Jak wypadli sportowcy z naszego regionu w Pjongczang?

23. Zimowe Igrzyska Olimpijskie dobiegły końca. My będziemy je wspominać głównie z powodu skoczków, którzy jako jedyni zdobyli medale w Korei Południowej. Dwa tygodnie zmagań w Pjongczang pokazało, że Polska nie należy do potęg sportów zimowych, co w kółko powtarzano na dwóch poprzednich ZIO - w Vancouver i Soczi.

Spośród sportowców ze Śląska Cieszyńskiego, najbliżej medalu był ten, który... nie wziął udziału w ani jednym konkursie. Mowa o Piotrze Żyle. Między nim a Maciejem Kotem, miała rozstrzygnąć się walka o to, kto wystąpi w zmaganiach indywidualnych i w drużynie. Stefan Horngacher trzykrotnie postawił na Kota, i to on, wraz z Kamilem Stochem, Dawidem Kubackim i Stefanem Hulą, wywalczył brązowy medal w konkursie drużynowym. 

Żyła ma czego żałować, bo i gdyby to on wystąpił w drużynie, Polacy i tak, prawdopodonie, świętowaliby podium. Biało-czerwoni mieli blisko sto punktów przewagi nad czwartymi Austriakami. W kuluarach pojawiły się plotki, iż skoczek WSS Wisła i tak może dostać brązowy krążek oraz premię finansową. - Po igrzyskach zbierze się zarząd i zdecyduje czy wystąpić do PKOl-u z wnioskiem o przyznanie nagrody finansowej nie tylko naszym medalistom olimpijskim, ale również Piotrowi Żyle - powiedział dla sport.pl Tomasz Wieczorek. 

Nieźle spisali się biegacze z Istebnej - Kamil oraz Dominik Bury. Pierwszy awansował do ćwierćfinału sprintu techniką klasyczną. Dla 21-latka to dobry wynik, patrząc na to, że był to jego debiut na igrzyskach. Z kolei Dominik najlepsze rezultaty odniósł w biegu łączonym (33.) oraz sprincie drużynowym (13.). Niestety, obaj biegacze nie wystąpili w królewskiej konkurencji, jaką jest maraton. Słów krytyki, również pod ich adresem, nie oszczędziła najlepsza polska narciarka, Justyna Kowalczyk.

 

 

Lepszych wyników spodziewano się po kombinatorach. Spośród biało-czerwonych, najlepszy na skoczni normalnej okazał się Paweł Słowiok (WSS Wisła), który ukończył rywalizację na 22. pozycji. Z kolei na dużej najlepszy był Szczepan Kupczak, który zajął tę samą lokatę. Drużyna, w której składzie wystąpili także Słowiok oraz pochodzący z Istebnej, Adam Cieślar, zajęła 9. miejsce. Biało-czerwonych typowano do pierwszej "8".

Mateusz Ligocki reprezentował Polskę w snowboardzie. Cieszynianin przebrnął przez eliminacje, a następnie awansował do ćwierćfinału. W nim szczęście nie uśmiechnęło się już w jego stronę i zakończył rywalizację na 1/4 finału, plasując się ostatecznie na 29. miejscu.

Do Pjongczang udała się rekordowa liczba polskich sportowców, ale ci wrócili do kraju tylko z dwoma medalami. Wynik ten nie satysfakcjonuje, ale i udowadnia, że w sportach zimowych nigdy nie byliśmy potęgą. Czy włodarze polskich związków wyciągną wnioski z Pjongczang i podejmą skuteczne działania? O tym przekonamy się w najbliższym czasie. Na działania nie możemy długo czekać, gdyż każdy kolejny dzień przybliża nas do kolejnych ZIO, które za cztery lata zorganizuje Pekin.

 
Andrzej Poncza
źródło:
dodał: AP

Komentarze

1
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2018-02-27 11:03:28
alouette: To chyba żart. Ktoś, kto nie brał udziału w zwycięstwie, ma dostać nagrodę? Może, jakby skoczył, medalu by nawet nie było.
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
kontakt z redakcją