Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
wiadomości

Strómek, Święte Wieczory, wilijówka i …czarownica

Czemu w wigilię nie chciano wizyty starszej kobiety? Dlaczego wigilijny post był ważny? I co pod wigilijnym stołem robiła siekiera? O zwyczajach wigilijnych w kulturze beskidzkiej opowiada nam dr Małgorzata Kiereś, etnografka z Istebnej, badaczka Śląska Cieszyńskiego, muzealniczka, wieloletnia była kierowniczka Muzeum Beskidzkiego w Wiśle.

W tradycyjnej kulturze beskidzkiej Wigilia nie była jedynie wstępem do świąt Bożego Narodzenia. Była dniem szczególnym, nasyconym symboliką, znaczeniami i rytuałami, w których splatały się dawne wierzenia magiczne z chrześcijańską opowieścią o narodzinach Boga.

Święte wieczory

Od Wigilii rozpoczynały się tak zwane święte wieczory, trwające aż do Trzech Króli. Był to czas szczególnych norm zachowania: obowiązywał post, cisza domowa i bezwzględny zakaz kłótni. Post nie był jedynie praktyką religijną, ale elementem głębszej symboliki. Traktowano go jako formę umartwienia i dyscypliny, której złamanie groziło konsekwencjami.

- Post jako umartwianie wiązano z interpretowaniem go w kategoriach dyscypliny, której złamanie podlegało rozmaitym sankcjom: jak by nie wydzierżół i se pojod, toż bedzie nie najedzóny cały rok. Było to poszerzenie podstawowych znaczeń jakie wprowadzić można było z porządków mitów antropogenicznych i kar przewidzianych za złamanie tabu. Wprowadzony w tradycji post był jedna z metonimii śmierci i dlatego pojawiał się z innymi metonimiami jak cisza (hałas, noc) popiół i prowadził do pełnego oczyszczania, przygotowując kontakt z sacrum. Dzięki poszczeniu w wigilię zgodnie z przekonaniem o stanowieniu rajskiej wspólnoty przy wigilijnym stole można było wytyczać granice bezpiecznego świata, domowej wspólnoty, która gromadziła jej członków przy świętym miejscu- stole, w tym nejzwocniyjszi dziyń w kierym rodzi szie Bóg – opisuje Małgorzata Kiereś.

Szczególnie surowo przestrzegano tych zasad wobec dzieci. Nieposłuszeństwo karano pobytem „pod sądkiem”, czyli w ciemnym pomieszczeniu, lub laniem dutkami. Jednocześnie obiecywano nagrodę: możliwość zobaczenia w wigilijną noc „złotego prasatka” lub „złotej kurki”, symboli bogactwa i pomyślności.

Znoszenie granic i wiljówka

Wigilia była dniem znoszenia granic. Przy wigilijnym stole wszyscy stawali się równi: bogaty gazda, parobek, wędrowny powsinoga czy żebrak. Obcy był w tym dniu szczególnie ważny, ponieważ reprezentował „Tamten świat” – sferę duchów i zmarłych. Jego obecność pomagała wprowadzić porządek sacrum w ludzki świat. W tym samym duchu oswajano zwierzęta i żywioły. Do domu wnoszono cielątko, częstowano je chlebem, wrzucano okruchy do ognia, zostawiano wodę i rozścielone łoże dla dusz zmarłych.

Wierzono, że w tym szczególnym czasie możliwa jest pełna harmonia świata. Otwierano drzwi domów na znak zgody, miłości i dobra. Dochodziło do pojednań, podawano sobie ręce i wypijano kieliszek wilijówki – wódki przyprawionej miodem i korzeniami. Wigilia była dniem, w którym „znosiła wszelkie granice między niebem a ziemią”.

Czarownica przywabiona dymem

Jeśli w ten dzień przyszła do nas z wizytą starsza sąsiadka – nie wróżyło to dobrze:

- W obyczajowości istniał zakaz przekraczania w tym dniu progu domu, który dotyczył starszych kobiet, a więc osób pozbawionych już płciowości, tj. zdolności rodzenia, płodzenia reprezentuje odwrócony świat pozagrobowy. Stąd jej spotkanie było złym omenem. Zakaz ten miał ścisły związek z istotnym działaniem sił nadprzyrodzonych w okresie przesilenia zimowego – tłumaczy Małgorzata Kiereś.

Najczęściej w tym granicznym czasie domy odwiedzała czarownica, którą demaskowano.

- Przywiódł ją do domu ulatniający się dym (mediator) z spalanych w wigilię rano 12 drewienek odkładanych w czasie dogodnym dla mediacji „ od Łucje do wilije”: Dym wyznaczał wertykalny porządek świata i był mediatorem, potrzebnym przy przekraczaniu granic, znakiem możliwego połączenia ziemi i krainy duchów ale też czynnikiem pozwalającym na przekraczanie rozdzielającej je granicy. Stąd możliwość pojawienia się czarownicy, którą sumienie piekło ze wstydu i musiała się we wilije rano pokazać – wyjaśnia Kiereś.

Strómek, kryzban i choinka

Choinka, która dziś niedłącznie kojarzy nam się ze świętami, pojawiła się na obszarze Trojwsi późno, bo około 1900 roku. Wcześniej stawiano w świętym miejscu, w kącie izby snop zboża, potem przynoszono zieloną gałązkę:

- Zieloną gałąź ścinano w magicznym czasie podczas nowiu księżyca. Wniesioną do domu oceniano w kategoriach estetyki: czi je piekno, czi tata mieli dobre oko w lesie. (patrzenie- oko). Jej najstarszą formą była zielona gałąź jodełki lub smreka wieszana nad stołem u powały. Nie posiadała żadnych ozdób. Musiała być żywa i zielona: nałómali jeny gałązek z jedliny, i dali do dzbónka, nie śćinali całej, niekiedy jeny wieszali u powały mały wierzchołek jodły. Gałąź ta była odwiecznym symbolem życia, siły wegetacji i wzrostu roślin wykorzystywanym w ciągu całego roku rolniczo-pasterskiego do zabiegów magicznych przedłużających agrarno –wegetacyjną moc ziemi. Była częścią drzewa, które w rozumieniu człowieka pierwotnego jest ożywioną duszą tak jak cały świat w zasadzie jest ożywiony, a drzewa i rośliny nie stanowią pod tym względem wyjątku. Od okresu międzywojennego żywe drzewko zostaje wbite w drewniany pień i nosi nazwę strómka, lub kryzbana. W młodym pokoleniu funkcjonuje nazwa choinka. Stawiano ją koło stołu i świętych obrazów. Najdłuższy jej czas trwania to do Matki Boskiej Gromnicznej tj. do 2 lutego, a czas obowiązkowego trwania sięga do 6 stycznia, tj. Trzech Króli.

Na przestrzeni lat zmieniały się zarówno formy zdobienia wigilijnego drzewka, jak i jego znaczenie. Najstarsze dekoracje były skromne i wykonywane z naturalnych materiałów: słomiane łańcuchy, orzechy owinięte w sreberko oraz czerwone rajskie jabłuszka. Po II wojnie światowej coraz częściej pojawiały się ozdoby fabryczne – włosy anielskie, wata imitująca śnieg, odpustowe cukierki oraz aniołki z bibułki, których główki kupowano w czeskich sklepach i przyklejano domowym klejem.

Przemiany społeczno-ekonomiczne wsi, związane z zanikiem tradycyjnego gospodarstwa, migracjami do miast i aspiracjami kulturowymi, wyraźnie wpłynęły na wygląd choinki. W latach 70. XX wieku popularność zdobyły tanie, błyszczące ozdoby z sieci sklepów „1001 drobiazgów” – symbol epoki określanej mianem „choinki socjalistycznej”. Z kolei w latach 1990–2010 w wielu domach pojawiły się choinki z tworzywa sztucznego, komponowane kolorystycznie według indywidualnych upodobań.

Wraz z tymi zmianami choinka utraciła dawną funkcję magiczną, związaną z agrarno-wegetacyjną symboliką, a jej rola ograniczyła się głównie do funkcji estetycznej. Dziś liczy się przede wszystkim wygląd: blask bombek, intensywność świateł i ogólne wrażenie wizualne. Tradycyjne ozdoby – jabłka, orzechy, słoma, czosnek czy cebula – pojawiają się już sporadycznie.

