Zaolzie. Klub Propozycji przybliżył postać Wilhelma Przeczka
Spotkanie odbyło się 9 kwietnia w „Dziupli”, gdzie od niedawna znów regularnie odbywają się prelekcje reaktywowanego Klubu Propozycji. Inicjatywa, działająca przy MK PZKO Cz. Cieszyn-Centrum, nawiązuje do dawnego cyklu spotkań popularyzujących tematykę regionalną. Dziś odbywają się one w pierwszy czwartek miesiąca i, jak pokazało spotkanie poświęcone Przeczkowi, przyciągają słuchaczy zainteresowanych historią i kulturą Zaolzia.
Bohaterem kwietniowego spotkania był Wilhelm Przeczek. Jest to postać ważna dla polskiego życia kulturalnego po obu stronach Olzy. Jana Raclavská zwracała uwagę, że jego twórczość była mocno zakorzeniona w miejscu, z którego wyrósł. Wiele mówiła o Karwinie, do której poeta stale wracał w swoich utworach, o dzieciństwie spędzonym w górniczym środowisku i o tym, jak z rodzinnego miasta uczynił jeden z najważniejszych tematów swojej poezji. Przywoływała też charakterystyczną dla niego grę słowem oraz sposób, w jaki wydobywał z języka ukryte sensy.
Właśnie Karwina powracała podczas spotkania szczególnie często. Lucyna Przeczek-Waszkowa przypomniała, że jej ojciec pochodził z górniczej rodziny i jako najstarszy syn nie poszedł w ślady ojca i braci, lecz wybrał drogę nauczyciela. Mówiła też o tym, jak silnie był związany z miejscem swojego dzieciństwa i jak boleśnie przeżywał przemiany rodzinnego miasta.
Jej opowieści dopełniały czytane przez Karola Suszkę wiersze, w których Karwina wracała jako przestrzeń pamięci, utraty i tożsamości.
Jednym z ważniejszych wątków prelekcji była właśnie tożsamość. Jana Raclavská podkreślała, że Przeczek pozostawał człowiekiem Zaolzia, ale nie zamykał się w regionalności. Przypominała, że w jego wierszach powraca pytanie o Ojczyznę, o przynależność i o możliwość pogodzenia różnych porządków: miejsca urodzenia, państwa, w którym się żyje, oraz wspólnoty kulturowej, z którą człowiek się utożsamia. Mówiła o poecie związanym z regionem, a jednocześnie wychodzącym w swojej twórczości poza temat lokalny ku sprawom bardziej uniwersalnym.
Lucyna Przeczek-Waszkowa wniosła do spotkania perspektywę rodzinną. Opowiadała nie tylko o dzieciństwie ojca, ale też o jego życiu domowym i codziennych przyzwyczajeniach. Wspominała, że pisał od rana przy otwartym oknie, wśród dymu papierosowego, przy filiżance mocnej kawy. Wspominała, że dźwiękami jej dzieciństwa był stukot maszyny do pisania i muzyka Marka Grechuty. Te obrazy pozwoliły zobaczyć autora nie tylko jako poetę i działacza, lecz także jako ojca i męża, człowieka żyjącego twórczością na co dzień.
Nie zabrakło też trudniejszych kart z jego biografii. Córka poety mówiła o okresie po 1968 roku, kiedy Wilhelm Przeczek, podobnie jak inni twórcy, odczuł konsekwencje sprzeciwu wobec agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Przypomniała, że nie mógł wówczas publikować pod własnym nazwiskiem, pisał „do szuflady”, a ten wieloletni okres odbił się na jego życiu i zdrowiu. Mimo to nie porzucił pisania, a z czasem wrócił do działalności literackiej, zdobywając uznanie także poza regionem.
Wspominano również jego ogromną aktywność społeczną. Jak mówiła Lucyna Przeczek-Waszkowa, gdziekolwiek pracował jako nauczyciel, tam organizował amatorskie grupy teatralne i wciągał innych do działania. Interesował się teatrem, angażował się w życie środowiska, brał udział w spotkaniach i wyjazdach, a pracy społecznej poświęcał bardzo dużo czasu. Z tych wspomnień wyłaniał się obraz człowieka, który nie ograniczał się do własnej twórczości, lecz chciał współtworzyć życie kulturalne całej społeczności.
Podczas spotkania mówiono także o jego dorobku poetyckim i prozatorskim, o kolejnych tomach, o recepcji jego twórczości oraz o kontaktach z innymi ludźmi pióra. Jana Raclavská przypominała, że Przeczek był czytany i oceniany nie tylko na Zaolziu, lecz również w Polsce, a jego utwory tłumaczono na inne języki. Zwracała uwagę, że z czasem coraz wyraźniej odchodził od prostego opisu rzeczywistości ku poezji bardziej skondensowanej, wymagającej od czytelnika większego skupienia.
Spotkanie miało więc nie tylko charakter literaturoznawczy. Obok analiz i interpretacji Raclavskiej pojawiły się rodzinne fotografie, rękopisy, tomiki poetyckie i wspomnienia o ludziach, którzy przewijali się przez dom Przeczków. Pod koniec spotkania Lucyna Przeczek-Waszkowa przeczytała wiersz napisany przez swoją córkę dla dziadka.
Dzięki temu spotkanie w „Dziupli” nie było jedynie przypomnieniem nazwiska z historii literatury Zaolzia. Pokazało Wilhelma Przeczka jako człowieka mocno osadzonego w swoim miejscu, wiernego własnej kulturze, a zarazem otwartego na sprawy szersze niż tylko region.
indi
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33