Rycerze długo stawiali opór smokowi, ale ten ostatecznie ich pożarł. Katem Adamek, bohaterem Mazanec
Stalownicy przystępowali mocno rozpędzeni do starcia z Kladnem - w poprzednich dwóch meczach wygrali na wyjazdach z Dynamem Pardubice 5:4 (po decydującym golu strzelonym na 14 sekund przed końcem, a wcześniej rozstrwonili czterobramkowe prowadzenie) oraz Czeskimi Budziejowicami (3:2). Niedzielny mecz jest też pierwszym z czterech w serii domowych spotkań - w najbliższych zmierzą się z aktualnym mistrzem Kometą Brno (we wtorek, 30 września), następnie Witkowicami (piątek, 3 października) oraz Litwinowem (niedziela, 5 października).
W pierwszą tercję lepiej jednak weszli goście, a ich bojowa postawa owocowała dwukrotną grą w przewadze - najpierw na ławkę kar najpierw powędrował Marinčin, potem Nestrašil. Nie udało się jednak wykorzystać przewagi, głównie za sprawą świetnie dysponowanego w całym meczu Marka Mazanca (na zdj.).
Co się nie udało Rycerzom, udało się Stalownikom - gdy grali w przewadze po dwuminutowej karze Tomka, z prawego koła przymierzył Flynn. Ze strzałem poradził sobie Brízgala, ale wobec poprawki kapitana Martina Růžički był bezradny. Dla 39-latka było to pierwsze trafienie w sezonie.
W drugiej tercji gra się wyrównała, chociaż na samym jej początku bardzo bliscy wyrównania byli hokeiści z Kladna. Po strzale Bareša krążek przeleciał pod nogami Mazanca, ale bramkarz Stalowników zdążył go jeszcze chwycić dosłownie kilka centymetrów przed linią bramkową. Golkiper ekipy spod Jaworowego wykazał się też kilka chwil później, blokując strzał Klímy.
Niewykorzystane okazje zemściły się na gościach - za ich bramką do krążka dopadł Marian Adámek, wjechał przed Brízgalę i precyzyjnie uderzył obok bramkarza! Z dwubramkowego prowadzenia ekipa ze smokiem w herbie jednak nie cieszyła się długo, ledwie minutę. Audette podał do Tristena Robinsa, ten wjechał przed bramkę gospodarzy i nie dał Mazancowi szans. Przed ostatnią tercją nie zmieniło się więc wiele – Stalownicy wciąż prowadzili tylko jedną bramką.
W ostatniej tercji swego dopięli goście - po karze dla Ciencialy przycisnęli gospodarzy, a precyzyjnym strzałem popisał się Audette i tym trafieniem doprowadził do dogrywki. W nią dużo lepiej weszła jednak smocza drużyna, a katem defensywy Rycerzy okazał się Marian Adamek - zaolziański obrońca znów wjechał blisko pola bramkowego i pokonał Brizgalę!
Po meczu strzelec dwóch goli nie był zadowolony z rezultatu. - Musimy poprawić naszą grę, bo tak się nie da na dłuższą metę. Na pewno nie będziemy zadowoleni z wygranej i dwóch tylko punktów. Wiemy, że musimy się poprawić. Kladno zagrało dobry mecz, a my tylko czekaliśmy na to, co się wydarzy. Nie wchodziliśmy dynamicznie w pojedynki, patrzyliśmy tylko po sobie zamiast jeździć na łyżwach. To my mamy być tymi, którzy nadają tempo - mówił Marian Adamek w rozmowie z mediami.
HC Oceláři Trzyniec – Rytíři Kladno 3:2 (1:0, 1:1, 0:1 – 1:0)
HC Oceláři Trzyniec: Mazanec (Kacetl) – Kundrátek, Marinčin, Adámek, D. Musil, J. Galvas, Nedomlel, Jank – M. Růžička (C), Roman, Cienciala – Kurovský, Hudáček, Flynn – Nestrašil, M. Kovařčík, O. Kovařčík – Hrehorčák, Vrána (A), Dravecký (A).
Trenér: Zdeněk Moták
Rytíři Kladno: Brízgala (Lukeš) – Jandus (A), Žovinec, Vandas, Mendel, Houdek, T. Tomek – M. Procházka, Robins, Audette – Forman (C), Vigneault, Kelly Klíma – S. Redlich, Konečný, Bareš – Bláha, Melka (A), Lisler.
kr
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33