"Ten wypadek był, niestety, do przewidzenia". Śmierć rowerzysty w Ustroniu pociąga pytania
Przypomnijmy, śmierć rowerzysty w Ustroniu nastąpiła 13 maja br. Pisaliśmy: Tragiczny wypadek w Ustroniu. Nie żyje rowerzysta
Jeden z mieszkańców Ustronia, poruszony tym zdarzenim napisał do Burmistrza List, w którym informuje m.in. że tydzień przed wypadkiem ostrzegał w urzędzie przed zagrożeniem na ulicach, jego zdaniem obciążonych nadmiernie ruchem pojazdów cieżarowych. Poniżej prezentujemy również ten list:
Szanowny Panie Burmistrzu,
piszę w związku z tragicznym wypadkiem, do którego doszło wczoraj w Ustroniu, w dzielnicy Zawodzie. Rowerzysta przewrócił się na bardzo wąskiej, krętej drodze podczas mijania się z samochodem ciężarowym – w tym dniu dziesiątki ciężarówek wywodziło ziemię z budowy przy ul. Gościradowiec 29 – i został przejechany. To był wypadek, który – przy obecnym stanie tej drogi i skali prowadzonej zabudowy – był niestety do przewidzenia.
Wzdłuż tej samej drogi powstają lub już funkcjonują kolejne inwestycje: ul. Źródlana 140 („Słoneczne Wzgórze”), ul. Gościradowiec 29, dwa budynki 4 piętrowe, dziesiątki mieszkań oraz zabudowa przy ul. Leczniczej *4* – działka 3520/5, kilkanascie skrzynek elektrycznych. Już zaprojektowano i wydano kolejne pozwolenie na budynek na *działce nr 3456/32* kolejne 5 mieszkań, jeszcze przed budową, aktualnie wystawiona na sprzedaż. To dziesiątki mieszkań obsługiwanych przez drogę, która nie spełnia podstawowych warunków bezpieczeństwa – ani dziś, ani tym bardziej przy rosnącym natężeniu ruchu ciężkiego. Ta droga była niewystarczająca już wcześniej. Dziś jest po prostu niebezpieczna.
Tydzień temu byłem w Ratuszu. Rozmawiałem z osobami z Wydziału Architektury i Gospodarki Gruntami, z Panią zajmującą się Planowaniem Przestrzennym oraz z Wydziałem Inwestycji, którego naczelnikiem jest Jarosław Urbanowicz. Przeszedłem przez kilka pokoi, kilka rozmów, kilka razy tłumaczyłem to samo zagrożenie. W zamian zobaczyłem coś, czego nie da się już przemilczeć – przerzucanie odpowiedzialności, brak decyzji, brak poczucia realnej odpowiedzialności za skutki. Dopiero jeden z urzędników przyznał, że kiedyś planowano alternatywną drogę, ale nie powstała, bo w międzyczasie ktoś się w tym miejscu wybudował. Na koniec usłyszałem, że dziś „nie ma narzędzi”, a ewentualne działania to dopiero kiedyś, może przy specustawie, może przy wywłaszczeniach. Ostatnie zdanie zostało powiedziane z ironią, która w tej sytuacji bardzo wybrzmiewa.
Kilka dni później zginął człowiek.
Nie piszę tego jako partner do rozmowy o wariantach rozwiązań. Piszę to jako mieszkaniec, który widzi bezpośredni związek między tym, co usłyszał w Ratuszu, a tym, co wydarzyło się na tej drodze.
Nie można jednocześnie dopuszczać kolejnych inwestycji, intensyfikować ruch ciężki i mówić, że „nie ma narzędzi”, żeby zadbać o podstawowe bezpieczeństwo. Narzędzia są – tylko trzeba chcieć ich użyć i wziąć za to odpowiedzialność.
Na dziś oczekuję rzeczy prostych i oczywistych, które nie wymagają wieloletnich analiz: – natychmiastowego odsłonięcia skrajni drogi i wycięcia wszystkiego, co ogranicza widoczność i przestrzeń, – doraźnego poszerzenia tam, gdzie to jeszcze możliwe, nawet prowizorycznie, aby stworzyć miejsca do mijania, – wyznaczenia realnej, fizycznej przestrzeni dla pieszych i rowerzystów, zanim wydarzy się kolejna tragedia. Ale to są tylko działania doraźne. Najważniejsze jest to, czego do tej pory zabrakło: odpowiedzialności za powierzoną lokalną społeczność.
Oczekuję jasnego stanowiska i konkretnego planu dla tej drogi – z pełnym przekrojem: jezdnia, chodniki, ciągi piesze i rowerowe – przygotowanego i przyjętego jeszcze w tej kadencji. Bez tego każda kolejna inwestycja w tym miejscu będzie powiększać problem i ryzyko.
Społeczność nie jest przeciwna rozwojowi. Ten teren jest wartościowy i naturalne jest, że będzie się zabudowywał. Ale nie w sposób, który ignoruje podstawowe zasady bezpieczeństwa. Jeśli infrastruktura nie zacznie powstawać równolegle – sprzeciw będzie narastał i przyjmie formy, których można dziś uniknąć. Nie stawiam zarzutów personalnych bez dowodów. Ale po tym, co zobaczyłem tydzień temu w Ratuszu, trudno nie mówić o braku odpowiedzialności jako zjawisku systemowym.
Tydzień temu ostrzegałem. Dziś mamy ofiarę śmiertelną. Kolejnych być nie może.
Proszę o pilną, konkretną odpowiedź i wskazanie, kto bierze odpowiedzialność za dalsze działania.
Z poważaniem, Marcin Szewski, Ustroń, 14 maj 2026
Wysłaliśmy zapytanie do rzecznika prasowego Ustronia z prośbą o komentarz w tej sprawie. Jeśli tylko go dostaniemy - podzielimy się nim z Państwem.
NG
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33