Zaolzie. Dwanaście kobiet i ich drogi do nowego miejsca
Dr Iwona Pomianowska jest projektantką, reżyserką, psychologiem i wykładowczynią Uniwersytetu Warszawskiego, Łódzkiej Szkoły Filmowej oraz Uniwersytetu Śląskiego. Łączy doświadczenia z obszaru psychologii poznawczej, projektowania mediów i sztuk wizualnych.
Autorka podkreśla, że projekt nie jest prostą opowieścią o migracji. Punktem wyjścia było jej własne doświadczenie wyjazdu z Polski i życia w Belgii.
– To temat, który pojawił się bardzo mocno w momencie, kiedy sama wyemigrowałam. Nie chcę jednak mówić, że jest to wystawa o migracji. Chodzi raczej o doświadczenie bycia gdzieś indziej – mówi Iwona Pomianowska.
Artystka zwróciła uwagę na sytuację, w której człowiek ma wykształcenie i kompetencje, ale po wyjeździe nie zawsze może od razu z nich korzystać. Przeszkodą może być język, akcent, brak rozpoznawalności w nowym środowisku i konieczność zbudowania swojej pozycji od początku.
– Pojawia się pytanie, kim się jest, na ile można mieć wkład w społeczeństwo, na ile można komuś pomóc i jakie ma się znaczenie – tłumaczy.
Na wystawie pokazano historie dwunastu kobiet. Pomianowska wybrała je spośród większej liczby rozmówczyń. Jak wyjaśniła, zależało jej na opowieściach, które mogą inspirować inne osoby żyjące pomiędzy krajami, językami i kulturami.
– Kobiet było więcej, ale wybrałam te, których opowieści mnie dotykały. Myślałam, że ich historie mogą zainspirować inne kobiety albo inne osoby, które przemieszczają się globalnie razem z rodziną, dziećmi, pracą i innymi czynnikami – mówiła.
Prace powstały na podstawie wywiadów. Artystka wybrała z nich najważniejsze fragmenty, a następnie przygotowała do nich ilustracje wykonane węglem. Korzystała z portretów kobiet, ale część elementów związanych z ich wspomnieniami i osobistymi historiami musiała samodzielnie przełożyć na obraz. Później rysunki zostały sfotografowane i przekształcone w kolaże graficzne.
Wystawa dotyka także tematu odmienności i tego, jak człowiek jest odbierany w nowym otoczeniu. Pomianowska przyznała, że choć dobrze radzi sobie z językiem niderlandzkim, jej słowiański akcent jest słyszalny. – Za każdym razem, kiedy się przedstawiam i zaczynam mówić, druga osoba słyszy, że jestem skądś indziej – wyznaje.
Autorka podkreśliła, że zależy jej na otwartym mówieniu o własnej historii i o wielokulturowym doświadczeniu. Wspomniała także o swojej córce, która wychowuje się poza Polską, a mimo to bez wstydu używa języka polskiego i mówi o swoim polskim pochodzeniu.
– Chciałabym, żebyśmy mogli mówić o swojej historii bez wstydu. Żebyśmy nie ukrywali pewnych szczegółów tylko dlatego, że naszym dzieciom miałoby być łatwiej – mówiła Iwona Pomianowska.
indi
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33