Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
wiadomości

Powtórka z jesieni

Piłkarze Beskidu po raz drugi w tym sezonie zmierzyli się z Czańcem przed własną publicznością, ale w porównaniu do spotkania z jesieni, tym razem to podopieczni Bartłomieja Koniecznego wystąpili w roli gospodarza. W hicie 18. kolejki V ligi (gr. południowa) doszło do podziału punktów.

Ze względu na ówczesną renowację boiska w Czańcu spotkanie w rundzie jesiennej rozegrano w Skoczowie (1:1). Teraz obie ekipy ponownie zmierzyły się ze sobą na Stadionie im. Rudolfa Kukucza, ale tym razem w rolę gospodarza wcielili się zawodnicy Beskidu. Przyjezdni byli o włos od otwarcia wyniku na początku meczu, ale na posterunku stał Jan Głowacz. Golkiper Skoczowian w 8. minucie sparował futbolówkę na słupek po uderzeniu Oleksandra Apanchuka, a chwilę później obronił rzut karny egzekwowany przez ukraińskiego napastnika.

Gospodarze zagrozili tuż przed upływem pół godziny gry – w 29. minucie Antoni Krzak próbował strzałem na długi słupek pokonać Konrada Adameckiego, a tuż po nim okazję do zdobycia bramki miał Wojciech Padło. Przed przerwą goli zabrakło, ale po zmianie stron Skoczowianie dopięli swego. Kamil Kotrys dośrodkował, a sprowadzony w trakcie przerwy zimowej Paweł Baranowski skierował głową futbolówkę do siatki.

Wiele wskazywało, że Skoczowianie są na dobrej drodze do odniesienia drugiego zwycięstwa w rundzie wiosennej, ale podobnie jak przed tygodniem w Świerklanach, nie dowieźli skromnej zaliczki do końcowego gwizdka. Przyjezdni wyrównali w 84. minucie – po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Głowacz niefortunnie wybił futbolówkę pod nogi Apanchuka, a napastnik Czańca skierował piłkę do bramki. Ekipa spod Kaplicówki tuż po inkasowanej bramce mogła ponownie objąć prowadzenie. Jakub Krucek dograł z lewej strony do Antoniego Krzaka, a ten z najbliższej odległości trafił golkipera rywali. Obie drużyny już nie wypracowały więcej sytuacji i na Stadionie im. Rudolfa Kukucza doszło do podziału punktów.

– W zasadzie każdy mecz jest w naszych rękach. Z przebiegu wydarzeń na boisku to trochę taki rollercoaster, bo w pierwszej połowie sami sobie prokurujemy rzut karny, po zmianie stron prowadzimy 1:0 i wypracowujemy sobie kolejne sytuacje, ale nie zachowujemy koncentracji i tracimy bramkę. Żal, bo patrząc po tym, co wydarzyło się przed tygodniem i dziś, to powinniśmy mieć dziewięć punktów po trzech meczach, a mamy pięć – podsumował Bartłomiej Konieczny, trener Beskidu Skoczów. Ekipa spod Kaplicówki nadal zamyka czołową „6” w tabeli.

V liga (gr. południowa), 18. kolejka:
KB Beskid Skoczów - LKS Czaniec 1:1 (0:0)
64‘ Baranowski - 85‘ Apanchuk

źródło: ox.pl
dodał:

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: