Zaolzie. Dendrologiczny spacer nad Olzą
Drzewo jako żywy organizm
Prowadzący zaczął od podstawowego pytania: czym właściwie jest drzewo i po co ono jest. Wyjaśniał, że drzewo ma pień, koronę i korzenie, a jego budowa jest związana ze sposobem życia roślin.
Mówił również o fotosyntezie, przewodzeniu wody i substancji odżywczych oraz o tym, jak ważne są tkanki znajdujące się pod korą. Zwrócił uwagę, że uszkodzenie wewnętrznej części pnia nie zawsze oznacza śmierć drzewa. Dużo groźniejsze może być zniszczenie kory wraz z łykiem, ponieważ wtedy drzewo traci możliwość odżywiania się.
Kawecki tłumaczył też, że drzewa rosną nie przez równomierne wydłużanie całych gałęzi, ale przez przyrost na końcach pędów. Dlatego korona młodego drzewa nie „przesuwa się” z czasem wyżej sama z siebie. Jeśli drzewo ma w przyszłości dawać możliwość swobodnego przechodzenia pod koroną, trzeba odpowiednio wcześnie zadbać o wyprowadzenie pnia.
Dlaczego gałęzie rosną w górę
Podczas spaceru pojawił się także wątek fizjologii roślin. Kawecki mówił o tym, że gałęzie i liście dążą do światła, a korzenie rosną w dół, by zakotwiczyć drzewo i pobierać wodę. Wyjaśniał przy tym, że rośliny, choć nie mają układu nerwowego, są organizmami, w których zachodzą skomplikowane procesy fizjologiczne.
Prowadzący tłumaczył również, skąd bierze się wyginanie gałęzi ku górze. Mówił o hormonach roślinnych, które wpływają na nierównomierny wzrost komórek. W efekcie dolna część gałęzi przyrasta szybciej, a cała gałąź kieruje się ku górze.
Odmiany ozdobne nie biorą się znikąd
Jednym z tematów była także praca ogrodników i powstawanie odmian ozdobnych. Kawecki opowiadał, że szczególne cechy drzew, takie jak czerwone liście, płaczący pokrój czy wąska korona, mogą pojawić się jako cecha pojedynczej rośliny. Jeśli ogrodnik chce ją zachować, nie wystarczy wysiać nasion. Trzeba rozmnażać roślinę tak, by zachować konkretną cechę.
Przykładem był kasztanowiec czerwony. Kawecki wyjaśniał, że został połączony z kasztanowcem zwyczajnym, który pełnił funkcję podkładki. Zwrócił uwagę, że kasztanowiec czerwony ma czerwone kwiaty i nie jest lubiany przez szkodnika niszczącego kasztanowce.
Innym przykładem były drzewa o purpurowych liściach. Prowadzący tłumaczył, że czerwona barwa wynika z obecności barwnika, który maskuje zieleń chlorofilu. Podkreślał jednak, że chlorofil nadal musi być obecny, ponieważ bez niego drzewo nie mogłoby żyć.
Lipy, graby i drzewa do miasta
W czasie spaceru Kawecki pokazywał różne gatunki lip. Mówił o lipie szerokolistnej i drobnolistnej, wskazując różnice w wyglądzie liści. Omawiał też lipę amerykańską, której liście są znacznie większe. Opowiedział również historię dwóch lip amerykańskich rosnących po polskiej stronie Cieszyna naprzeciwko dawnej drewnianej kręgielni „Pod Dębem”. Jak mówił, drzewa te pochodzą ze szczepień wykonanych z materiału pobranego z lip rosnących wcześniej na terenie Szpitala
Śląskiego w Cieszynie.
Pojawił się także grab pospolity. Kawecki przypominał, że jest to rodzima roślina występująca w Polsce i w Czechach. Może rosnąć jako żywopłot, wielopniowe drzewo albo dorodne drzewo na jednym pniu. Wspomniał również o odmianach kolumnowych, wykorzystywanych tam, gdzie potrzebne są drzewa o węższym pokroju.
Nie każde efektowne drzewo dobrze znosi słońce
Prowadzący zwrócił uwagę również na odmiany o jasnych lub pstrych liściach. Na przykładzie klonu jaworu odmiany Leopoldi mówił, że takie rośliny mają mniej chlorofilu w części tkanek. Dlatego zwykle rosną wolniej, mają mniejsze liście i są bardziej wrażliwe na silne promieniowanie słoneczne.
Kawecki zaznaczał, że szczególnie odmiany złociste mogą źle reagować na gorące lato. Ich liście mogą wyglądać wtedy na uszkodzone lub „zważone”, dlatego przy sadzeniu takich drzew trzeba brać pod uwagę warunki stanowiska.
Gatunki ekspansywne
Podczas spaceru pojawił się także temat roślin, które wymykają się spod kontroli. Kawecki mówił o klonie jesionolistnym, gatunku amerykańskim, który nie jest pożądany w parkach, ponieważ łatwo się rozsiewa, szczególnie wzdłuż cieków wodnych, i może zagłuszać rodzime rośliny.
Wskazał również rdestowiec ostrokończysty. Przypomniał, że roślina ta była kiedyś ceniona jako ogrodowa ciekawostka, a później rozprzestrzeniła się w Europie. Określił ją jako przykład gatunku ekspansywnego, który niszczy siedliska.
Wspomniał także o bożodrzewie gruczołkowatym. Według jego słów drzewo to potrafi bardzo szybko rosnąć — nawet kilka metrów w jednym sezonie.
Sól, choroby i bezpieczeństwo
Osobnym tematem były problemy drzew w mieście. Kawecki mówił o szkodliwym wpływie soli drogowej. Wyjaśniał, że nawet gdy gleba jest wilgotna, zasolenie może powodować, że woda jest wyciągana z roślin. To zjawisko nazwał suszą fizjologiczną.
Prowadzący wrócił także do problemu jesionów. Mówił, że od około 20 lat w Europie występuje choroba grzybowa powodująca zamieranie tych drzew. Według jego wyjaśnień choroba rozwija się także w dolnych częściach drzewa i w korzeniach, przez co jesiony mogą stawać się niebezpieczne.
Drzewa pracują dla miasta
Na zakończenie Kawecki podkreślał, że drzewa w mieście nie są wyłącznie ozdobą. Przypomniał, że produkują tlen, zatrzymują pyły i inne zanieczyszczenia, łagodzą hałas, dają cień oraz zatrzymują wodę opadową.
Według danych, które podał podczas spaceru, jedno średniej wielkości drzewo liściaste w warunkach europejskich może rocznie produkować tlen dla jednej do trzech osób. Średniej wielkości drzewo w mieście pochłania około 70 kilogramów pyłu. Pas drzew z podszytem krzewów o szerokości około 10 metrów może ograniczyć hałas o około 15 decybeli, a większe drzewo może zatrzymać około 300 litrów wody opadowej.
Wiedza przekazywana podczas spaceru nie dotyczyła więc wyłącznie poszczególnych okazów rosnących nad Olzą. Była także praktyczną lekcją o tym, jak drzewa funkcjonują i dlaczego ich obecność w mieście ma znaczenie.
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33