeń było znacznie więcej.

Pisanki bez farbek

Jednym z najważniejszych zajęć było barwienie jajek, które dziewczęta przygotowywały dla śmiergustników. Dawniej korzystano wyłącznie z naturalnych metod.

„[...] łupiny cebuli, pędy młodej pszenicy, korę dębu czy brzozy gotowano w wodzie, po czym wrzucano w nią jajka [...]” (K.D. Kadłubiec, Mały Leksykon kultury ludowej Śląska Cieszyńskiego [wyd. Bystrzyca 2023]).

Stosowano też bardziej dekoracyjne techniki:

„[...] przykrywanie jaj różnymi liśćmi i trawami [...] w miejscu przyklejenia liścia pozostaje inny odcień [...] Inną techniką było woskowanie [...] Najstarszymi motywami [...] były kształty geometryczne [...]” (M. Huśtavova, za: M. Kiereś, "Doroczna obrzędowość w społeczności zróżnicowanych religijnie na pograniczu polsko-czesko-słowackim. Opis etnograficzny").

Świąteczne wypieki i prostota stołu

Choć dziś wielkanocny stół kojarzy się z obfitością, dawniej dominowała prostota. Najważniejsze było jajko.

„[...] śniadanie wielkanocne [...] nie należało do obowiązkowych [...] spożywano poświęcone jajko indywidualnie [...] Na śniadaniu wielkanocnym najważniejsze było spożycie jajka [...]” (M. Kiereś).

Wypiekano także charakterystyczne ciasta – w zależności od regionu nazywane murzinym, szołdróm czy plecownikym – często z dodatkiem mięsa. Powszechne były też baranki z ciasta.

Magia urodzaju i budzenie natury

Wielka Sobota była dniem zabiegów magicznych mających zapewnić urodzaj. Po południu gospodarze szli do sadów, by potrząsać drzewami.

„[...] gospodyni [...] idzie do ogrodu i trzęsie drzewkami, wierząc, że będą dobrze owocować [...]” (M. Kiereś).

W niektórych miejscach wieszano na drzewach wydmuszki, a nawet prowadzono symboliczne „rozmowy” przy ich ścinaniu. Budzono także pszczoły – stukając w ule, by zaczęły pracę.

Koniec postu i ogień oczyszczenia

Symboliczne zakończenie postu bywało bardzo dosłowne. W Łomnej Dolnej oblewano się kiszoną kapustą.

„[...] wieszano ją w garnku na gruszy [...] oblewano zawartością garnka tego, kto pod nim stał [...]” (K.D. Kadłubiec).

Wieczorem palono Judosza – kukłę symbolizującą zło.

„[...] palono [...] Judosza, uosobienie zła [...] Na ogniu tym [...] przygotowywano krzyżyki wtykane w rogi pól [...]” (K.D. Kadłubiec).

Oblewano… kiszoną kapustą

Zgodnie z przekazem Karola Daniela Kadłubca, dość nietypowy zwyczaj zachował się w Dolnej Łomnej:

W tym dniu kończył się też post, którego symbolem była kiszona kapusta, stąd w Łomnej Dolnej wieszano ją w garnku na gruszy, do którego był przywiązany sznurnek. Pociągano za niego i oblewano zawartością garnka tego, kto pod nim stał. To był spektakularny znak końca postnego jedzenia.

Święconka nie zawsze była oczywista

Choć dziś święcenie pokarmów wydaje się nieodłącznym elementem Wielkiej Soboty, nie wszędzie było obecne.

„Nie przyjął się natomiast [...] w społecznościach ewangelickich [...] u górali beskidzkich [...] nie stanowił [...] ważnego zwyczaju [...]” (M. Kiereś).

 

NG

źródło: ox.pl
dodał: NG

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: