64. Gorolski Święto

Wczoraj (7 sierpnia ) odbyła się w Jabłonkowie uroczysta inauguracja 64. Gorolskigo Święta. W Kołach PZKO, biorących w nim czynny udział, festiwal rozpoczął się już dużo wcześniej - od mozolnej pracy. Działacze brali urlopy, by przygotować wozy alegoryczne i stoiska w Lasku Miejskim, upiec ciasta, ugotować dania.

Działacze MK PZKO w Jabłonkowie zerwali się w czwartek z łóżek jeszcze przed świtem. Już o czwartej byli w rzeźni w Radwanowie, skąd przywieźli do Domu PZKO tonę mięsa do przerobienia. Wczesnym popołudniem zastaliśmy ich w wirze pracy. Na stołach leżały już gotowe „necówki", w dużych garach gotowały się surowce do kolejnych przetworów. - Pracy jest sporo, ale my jesteśmy zgrana grupa, więc o piątej po południu musimy już siedzieć i odpoczywać - śmiał się rzeźnik Stanisław Świerczek. - Będzie ok. 80 „necówek", 600 jelit, 800 sznycli, 500 porcji pieczeni zbójeckiej oraz inne przetwory, których nie będziemy zdradzali.

Na parterze Domu PZKO uwijali się głównie mężczyźni, w kuchni na piętrze dominowała płeć piękna. Panie z Klubu Kobiet gotowały posiłki dla mężczyzn, którzy lada moment mieli przyjść na obiad z Lasku Miejskiego. Tam przygotowywali kompletne zaplecze techniczne Gorolskigo Święta. - Tu, w Domu PZKO, będziemy gotowały dla wszystkich zespołów występujących na „Gorolu", w niedzielę rano przygotowujemy ponadto duży raut dla stu VIP-ów - oficjalnych gości i sponsorów - zdradziła Helena Kawulok, przewodnicząca Klubu Kobiet. W pracę włączyły się również młode dziewczęta, które mają właśnie wakacje. - Pomagam co roku. Ledwo wyrosłam z pieluch, zaczęłam chodzić do Domu PZKO i robiłam jelita z mamą - uśmiechała się gimnazjalistka Ola Ryłko.  Jabłonkowskie Koło, jako główny organizator festiwalu, ma na Gorolskim Święcie dwa stoiska, ponadto troszczy się o żołądki wszystkich występujących oraz sił porządkowych  - w sumie ok. 1,3 tys. osób.  W Lasku Miejskim kilkadziesiąt mężczyzn przygotowywało zaplecze techniczne. Układali ławy, robili instalację elektryczną, naciągali do stoisk wodę, montowali światła i nagłośnienie na scenie. - Część ekipy skończy pracę już po południu, ale my, elektrycy, zostaniemy do nocy, by sprawdzić, czy wszystko działa, czy wszystkie światła świecą - powiedział „Głosowi Ludu" Adam Klus.  Tak o przygotowania w kuchni, jak i w Lasku Miejskim, troszczą się zgrane ekipy, których trzon tworzą od lat te same osoby. - Już od trzydziestu lat biorę co roku w okolicach „Gorola" trzy dni urlopu - w czwartek i piątek przed imprezą i w poniedziałek po. Oczywiście nie ma mowy o planowaniu jakichś wyjazdów w tym okresie - dodał Klus. To samo mówili jego koledzy.

Już od ub. soboty trwały przygotowania do Gorolskigo Święta w sąsiednim Nawsiu. W czwartek po południu przygotowywano wóz alegoryczny. W Domu PZKO członkinie Klubu Kobiet gotowały posiłki, które dziś i jutro sprzedają na festiwalu w stoisku Koła. - Gorolski Święto to dla nas prestiżowa sprawa, która mobilizuje nas do pracy. Z przeszło 300 członków Koła ok. stu, czyli jedna trzecia, bierze czynny udział w przygotowaniach. Tylko w samym stoisku trzeba codziennie co najmniej dziesięciu osób, w sumie więc trzydziestu - policzył prezes.

Na tegorocznym Gorolskim Święcie własne kioski ma ok. piętnastu kół PZKO. - Praktycznie wszystkie koła od Wędryni po Mosty - powiedział odpowiedzialny za stoiska Lech Niedoba.

Głos Ludu - Gazeta Polaków w Republice Czeskiej

źródło: Głos Ludu
dodał: CR

Komentarze

0
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
kontakt z redakcją