"Big Brother" w Ustroniu? Szokujące oświadczenie burmistrza
Zderzenie z urzędem po zmianie władzy
Paweł Sztefek w poście na swoim profilu w mediach społecznościowych, podkreśla, że obejmując urząd burmistrza po wyborach samorządowych, zakładał spokojne wdrażanie zapowiadanych zmian. Szybko jednak – jak relacjonuje – entuzjazm ustąpił miejsca „zimnemu prysznicowi”. Chodzi o ustalenia analizy due diligence, przeprowadzonej na początku kadencji, której celem było zdiagnozowanie faktycznego stanu miasta i urzędu.
Burmistrz przyznaje, że część środowiska krytykowała sam fakt przeprowadzenia takiej analizy. W jego ocenie sprzeciw płynął głównie od osób, dla których jej wyniki okazały się niewygodne. Jak zaznacza, miasto tej skali nie może funkcjonować bez rzetelnego rozpoznania sytuacji wyjściowej.
Związek zawodowy i decyzje kadrowe
Jednym z punktów zapalnych stała się kwestia zwolnień pracowników urzędu. Burmistrz zwraca uwagę na datę 22 kwietnia 2024 roku – dzień po wyborach – kiedy w urzędzie miał zostać założony związek zawodowy przez kilka osób. W swoim oświadczeniu nie przesądza intencji, ale przyznaje, że moment ten rodzi pytania wśród mieszkańców.
Jednocześnie podkreśla, że skala zwolnień była ograniczona. Z inicjatywy urzędu zakończono współpracę z około 5 procentami załogi, co – jak tłumaczy – mieści się w standardach budowania nowego zespołu. Sam burmistrz odcina się od narracji o „czystkach”, wskazując, że jego dotychczasowa praca zawodowa była związana z edukacją i pomocą innym.
Podglądanie pracowników
Najpoważniejsze zarzuty dotyczą praktyk ujawnionych w trakcie analizy. Według relacji burmistrza w urzędzie miało dochodzić do nielegalnego podglądania komputerów wybranych pracowników, w tym sekretariatu burmistrza, bez ich wiedzy i zgody. To – jak zaznacza – rodziło nie tylko pytania o prawa pracownicze, ale także o bezpieczeństwo danych mieszkańców, które są przetwarzane na urzędowych komputerach.
Paweł Sztefek podkreśla, że nie mógł pozostawić takich ustaleń bez reakcji, zwłaszcza jako osoba odpowiedzialna zarówno za urząd, jak i za zatrudnionych w nim ludzi.
Monitoring miejski i prywatność mieszkańców
Kolejnym wątkiem były jak twierdzi nieprawidłowości związane z monitoringiem miejskim. Jak informuje burmistrz, kamery miały obejmować prywatne przestrzenie mieszkańców – ogrody i okolice okien.
- Big Brother u mieszkańców? Co więcej – wykryliśmy kolejne nieprawidłowości. Podglądani być mogli nie tylko pracownicy urzędu – ale także mieszkańcy Ustronia. Jak? Wszystko przez monitoring miejski skierowany na ich prywatne przestrzenie. Kto z Państwa chciałby żyć ze świadomością, że ktoś nagrywa co dzieję się w Waszym ogródku czy za Waszymi oknami?
Po uzyskaniu tej informacji jak pisze burmistrz - wydał polecenie natychmiastowej korekty ustawień. Gdy usłyszał, że technicznie jest to trudne lub niemożliwe, zdecydował o współpracy z niezależną firmą zewnętrzną.
Efekt – według relacji burmistrza – przyszedł szybko. W ciągu kilku dni prywatne przestrzenie zostały zaciemnione, a monitoring dostosowany do obowiązujących standardów. Władze miasta uznają to za przywrócenie mieszkańcom poczucia bezpieczeństwa i prywatności.
Zwolnienia, sąd i zabezpieczone środki
W konsekwencji jak pisze ujawnionych nieprawidłowości współpraca z osobami, które – jak twierdzi burmistrz – stały za opisanymi praktykami, została zakończona. Pozostali pracownicy tego samego wydziału mieli sami zdecydować się na odejście, a wydział został rozwiązany.
Sprawa trafiła do sądu, ponieważ zwolnieni pracownicy byli objęci ochroną związkową. Zgodnie z procedurą sąd zabezpieczył środki finansowe odpowiadające wynagrodzeniom za okres od zwolnienia. Jak podaje burmistrz, w grę wchodziły kwoty przekraczające 200 tys. zł za każde z dwóch stanowisk, które – według ustaleń – były łączone niezgodnie z przepisami.
Pod koniec 2025 roku doszło do wszczęcia postępowania komorniczego, jednak urząd złożył środki odwoławcze. Ostatecznie jak czytamy w oświadczeniu pieniądze trafiły do depozytu sądowego, a nie do osób, których dotyczy spór.
Zmiana kancelarii i zapowiedź dalszych ujawnień
Burmistrz poinformował również o zmianie kancelarii prawnej reprezentującej miasto. Nowa kancelaria ma specjalizować się w tego typu sprawach i przejąć prowadzenie toczących się postępowań. Równolegle analizowane są kolejne wątki, w tym możliwość zmiany sądu prowadzącego sprawę.
Szczegółów na tym etapie nie ujawniono. Jak zapowiada Paweł Sztefek, będzie to możliwe dopiero po zakończeniu postępowań, a część informacji może „mocno zaskoczyć”.
- Przyznam, że do tej pory żyłem w przekonaniu, że prawda potrafi obronić się sama, ale… jak pokazały ostatnie tygodnie i miesiące – kluczem jest stała i aktywna komunikacja. Dlatego moim postanowieniem jest częstszy kontakt i relacjonowanie Państwu wprost spraw, które są przedmiotem działania urzędu.
W zakończeniu swojego wystąpienia burmistrz apeluje o wstrzymanie się z ocenami do momentu rozstrzygnięć sądowych. Jednocześnie zwraca uwagę, że sprawa dotyczy nie tylko pojedynczych zwolnień czy sporów proceduralnych, ale standardów funkcjonowania miasta, etyki w administracji i tego, „w jakiej atmosferze chcemy żyć”.
Zapowiada częstszą i bardziej bezpośrednią komunikację z mieszkańcami oraz regularne raporty z realizacji obietnic wyborczych. W jego ocenie to właśnie brak stałej informacji sprzyjał powstawaniu alternatywnych narracji.
NG
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33