Został w lesie. Bateria się rozładowała
Do zdarzenia, które opisują ku przestrodze beskidzcy goprowcy doszło w lipcowy wieczór w rejonie Małego Połoma we wschodniej części Beskidu Morawsko-Śląskiego, niedaleko Łomnej Górnej. Zgłoszenie odebrał dyżurny nocny Centralnej Stacji Ratunkowej w Szczyrku.
- Po godz. 22:00 odebraliśmy telefon z prośbą o pomoc. Mężczyzna wybrał się na długą wycieczkę rowerową w czeskie Beskidy z kolegą, który odłączył się wcześniej i zjechał do miejscowości, gdzie mieli hotel, żeby zdążyć się zalogować. Gdy w jego elektrycznym rowerze wyczerpała się bateria, zastała go noc. Nie miał latarki. Nie wiedział, gdzie dokładnie się znajduje. Telefon działał na ostatnich procentach. W końcu połączenie się urwało... – opisują ratownicy Beskidzkiego GOPR.
Po chwili zadzwoniła jego partnerka, podając więcej szczegółów zdarzenia oraz kontakt do kolegi, z którym podróżował.
- Kobieta poprzez aplikację w telefonie posiadała bieżącą lokalizację, dzięki której udało się ustalić ostatnie znane miejsce zaginionego mężczyzny na czerwonym szlaku pod Małym Połomem (Beskid Morawsko-Śląski) – informują górscy ratownicy.
Lokalizację wraz ze zgłoszeniem przekazano do czeskich ratowników górskich (Horská služba ČR) pozostając z nimi w kontakcie w czasie działań.
- Udało się też na moment połączyć z mężczyzną, przekazując mu, aby nie ruszał się z miejsca i czekał na ratowników, którzy dotarli do niego po północy, a następnie zwieźli go w doliny – opisują goprowcy: - Historia zakończyła się dobrze - rowerzysta został szybko odnaleziony i ewakuowany, a przechodzące w rejonie burze ominęły go. Mimo że wraz z kolegą przygotowywał się do wycieczki, pewne rzeczy zawiodły. Szczęśliwie w ostatnim momencie zdążył powiadomić służby i udało się ustalić jego lokalizację.
Ratownicy apelują: - Pamiętaj o naładowanym telefonie i powerbanku - to podstawa, tak jak czołówka z zapasowymi bateriami. Warto mieć odpowiednie ubrania, folię NRC, apteczkę, zapas jedzenia i picia. Zapisz telefon alarmowy w górach 985, zainstaluj aplikację Ratunek - instruują.
Jak dodają, opisują niektóre akcje - nie po to, aby oceniać czyjeś zachowanie, ale by pokazać co może się wydarzyć i pomóc wyciągać wnioski.
Warto dodać, że akcje ratunkowe czeskiej Horskiej Służby dla cudzoziemców są płatne. Nie pokrywa tych kosztów karta EKUZ. Przykładowo - koszt zwykłej akcji, związanej z udzieleniem pomocy na miejscu, to około 800- 1000 złotych, udział śmigłowca - dziesiątki tysięcy euro...
NG/mat.pras.
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33