150 tys. nagrody za informację o zaginionej Annie Jałowiczor
Ania Jałowiczor zaginęła 24 stycznia 1995 roku w Simoradzu, wracając samotnie do domu babci ze szkolnej zabawy karnawałowej. Miała do pokonania około kilometra drogi, prowadzącej wzdłuż stawów. Do domu nigdy nie dotarła. Kilka godzin później babcia zawiadomiła policję, a natychmiast rozpoczęte poszukiwania – zakrojone na szeroką skalę – nie przyniosły żadnego przełomu. Przeczesywano teren w promieniu kilkunastu kilometrów, przesłuchiwano świadków, analizowano różne scenariusze. Sprawa z czasem została umorzona.
Przełomem okazało się ponowne zainteresowanie śledczych oraz analiza materiałów przez policyjne Archiwum X. To właśnie ich praca doprowadziła do decyzji o wznowieniu postępowania w 2025 roku, co potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej. Choć szczegóły nowych ustaleń nie są ujawniane, brat zaginionej nie ukrywa, że pojawiły się informacje, które dały podstawy do powrotu do sprawy.
- Rok 2025 nie był rokiem przełomowym, jak sobie życzyliśmy. Stało się jednak coś bardzo ważnego! Po 30 latach od zaginięcia Ani, wznowiono śledztwo. Oficjalnie, przez ludzi zdeterminowanych do rozwiązania sprawy, bez skrupułów i bez hamulców. To ogromna nadzieja na poznanie prawdy i mam nadzieję, na odnalezienie Ani. Osobiście poznałem też mnóstwo osób, które prostują fakty i wnoszą nowe informacje – napisał 6 stycznia w mediach społecznościowych Dominik Jałowiczor, brat zaginionej.
Rodzina Ani od lat żyje w zawieszeniu. Brak odpowiedzi, brak ciała, brak jednoznacznych dowodów sprawił, że przez dekady nie mogli zamknąć tego rozdziału. – Chciałbym, żeby to się wreszcie skończyło. Dla nas, ale przede wszystkim dla rodziców – mówi brat zaginionej. Niezależnie od działań prokuratury oferuje 150 tysięcy złotych nagrody za informację, która pozwoli rozwiązać zagadkę. Zapewnia pełną anonimowość osobie, która zdecyduje się przerwać milczenie.
Wcześniej Dominik Jałowiczor proponował kwotę niższą o 50 tys. zł. Czy większa nagroda rozwiąże języki?
Brat zaginionej zapewnia, że informator pozostanie anonimowy, prosi o telefon z wszelkimi wiadomościami na temat Ani: 605 272 791.
W aktach sprawy od lat pojawiają się te same wątki: relacje świadków mówiących o krzyku dziecka i odgłosie gwałtownie odjeżdżającego samochodu, informacje o jasnym fiacie lub ładzie widywanych w okolicy szkoły, portrety pamięciowe mężczyzn, których nigdy nie udało się zidentyfikować. Były też fałszywe tropy – w tym zgłoszenie świadka wskazującego miejsce rzekomego pochówku dziewczynki. Badania wykazały jednak, że odnalezione tam szczątki nie były ludzkie.
Dziś Ania miałaby 41 lat. Policja co jakiś czas publikuje jej progresję wiekową, licząc, że ktoś rozpozna kobietę, którą mogła się stać. Dla rodziny równie ważna jak odnalezienie samej Ani jest każda informacja, która pozwoli zakończyć dekady niepewności. – Nie ma nic gorszego niż życie bez odpowiedzi – podkreśla jej brat.
Osoby posiadające wiedzę na temat zaginięcia Ani Jałowiczor proszone są o kontakt z Fundacją ITAKA lub bezpośrednio z rodziną. Każda, nawet pozornie nieistotna informacja, może okazać się kluczowa. Po niemal 31 latach sprawa wciąż czeka na prawdę.
Pisaliśmy:
Komentarze
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
33