Problem, którego nie wolno ignorować
Autoagresja, czyli celowe zadawanie sobie bólu fizycznego, jest formą radzenia sobie z trudnymi emocjami. Choć najczęściej kojarzy się z nacinaniem skóry, może przybierać wiele innych form: wyrywanie włosów, obgryzanie skórek, zagryzanie policzków, głodzenie się, objadanie, nadmierne forsowanie organizmu czy prowokowanie bójek. U młodszych dzieci może to być nawet uderzanie głową o ścianę. Co istotne – nie zawsze zostawia widoczne ślady. Czasem przybiera postać skrajnej samokrytyki, poniżania samego siebie i nieustannego obwiniania się.
Choć autoagresja jest zaburzeniem instynktu samozachowawczego, nie wynika z chęci zwrócenia na siebie uwagi. Dla wielu młodych osób jest próbą rozładowania napięcia, zagłuszenia bólu psychicznego, który wydaje się trudniejszy do zniesienia niż ból fizyczny. Paradoksalnie chwilowe cierpienie przynosi chwilową ulgę.
Sygnałami ostrzegawczymi mogą być m.in.: noszenie długich rękawów nawet w upalne dni, unikanie przebierania się w obecności innych (np. w szatni czy na basenie), duża liczba bransoletek lub opasek zakrywających nadgarstki, częste siniaki, ślady po ugryzieniach czy plastry w różnych miejscach ciała. Każda z tych oznak powinna skłonić do uważnej, spokojnej rozmowy.
1 marca obchodzony jest Światowy Dzień Świadomości Autoagresji – nieformalne święto, które ma przełamywać tabu i budować wrażliwość społeczną. Symbolem solidarności są wstążki: pomarańczowa oznacza osobiste zmaganie się z problemem i poszukiwanie pomocy, biała – wsparcie dla osób dotkniętych autoagresją, a pomarańczowo-biała – przezwyciężenie problemu i gotowość niesienia pomocy innym.
Bo czasem wystarczy rozmowa. Uważność. I świadomość, że czyjeś milczenie może być wołaniem o pomoc.
AK
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33