8-latka uratowała życie

Co zrobić w sytuacji, kiedy znajdujemy osobę nieprzytomną? Jak nie doznać szoku i podjąć odpowiednie działania? Na takie pytania odpowiadają między innymi ratownicy medyczni, którzy przeprowadzają szkolenia z zakresu pierwszej pomocy dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych. Jednak teoria to jedno, a zdolność zachowania zimnej krwi w sytuacji gdy ktoś umiera to coś zupełnie innego. W jaki sposób zadziałać, gdy potrzebna jest natychmiastowa pomoc, możemy uczyć się od 8-letniej Soni Studnickiej.

To był zwyczajny dzień. 8-letnia Sonia wracała ze szkoły podstawowej nr 1 w Cieszynie do domu. Otwarła drzwi klatki schodowej na osiedlu Liburnia i skierowała się do mieszkania, jednak do niego nie doatrała. Doznała szoku, gdyż zobaczyła leżącą na ziemi starszą sąsiadkę. Kobieta była nieprzytomna a z nosa sączyła się jej krew. Sonia nie zastanawiała się długo, tylko wyjęła telefon i zawiadomiła odpowiednie służby.

- Zadzwoniłam na numer 999, ponieważ pamiętałam, że dzwoniąc na 112 można dłużej oczekiwać na połączenie – powiedziała portalowi ox.pl Sonia Studnicka. Dziewczynka jednak nie uważa, że dokonała bohaterskiego, czy też godnego uwagi czynu. Twierdzi, że zachowała się tak, jak powinien zachować się każdy, w związku z czym udzielanie wywiadów jest dla niej niezrozumiałe. W związku z tym resztę informacji o sytuacji uzyskaliśmy od mamy Soni, pani Marty Studnickiej.

- Córka zachowała się bardzo dobrze, wiedziała co ma zrobić i to zrobiła. Zadzwoniła na pogotowie, opisała sytuację i podała wszystkie niezbędne dane, dzięki którym pogotowie mogło szybko dotrzeć na miejsce – tłumaczy Marta Studnicka -   w międzyczasie z góry zeszła inna sąsiadka, więc ona została z nieprzytomną kobietą, a Sonia wyszła przed blok, alby poczekać na pogotowie i wskazać im dokładne miejsce.

Reakcja Soni Studnickiej była wzorowa, zadziwiający jest fakt, że dziewczynka w sytuacji, która z pewnością była dla niej stresująca, nie tylko przypomniała sobie ważne numery alarmowe, ale również pamiętała, pod które lepiej zadzwonić, ze względu na krótszy czas oczekiwania na połączenie z dyspozytorem. Prawdopodobnie dzięki jej postawie sąsiadka przeżyła, chociaż jej stan wciąż nie jest dobry. Jak dowiedziała się redakcja, kobieta wciąż znajduje się w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju, doznała rozległego wylewu. Fakt, że udało jej się przeżyć, jest wynikiem tylko i wyłącznie szybkiej interwencji lekarskiej, więc i pośrednio zasługą samej Soni.

 

źródło: ox.pl
dodał: JS

Komentarze

3
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2017-12-22 19:15:15
krokusik: Wielkie brawa dla dziewczynki. <br />Zastanawia mnie jednak dlaczego 999, a nie 112. Jeśli jest różnica w czasie to po co dzwonić na 112 skoro są wolniejsi? A idąc dalej, to po co w ogóle są? Dziwny ten świat.
2017-12-23 17:31:05
bronek91: Gratuluję nie tylko zachowania przysłowiowej zimnej krwi ale również odwagi i w pierwszej kolejności skromności. Sonia nie tylko stanowi przykład dla każdego z nas ale również dla wielu przedstawicieli służb mundurowych, którzy niejednokrotnie błahszymi zachowaniami brylowali już na portalu ox i nie tylko. Tym bardziej, iż odpowiednie czynności niejednokrotnie stanowiły element ich pracy, bez znaczenia czy dokonali tego po szychcie, czy w czasie jej trwania. Przedstawiciele pewnych grup niejednokrotnie zapominają, iż noszenie mundury świadczy o służbie a nie zwykłej pracy zawodowej. Ta dziewczynka powinna dla pewnych osób stanowić wzór!!!
2017-12-27 07:32:06
Równo-mierny: krokusik może nie tyle wolniejsi, co teoretycznie bardziej obłożeni pracą.<br />Nie wiem jak jest teraz, ale jeszcze dobrych parę lat temu spod nr 112 przełączano do właściwej jednostki zarówno pod względem terytorium jak i świadczonej pomocy. Gdy ok 7-8 lat temu wzywałem policję do kolizji spróbowałem pod 112 (bo wcześniej pod 997 się nie dodzwoniłem), tam mnie wypytano o szczegóły, lokalizację, po czym przełączono do właściwej terytorialnie jednostki policji, gdzie ponownie musiałem zdać relację ze zdarzenia i jeszcze czekałem chwilę na samo połączenie. Co prawda żadna nagła pomoc nie była potrzebna, ale jednak trochę to trwało zanim ją ostatecznie wezwałem. <br />Teraz z tego co wiem wygląda to zupełnie inaczej, jednak zapewne na podstawie tego jak to działało kiedyś mogło pozostać takie przekonanie, że szybciej jest zadzwonić bezpośrednio do właściwej służby, a to co w praktyce okaże się skuteczniejsze zapewne zależy od wielu czynników.<br />Nie mniej jednak brawo dla tej dziewczynki za jej postawę!
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
kontakt z redakcją