Współczesna choinka stała się uniwersalnym znakiem świąt, oderwanym od dawnej symboliki gospodarskiej, nieznanej młodszym pokoleniom.

- Choinka dziś pozostaje znakiem świątecznego czasu gruntownie wykorzystywanym w realiach kultury konsumpcyjnej, nie jest już tylko drzewkiem wigilijnym, ale stanowi rodzaj wystroju prawie każdego wnętrza. Jej istnienie jest pomnożone, zwielokrotnione, bo znajdujemy ją nie tylko w domu, ale w wielu miejscach tutejszej przestrzeni publicznej beskidzkich wsi. Pojawia się wszędzie: w domu, w szkole, w autobusach, ośrodku zdrowia, urzędzie gminy, w kościele, w obiektach handlowo- usługowych, gdzie oświetlona stanowi w pełni kontekst pełnej oferty reklamowej ikonosfery – zauważa Kiereś.

Chleb, stół i wieczerza

Centralnym symbolem tego dnia był chleb. Wypiekano go w wigilijny poranek, w czasie świtu, który w kulturze ludowej uznawano za moment wolny od zła. Praca nad chlebem była uświęcona modlitwą i znakiem krzyża. W izbie rozmieszczano symbole pełni świata: chleb, plony ziemi, wodę i sól. Po upieczeniu chleby obmywano słoną wodą. Chleb musiał być okrągły – bo koło było figurą doskonałą, chroniącą i porządkującą świat.

- Podczas wieczerzy odkrojono piętkę -godni kraiczek, (z okresu Godów jest godni, wzocny, isty) przechowywano go do następnej wigilii. Stanowił rodzaj zabezpieczenia agrrarno hodowlanego. W środek wkładano kawałek opłatka i przechowywano go za świętymi obrazami, lub w szufladzie stołu czy w skalowanej. Przeznaczano go do leczenia wierząc, że po ugryzieniu pomoże wyleczyć każdą chorobę – tłumaczy etnolożka.

Wigilijna wieczerza odbywała się przy stole, który pełnił funkcję ołtarza:

- Nakryty był płócienną białą płachtą, która z racji wigilijnej sakralności pełniła dodatkową funkcję, służyła wiosną do siania z niej zboża.. Na stole kwak, w nim gorzała świyczka, wedła gorstka owsa był okrąglutki chlebicziek, nejpiekniyszi 3 ziymnioczki, czierwóne rajski jabłuszka szrajtofla z grejcarami, coby się dzierżały chałupy i zdjyńcia tych, co uż pozumiyrali. Miód z lipowego kwiatu, kulonke masła każdy dostoł, czosnek. Pod obrus kładziono małą garść siana, pod stół kładziono lemiesz (żelazne ostrze pługa) narzędzie, które pracowało na chleb cały rok. Podczas wieczerzy kładziono na nim nogi, aby być zdrowym cały rok – opisuje Kiereś.

Jedno miejsce pozostawało zawsze wolne – dla niespodziewanego gościa lub duszy zmarłego.

Potrawy przygotowywano wyłącznie z tego, co dawała górska ziemia.

- Wigilijne potrawy przyrządzono z produktów, które rosły w górach. Obowiązkowo na stołach była bryja, tj. zupa ze świeżych owoców,(jabłko, gruszka i śliwka) słodka kapusta z pieprzem i z ziemniakami, zupa grzybowa, groch z pieczkami (suszonymi owocami), grysik z masłem i kukurzycóm (cynamonem), bryndza kruszona z chlebem, kompot z pieczek, strucla z makiem – wymienia badaczka.

 Ich dobór i kolejność miały znaczenie symboliczne, a przebieg wieczerzy miał wpływ na losy nadchodzącego roku. Po kolacji obserwowano dym świeczki, wróżono z jabłek i orzechów, nasłuchiwano głosu psa. Gospodarz kulał jabłkiem po grzbiecie krowy, aby była zdrowa i płodna. Wszystko, co działo się tego wieczoru, miało znaczenie prognostyczne.

 

Oprac. NG

 

źródło: ox.pl
dodał: NG

Komentarze

1
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2025-12-27 10:31:08
Tustela: Tak, tak to kiesi we Wilije bywało, teraz to już nie to...cywilizacja zabija Tradycję....
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: