4. liga wróciła do Czeskiego Cieszyna po 18. latach. Domowa porażka FK z TJ Břidličná
Od początku spotkania przewagę mieli przyjezdni, ale dobrze dysponowany był Richard Mrozek, który wybronił groźne okazje Zifčáka i Adamovský'ego z pierwszych pięciu minut spotkania. Obraz gry zmienił się po 17. minucie - z boiska wyleciał Hluchý za ostry faul na Macečku i gospodarze grali w przewadze. Brakowało im jednak skuteczności - dogodne sytuacje zmarnowali Potůček, Matuszek czy Gibiec.
Jakby tego było mało, to na dwie minuty przed przerwą czerwoną kartkę otrzymał Stanislav Potůček, który bezpardonowo zaatakował Musila w środku pola. Obie drużyny więc schodziły na przerwę w równych liczebnie składach i przy bezbramkowym wyniku. Ten jednak zmienił się sześć minut od wznowienia - katem defensywy Czeskiego Cieszyna okazał się Petr Zifčák, który pokonał Mrozka w sytuacji sam na sam. Po raz drugi trafił do siatki w 68. minucie, gdy dobrze odnalazł się w polu karnym.
Po meczu porozmawialiśmy z Petrem Sostřonkiem, trenerem gospodarzy. - Mecz nam się nie udał, w dużej mierze przez czerwoną kartkę, którą dostaliśmy pod koniec pierwszej połowy. W drugiej przeciwnik grał bardzo dobrze, odpowiedzialnie i potwierdził to bramkami. Widać było, że mają doświadczonych zawodników, którzy potrafią dobrze wyjść na pozycję, utrzymać się przy piłce. Zasłużenie wygrali - komentował.
Zapytaliśmy też o potencjalne wzmocnienia składu. - Trudno powiedzieć, bo zawodnicy, którzy chcieliby tu przyjść, chcą dużych pieniędzy. My ich nie mamy i nie zamierzamy przepłacać. To amatorskie rozgrywki – owszem, na trochę wyższym poziomie, ale to nie powód by przepłacać - zaznaczył.
kr
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33