Lider przegrywał 0:3, ale wywalczył punkt
Piłkarze Błękitnych Pierściec, po serii sześciu zwycięstw z rzędu, przystępowali do środowej zaległości jako faworyt i już w 2. minucie mogli otworzyć wynik, ale Adrian Szołdra nie wykorzystał sytuacji sam na sam, trafiając tylko w słupek. Niewykorzystana okazja zemściła się gospodarzom już niebawem, bo w 12. minucie Marek Przyszlakowski pokonał Mateusza Niesyta strzałem głową. Podopieczni Dariusza Kłody w pierwszej części jeszcze dwukrotnie pokonali defensywę Błękitnych, wykorzystując stałe fragmenty gry – Przyszlakowski podwyższył na dwubramkowe prowadzenie, a tuż przed zmianą stron do siatki trafił Szymon Stoły i przyjezdni, którzy przystąpili do meczu w okrojonym składzie, niespodziewane schodzili na przerwę z trzybramkową zaliczką.
Gospodarze nie zamierzali składać broni i błyskawicznie po zmianie stron ruszyli do odrabiania strat. Nie minęło jeszcze pięć minut, a lider A klasy złapał kontakt – na listę strzelców wpisali się Dawid Markieczko oraz Kacper Gawlas. Po godzinie gry do wyrównania mógł doprowadzić Markieczko, ale 34-latek skierował głową futbolówkę tuż obok bramki. Gospodarze dopięli swego dopiero w 85. minucie – Daniel Jaworski wyrównał z rzutu karnego – i obie drużyny podzieliły się punktami w środowe popołudnie. – Punkt przed meczem brałbym w ciemno, tym bardziej że przyjechaliśmy tu w mocno osłabionym składzie, ale do przerwy prowadziliśmy różnicą trzech trafień, więc trochę szkoda. Za szybko straciliśmy pierwsze dwie bramki, co tylko nakręciło Błękitnych. Brakowało nam już trochę sił od 70. minuty, bo jednak zabrakło niektórych zawodników z podstawowego składu – podsumował szkoleniowiec Błyskawicy, Dariusz Kłoda. Błyskawica rozegrała trzy mecze w rundzie rewanżowej, ale póki co czeka na wygraną. W ligowej tabeli plasuje się na 8. miejscu, a w najbliższą sobotę zmierzy się u siebie z Pruchną, która zamyka czołową „3”. – Chcemy grać, cieszyć się piłką i urywać punkty pretendentom do awansu, tak jak zrobiliśmy to remisując z Dębowcem (0:0), czy właśnie z Pierśćcem – dodał.
– Czujemy niedosyt, bo to strata punktów na własnym boisku. Uważam, że pomimo trzybramkowego prowadzenia Błyskawicy, to my zasłużyliśmy na zwycięstwo. Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji, nawet w tej pierwszej połowie, kiedy piłka trzykrotnie zatrzymywała się na słupku. Po zmianie stron mieliśmy jeszcze więcej okazji, więc czujemy niedosyt – przyznał Mateusz Saltarius, grający trener Błękitnych, którzy pozostają na czele ligowej tabeli. – Straciliśmy bramki po naszych błędach, bo odpuszczamy krycie. Głupio stracone bramki, a później musimy włożyć sporo sił w odrabianie strat. Z chłopaków jestem zadowolony, pokazali charakter. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że skoro oni mogą zdobyć trzy bramki w trakcie jednej połowy, to my także. Nie ma co przeżywać, kolejne mecze przed nami, trzeba wygrywać – dodał.
A klasa (Podokręg Skoczów), 14. kolejka:
LKS Błękitni Pierściec - LKS Błyskawica Kończyce Wielkie 3:3 (0:3)
45‘ Markieczko, 48‘ Gawlas, 85‘ Daniel Jaworski (rzut karny) - 12‘ Przyszlakowski, 34‘ Przyszlakowski, 45‘ S. Stoły
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33