Owce wymieszane, czas na wypas

Mieszanie owiec pochodzących od różnych właścicieli w jedno stado, które paść będzie się wspólnie - oto sens starej tradycji pasterskiej kultywowanej na terenie Trójwsi.  Rozpoczęcie sezonu pasterskiego na Stecówce miało miejsce wczoraj (08.05.11).

Miyszani polega na połączeniu stad, pochodzących z różnych regionów i należących do różnych baców. Tworzą one jedno stado, któremu będzie przewodzić jedna owca, licówka, która poprowadzi stado. Jest to zwyczaj, który rozpoczyna sezon pasterski, wtedy też dokonuje się pierwszego udoju, z którego baca robi pierwszy ser: - Łączenie stad to po prostu dla ich właścicieli oszczędność zmartwień i czasu. Zwierzęta powierzane są jednemu owczarzowi (na Podhalu nazywa się bacą), który dba o ich wypas przez 150 dni, do świętego Michała we wrześniu, kiedy następuje rozchod - mówi Portalowi OX.PL Henryk Kukuczka, organizator imprezy i baca zajmujący się agroturystyką i pasterstwem.

Nawet najstarsi górale nie pamiętają już początków zwyczaju miyszania, szacuje się, że ma on ponad 350 lat . Wypasanie owiec w Beskidach to spuścizna Wołochów (grupa etniczna z Półwyspu Bałkańskiego), którzy pojawili się na tych terenach w XV wieku. Aż do XIX wieku po beskidzkich halach pasły się nieprzebrane stada owiec. Potem zwyczaj zaczął powoli zanikać, pasterstwo prawie zupełnie zamarło na terenie Trójwsi. Dopiero w 2002 roku grupa gospodarzy postanowiła reaktywować zwyczaj. Zakupili owce górskie, rozpoczęły się wypasy i miyszani: - Staramy się, żeby obyczaj pozostał, żeby pasterstwo się rozwijało, żeby było tak, jak kiedyś, gdy owce wypasano u nas ogromnymi stadami - tłumaczy Kukuczka.

W ubiegłą niedzielę było tak, jak przed wiekami. Na początku Henryk Kukuczka, zagrał na trombicie, dając sygnał gazdom, by przyprowadzili owce na sałasz: - Wszystko było tradycyjnie: okadzanie kosiorów zielem zbieranym w zeszłym roku i święconym na Matki Boskiej Gromnicznej, zapalanie ogniska od drewna poświęconego w Wielki Czwartek, święcenie, obchodzenie smereczka - opisuje owczarz.

Pogoda dopisała i na Stecówce zjawiło się sporo widzów i gazdów z owcami: - Na pewno było ponad 180 owiec z naszych rejonów - Trójwsi i Wisły Czarnego i Malinki. Z roku na rok jest ich więcej - mówi Kukuczka: - Teraz owieczki czeka wędrówka z pastwiska na Stecówce, na Złoty Groń, potem na Pietraszonkę,  następnie do Wisły (końcem lipca, początkiem sierpnia) i z powrotem na Złoty Groń, Stecówkę... A jak dożyjemy to za rok znów spotkamy się na dziesiątym, jubileuszowym miyszaniu - obiecuje góral.

NG

źródło: OX.pl
dodał: NG

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
kontakt z redakcją