Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

Blokadę zablokowały przepisy

Mieli utrudniać życie kierowcom przejeżdżającym przez DK81, aby zwrócić uwagę na problem budowy ekranów dźwiękochłonnych przy ich przedsiębiorstwach i domach, jednak skończyło się na kilkakrotnym przejściu przez jezdnię pod czujnym okiem policji. Protest w Ochabach był nielegalny, więc jego organizatorom grożą teraz konsekwencje prawne.


Mieszkańcy i przedsiębiorcy z Ochab walczą z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad o to, aby przy ich posesjach nie powstały ekrany dźwiękochłonne. O całej sprawie Portal Śląska Cieszyńskiego OX.PL pisał w artykule „W Ochabach ekranom mówią NIE”.  – Nikomu przed posesją nie postawimy ekranu, jeśli nie omówimy szczegółów z właścicielem posesji, tak mówiła mieszkańcom Ochab rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad  w lutym. Stąd też każdy wierzył przedstawicielce GDDKiA, a my nie wnosiliśmy głosów protestu, czekając na rozmowy. Teraz ekrany już powstają i nie trudno się dziwić, że jako mieszkańcy i przedsiębiorcy jesteśmy wkurzeni, że naszego głosu nikt nie wziął pod uwagę, bo nie było żadnych konsultacji. Są miejsca, gdzie ekranów nie ma przykład S1- Mc Donald’s, czy Straszny Dwór w okolicy tych punktów nie ma ekranów.  Tym bardziej nie powinno dziwić, że przedsiębiorcy protestują – mówił Ryszard Klaczak, jeden ze współwłaścicieli posesji przy DK81 w Ochabach.


Jednak protest nie odbył się w takiej skali na jaką liczyli przedsiębiorcy. Jak powiedział nam Komendant Komisariatu Policji w Skoczowie, kom. Jacek Stelmach protest był nielegalny. – Organ gminy nie został powiadomiony o zgromadzeniu. My, jako policja bierzemy udział w proteście wyłącznie prewencyjnie. Jeśli nie ma zgłoszenia o zgromadzeniu w Urzędzie Gminy, o czym mówi jasno ustawa o zgromadzeniach, zgromadzenie jest nielegalne. Osobom, które nie stosują się do poleceń policjantów zostają wystawione mandaty karne, a organizatorowi nielegalnego zgromadzenia grozi proces sądowy – mówił Stelmach.


Jak podkreślił sołtys Ochab Maciej Bieniek, informacja o proteście została wysłana do Starostwa Powiatowego i Gminy Skoczów (pokazując kopię maila wysłanego 6 września do obu organów), on sam nie czuje się organizatorem protestu. – Rola sołtysa polega na byciu z mieszkańcami w ważnych sprawach i to niniejszym czynię. Mieszkańcy mieli otrzymać odpowiedź z GDDKiA, nie otrzymali więc próbują protestować – dodał sołtys Ochab.  (czytaj:" Ochaby:Protest w niedzielę")


Aby protest był legalny, organizator musi poinformować organ gminy o planie organizacji takiego zgromadzenia w terminie od 30 do 3 dni przed planowaną datą protestu.


Zapytaliśmy więc zastępcę burmistrza Skoczowa Piotra Ruckiego, czy takie pismo wpłynęło do Urzędu Miejskiego w Skoczowie – Informacja o proteście, którą otrzymaliśmy dotyczyła zgromadzenia zaplanowanego na dwa tygodnie wcześniej. O tym proteście, zaplanowanym na 25 września nic oficjalnie nie wiedzieliśmy – mówi wiceburmistrz. (Czytaj:"Protest w Ochabach zawieszony")


Przedsiębiorcy i mieszkańcy Ochab wyszli jednak na drogę, kilkakrotnie w grupie przechodzili przez przejście dla pieszych, jednak pod czujnym okiem policjantów. Niektórzy nie zastosowali się do ich poleceń i zostali poproszeni o przedstawienie swoich dokumentów. Jednym z nich był Bogusław Górny. – Zostałem spisany przez policjantów za to, że przechodziłem na pasach. Podobno stał tam funkcjonariusz, który nie pozwalał. Jednak jak ja widziałem rozmawiał z kimś innym, więc przeszedłem.  Na razie jestem spisany, bez konsekwencji finansowych. My chcemy wyrazić naszą dezaprobatę. Nie mówię nie ekranom nie w ogóle, ale głos mieszkańców którzy nie chcą tych ekranów powinien zostać wzięty pod uwagę, jeśli nie na drodze negocjacji to protestów – mówi. 

Mieszkańcy obawiają się o czystość w okolicy ich domostwa. Argumentują, że po drugiej stronie drogi nikt nie będzie dbał o regularne sprzątanie ekranów, a do hałasu już i tak się przyzwyczaili.


Mocniejsze argumenty mają przedsiębiorcy. Jak obliczyli mogą mieć tylko 40 procent swojego dotychczasowego zysku. – Znamy przykłady przedsiębiorców, którzy splajtowali,  kiedy ekrany postawiono przy ich restauracji czy przedsiębiorstwie, przestali być widoczni, więc stracili klientów –mówią.  I trudno się dziwić, bo siedmiometrowe ekrany przyćmią działalności gospodarcze usytuowane przy drodze.  – Mamy 19 pracowników, działamy od 1992 roku. Jeśli ekrany się pojawią stracimy klientów. Chyba się rozchoruję i pójdę na rentę – mówi Mirosław Korzonek, właściciel zajazdu Delfin. Jak dodaje dla przyjezdnych zajazd przestanie istnieć, bo przestanie być widoczny, a sam będzie musiał zrobić to, co jego kolega, który prowadził restaurację w Ustroniu Polanie. Kiedy ekrany powstały odwiedzalność klientów spadła, a tym samym ten sprzedał wszystko i wyprowadził się za granicę. – Wszyscy zachęcają do prowadzenia działalności gospodarczej, ale niestety nawet w tak prostej sprawie nie możemy liczyć na wzięcie pod uwagę naszych argumentów  – dodaje Lucyna Korzonek, która wraz z mężem prowadzi restaurację.


Mimo całego zamieszania z protestem, korek na DK81 był i tak nieunikniony. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad od kilku dni wycina tam drzewa, a jeden z pasów w stronę Wisły jest zupełnie zablokowany przez słupy, które mają ochraniać kierowców od robót  prowadzonych przy drodze, których w niedzielę i poprzednie dni również i tak nikt nie prowadzi…


Dorota Kochman
 

 

Posłuchaj, co mówili mieszkańcy Ochab podczas protestu - relację przygotował Jan Bacza

POSŁUCHAJ

 

ZOBACZ FOTOREPORTAŻ FOT.Patryk Kłoda


źródło: OX.PL
dodał: JB,DK

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: