Ponad 190 „Szlachetnych Paczek” w powiecie cieszyńskim
„Szlachetna Paczka” zmienia świat na dobre. Łączy tych, którzy chcą pomagać, z tymi, którzy najbardziej potrzebują wsparcia. Daje mądrą pomoc żyjącym w biedzie rodzinom, dzieciom, seniorom oraz osobom chorym.
„Dziś z dumą możemy powiedzieć: 161 rodzin w powiecie cieszyńskim ma swojego darczyńcę. To nie jest »statystyka«. To 161 historii, w których ktoś zobaczył człowieka i postanowił pomóc” – można przeczytać na profilu społecznościowym Starostwa Powiatowego w Cieszynie.
– Szlachetna Paczka przypomina nam, że mądra pomoc nie robi hałasu. Jest uważna, dyskretna i daje człowiekowi poczucie godności. Dziękuję wolontariuszkom, wolontariuszom i darczyńcom z całego powiatu cieszyńskiego za serce, czas i odpowiedzialność – powiedziała Janina Żagan, starosta cieszyński.
Rodzina pani Marii i pana Alojzego
Małżeństwo od lat mieszka w niewielkim mieszkaniu razem z dorosłym synem, panem Krzysztofem. Dziś większość ich sił pochłania walka o zdrowie: wizyty u lekarzy, rehabilitacja i leczenie. Choroba zabrała im dawne pasje i podróże, ale nie odebrała tego, co najważniejsze – wzajemnej troski i trzymania się razem.
Trzy kluczowe potrzeby rodziny: kołdra i dwie poduszki, żywność, środki czystości.
Rodzina pani Doroty
Pani Dorota samotnie dźwiga odpowiedzialność za dom dla córek – Igi, pani Sandry i pani Eweliny – oraz wnuków: Mili i Oskara. Lata choroby, trudne doświadczenia i toksyczny związek odcisnęły ślad na jej życiu. Mimo to w domu panują miłość, wsparcie i niezwykła siła, choć codzienność bywa przytłaczająca. Powrót pani Eweliny z dziećmi dał rodzinie poczucie bezpieczeństwa, ale także przyniósł ogrom nowych obowiązków.
Trzy kluczowe potrzeby rodziny: żywność, zestaw ubranek i akcesoriów dla niemowlaka, środki czystości.
To do takich właśnie osób i rodzin najpierw trafiają wolontariuszki i wolontariusze „Szlachetnej Paczki”, którzy następnie szukają darczyńców. W „Weekend Cudów” docierają oni do rodzin z anonimową pomocą w postaci paczek przygotowanych przez darczyńców.
„Dziś jesteśmy po pierwszym, w zasadzie pełnym dniu Weekendu Cudów. Dniu, który zostanie w naszych sercach na bardzo długo. Dniu, w którym wzruszenie i łzy często brały górę nad słowami, bo nie wszystko da się opisać… a czasem nie trzeba. Chodzimy od domu do domu, czasem na bardzo wysokie piętra, zmęczeni, z rękami pełnymi paczek. Bywa ich ponad trzydzieści, czasem czterdzieści. Nogi bolą, brakuje tchu, ale serce… serce wie dokładnie, po co to robimy. Robimy to po to, by w czyimś życiu znów zaświeciło słońce. By ktoś uwierzył, że życie może być piękne. Że są ludzie, którzy bezinteresownie dają z siebie wszystko – z potrzeby serca. Każde otwarte drzwi, każde »dziękuję«, każda łza wzruszenia przypomina nam, że to ma sens. Że dobro naprawdę istnieje. Że są ludzie, którzy myślą o innych, nawet jeśli ich nie znają…” – tak podsumowała pierwszy dzień „Weekendu Cudów” wolontariuszka z powiatu cieszyńskiego.
„Bo czasem cud naprawdę wygląda zwyczajnie: jak paczka gotowa do drogi i jak ulga po drugiej stronie drzwi”. Ważnym wnioskiem, który nasuwa się po „Weekendzie Cudów”, jest to, że tak wielu potrzebujących na terenie całego kraju znajduje wsparcie, pomoc i radość dzięki anonimowym darczyńcom, którzy działają z potrzeby serca.
AK
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33