Do siego roku! Czyli do jakiego?
Na długo przed 1 stycznia
Świętowanie dnia poprzedzającego Nowy Rok istniało na długo przed ustaleniem obecnego kalendarza. Co więcej, sam Nowy Rok przez wieki nie musiał przypadać 1 stycznia. Starożytni Egipcjanie rozpoczynali rok 21 września, wraz z pojawieniem się na niebie Syriusza, gwiazdy zwiastującej wylewy Nilu. W starożytnym Rzymie za początek roku uznawano 1 marca, choć urzędowe dokumenty datowano według kadencji konsulów, rozpoczynających swoje urzędowanie 1 stycznia.
W średniowieczu Nowy Rok często łączono z najważniejszymi świętami chrześcijańskimi. Bywało, że zaczynał się on w Boże Narodzenie, symbolizujące narodziny i nowe życie, lub w Wielkanoc, związaną z odrodzeniem i przejściem. Zdarzały się sytuacje, w których w jednym kraju za początek roku uznawano 25 grudnia, a w innym ruchome święto Wielkanocy. Dopiero w 1563 roku we Francji oficjalnie przyjęto 1 stycznia jako początek roku. Przez długi czas była to jednak wyłącznie data administracyjna, a nie okazja do świętowania. Zwyczaj organizowania zabaw sylwestrowych upowszechnił się dopiero na przełomie XIX i XX wieku.
Skąd wziął się sylwester?
Nazwa „sylwester” rzeczywiście pochodzi od imienia, choć wokół niej narosło wiele legend. Najczęściej przywołuje się postać św. Sylwestra I, papieża żyjącego na przełomie III i IV wieku. W tradycji ludowej pojawiały się opowieści o smoku uwięzionym rzekomo przez papieża w podziemiach Watykanu, który miał wydostać się na wolność w tysięczną rocznicę jego śmierci, przypadającą 31 grudnia. Gdy w roku 1000 nic złego się nie wydarzyło, ludzie mieli rzekomo zacząć świętować.
Choć historia ta jest barwna, nie ma wiele wspólnego z faktami. Sylwester jako noc zabawy pojawił się znacznie później. Sama nazwa natomiast wiąże się po prostu z kalendarzem liturgicznym Kościoła katolickiego, w którym 31 grudnia obchodzone jest wspomnienie św. Sylwestra I, w rocznicę jego śmierci.
Dlaczego strzelamy w sylwestra?
Zwyczaj odpalania fajerwerków ma znacznie starsze korzenie niż europejskie bale noworoczne. Jego źródeł należy szukać w Chinach, gdzie wynaleziono proch strzelniczy. Podczas chińskiego Nowego Roku hałas i ogień miały odstraszać złe duchy oraz nieszczęścia. Wierzono również, że huk wybuchów budzi smoka, który unosząc się nad ziemią, sprowadza deszcz potrzebny do urodzaju.
Ogień od wieków pełnił funkcję symbolu oczyszczenia, przejścia i nowego początku. Nic więc dziwnego, że właśnie on stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków nocy żegnającej stary rok.
Co naprawdę znaczy „do siego roku”?
Życzenie „do siego roku” brzmi dziś archaicznie, ale jego sens jest zaskakująco prosty. Słowo „siego” to dawna forma dopełniacza od zaimka wskazującego „si, sia, sie”, oznaczającego „ten, ta, to”. Pozostałością po nim są znane do dziś zwroty, takie jak „tak czy siak” czy „taki, siaki i owaki”. „Do siego roku” znaczy więc dosłownie „do tego roku”, który właśnie nadchodzi.
Przesądy na pożegnanie starego roku
Jak każde ważne przejście w kalendarzu, sylwester obrosły liczne przesądy. Wierzono, że przed końcem roku należy dokładnie posprzątać dom, by zapewnić sobie porządek i zdrowie w nadchodzących miesiącach. Równie istotne było oddanie pożyczonych rzeczy i spłacenie długów, aby nie przenosić starych zobowiązań w nowy rok. Dużą wagę przykładano także do wyglądu. Nowe ubrania, a nawet nowa bielizna, najlepiej jeszcze z metką, miały symbolizować świeży start i sprzyjać powodzeniu.
Niezależnie od tego, czy wierzymy w dawne przesądy, czy traktujemy je z przymrużeniem oka, sylwester wciąż pozostaje momentem granicznym. To czas porządkowania spraw, symbolicznego zamknięcia jednego etapu i otwarcia kolejnego. A kiedy zegar wybije północ, pozostaje już tylko powiedzieć: "Do siego roku!".
NG
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33