Dęby Przemko i Mieszko pod lupą
Wójt gminy zapowiada konkretne kroki. W ramach projektu dotyczącego bioróżnorodności zaplanowano ocenę stanu zdrowotnego drzew oraz zabiegi pielęgnacyjne prowadzone przez specjalistów. Równolegle ma ruszyć weryfikacja kolejnych drzew zgłaszanych przez mieszkańców jako potencjalne pomniki przyrody.
To reakcja na realne zagrożenia. Jak podkreślają samorządowcy, brak działań dziś może oznaczać nieodwracalne straty w przyszłości.
Przemko i Mieszko – żywe pomniki historii
Oba dęby rosną na wzgórzu zwanym Karłowskim Kopcem, w pobliżu rzeki Pietrówki, niedaleko parku pałacowego. To nie tylko element krajobrazu, ale także świadkowie kilku stuleci historii regionu.
Dąb Przemko ma około 340 lat. Jego obwód przekraczał 5,4 metra, a wysokość sięga blisko 30 metrów. Drzewo zachowało dobrą kondycję, z rozbudowaną, zdrową koroną.
Jeszcze bardziej imponujący jest dąb Mieszko – najgrubszy dąb w województwie śląskim. Jego obwód przekracza 8,5 metra, a wiek szacuje się na ponad 500 lat. Charakterystyczny, rozszerzony pień i rozłożysta korona czynią go jednym z najbardziej rozpoznawalnych pomników przyrody w regionie.
Oba drzewa objęte są ochroną prawną, której początki sięgają jeszcze okresu międzywojennego.
Między legendą a historią
Z dębami wiążą się lokalne opowieści. Według jednej z nich w 1683 roku w ich pobliżu zatrzymały się oddziały zmierzające na odsiecz Wiednia. Historycy potwierdzają, że przez te tereny rzeczywiście przechodziły wojska hetmana Mikołaja Sieniawskiego.
Legenda mówi także o husarskich koniach, które miały paść w okolicy i których odgłosy przez lata słyszeli mieszkańcy. Dopiero poświęcenie miejsca miało zakończyć tajemnicze zjawiska.
W pobliżu znajdowało się również źródło, z którego – według przekazów – korzystała hrabina Gabriela von Thun und Hohenstein. Codziennie wypijała szklankę i ufundowała szafkową kapliczkę, zawieszoną na jednym z dębów. Obecnie w tym miejscu znajduje się nowsza wersja kapliczki, wykonana z jasnego drewna, zwieńczona dwuspadowym daszkiem i wyposażona w przedstawienie Matki Boskiej z Dzieciątkiem.
Według przekazów, woda spod dębów miała ocalić pewnego barona, który w podzięce ufundował kapliczkę wotywną. W 1893 roku obiekt został rozbudowany i przekształcony w Kaplicę Opatrzności Bożej. W okresach suszy mieszkańcy okolicznych miejscowości gromadzili się tam, modląc się o deszcz. Zgodnie z ludowym podaniem, w latach 70. XIX wieku, po wielu dniach modlitw, miała pojawić się manna z nieba, którą ludzie zbierali do czapek i fartuchów, interpretując to jako znak szczególnej opieki Opatrzności.
Plany zagospodarowania
Gmina chce pójść krok dalej i uporządkować teren wokół dębów. W planach są nowe ławki i stoły, poprawa dojścia oraz elementy nawiązujące do historii miejsca – w tym rzeźby husarzy.
To jednak rodzi pytania o kierunek zmian. Czy miejsce powinno pozostać spokojne i półdzikie, czy stać się lokalną atrakcją przyciągającą odwiedzających?
- Chcemy to zrobić dobrze, chcemy przyciągnąć ludzi, ale nie chcemy zniszczyć tego, co najcenniejsze Jak Wy to widzicie? Zostawiamy to miejsce dzikie i spokojne? Czy robimy z niego punkt, do którego będą przyjeżdżać ludzie z całego powiatu? - pyta mieszkańców w mediach społecznościowych wójt Gminy Hażlach, Grzegorz Sikorski.
A Wy, co myślicie o możliwościach "zagospodarowania" tego miejsca?
NG/mat.pras.
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33